Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Pierwszą Dacię z którą się bliżej poznałem był Duster. Test Dacia Duster 2018 Nie powiem, zrobił na tyle duże wrażenie, że postawiłem tezę, iż przyszłość ma na imię Dacia.  Kolejne modele tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że była to słuszna teza.

Test Dacia Sandero Stepway 2019

Test Dacia Lodgy 2019

Test Dacia Sandero TCe 100 LPG

Test Dacia Logan 2021

Test Dacia Jogger 2022

Co więcej, nawet dzięki moim rekomendacjom kilka modeli tej marki pojawiło się wśród samochodów moich znajomych. Pewnie byłoby ich więcej, ale ludzie stali się bardziej wygodni i część z nich nie widzi już innej opcji w samochodzie, jak auto z automatyczną skrzynią biegów.

No cóż, mówisz i masz. Od niedawna, jest już w ofercie automatyczna skrzynia biegów.

Za czasów PRL, automatyczna skrzynia kojarzyła się z luksusowymi  zachodnimi samochodami.
Czasy się zmieniły, ale dla wielu osób, dalej automat to wyższa klasa samochodów.  Dacia łamie takie schematyczne myślenie proponując taką skrzynię w swojej ofercie.

Dacia Sandero, pomimo iż jest to jedno z najtańszych aut dostępnych na naszym rynku, oferowana jest także w wersji TCe 90 X-Tronic, czyli z automatyczną skrzynią biegów.  Co prawda, wymaga to wyłożenia dodatkowych 6 tys. złotych, ale nadal kwotę 66900 zł za nowy samochód, można uznać za atrakcyjną.

Nie ma nic za darmo, więc w autach tzw. budżetowych trzeba się liczyć z pewnymi ograniczeniami. Ciekawe, czy ograniczenia dotyczą także skrzyni biegów. Najlepszym sposobem, aby się o tym przekonać, jest samemu to sprawdzić.   

Sandero TCe 90 X-Tronic ma silniczek o pojemności 999cm³ i generuje 90 KM mocy. Pojemność niewielka, ale prawie sto koni to już jest coś, w mimo wszystko nie tak dużym samochodzie. Osiągi nie wbijają w fotel, ale nikt tu nie oczekiwał sportowych emocji. Ma być funkcjonalnie i w miarę ekonomicznie w użytkowaniu. Jak będzie jeszcze ładnie, to sukces gwarantowany.

Wygląd to rzecz gustu, mnie się podoba. Nowoczesna sylwetka z ładną kompozycją przednich świateł. Wygładzone linie, z subtelnymi przetłoczeniami nadają autu wyrazistości. Nie rzuca się w oczy, ale też nie ginie w tłumie innych aut na ulicy.  Dacia od kilku modeli postawiło na rozpoznawalność marki. Każdy kolejny model, ma szereg elementów pozwalających na przypisanie danego modelu do marki. Najbardziej widoczne jest to w przedniej części nadwozia. Światła z wkomponowanym elementem Y, to już symbol marki. Wnętrze, także poddano unifikacji.

Dominuje tkanina na obiciu deski rozdzielczej i boczków drzwi. Całkiem udany zabieg stylistyczny, tworzący niepowtarzalny klimat auta. Sądząc po tym, że kolejna Dacia jest również z tym rozwiązaniem, to chyba nie tylko mnie się to spodobało.

Reszta wnętrza też znajomo wygląda. Zestawy zegarów, monitor multimediów są takie same jak w innych autach tej marki. Kwestia tylko którą wersję wyposażenia weźmiemy. W wyższych wersjach znajdziemy całkiem bogate wyposażenie. Nawigacja, klimatyzacja, kamera cofania, bezkluczykowy dostęp do auta, itd.

No właśnie, gdzie jest nawigacja? Skoro jest monitor, to chyba musi być i nawigacja, a ikonki ją włączającej nie ma. Ciekawe.

Zagadka się rozwiązała po podłączeniu smartfona. Obraz z nawigacji w telefonie, bez problemu można wyświetlić na samochodowym monitorze.

Co więcej, można nawet wrzucić „Yanosika”.

Elektronika to jedno, ale aby móc powiedzieć, że auto jest funkcjonalne, to musi zapewniać dobre warunki podróżowania.

Wygodne fotele i całkiem sporo miejsca wkoło, do tego bagażnik o pojemności 328 dm³.

Wygląda to całkiem dobrze.

Oby tylko dobrze jeździło. No właśnie, jak sobie poradzi automatyczna skrzynia biegów? Zastanawiałem się, czy będzie to jakaś okrojona wersja czy nie, a tu niespodzianka. Patrzę na dostępne tryby i zastanawiam się do czego jest przełożenie oznaczone literką „L”.  Gdyby to było auto terenowe, to sprawa była by prosta. Bieg z reduktorem do jazdy w trudnych warunkach, ale Sandero jest osobówką. Nawet wersja Stepway nie czyni z tego modelu terenówki.  Zaskoczyło mnie to na tyle, że sięgnąłem do instrukcji.  Odszukałem opis i okazuje się, że trop myślenia był dobry. Tryb „L” jest do powolnej jazdy  w trudnych warunkach. Ciekawe, może zimą się przyda, albo jak zabłądzę i wjadę w mniej cywilizowane obszary.

Na leśnych drużkach w zupełności wystarcza mi standardowy tryb „D”. Jestem mile zaskoczony pracą skrzyni. Nie szarpie, nie czuć kiedy zmienia przełożenia. Jedynie w miejskich korkach przy włączeniu funkcji „stop-start” potrafi ze zbyt dużą siłą wystartować. W sumie drobiazg, bo nie jest to piorunujący efekt. Jakby co to mamy hamulce i to bardzo skuteczne, co potwierdziło  awaryjne hamowanie.

Wracając jednak do skrzyni, to zrobiła ona na mnie bardzo dobre wrażenie. Okazuje się, że nawet w segmencie najtańszych aut na rynku, można korzystać z tego komfortowego rozwiązania. Dobry ruch ze strony Dacii, może przysporzyć nowych klientów. Jest jeszcze kwestia spalania. Kiedyś dość powszechna była opinia, że samochód z automatem ma gorsze osiągi i wyższe spalanie. W Sandero, przynajmniej w teorii tak jest. Prędkość maksymalna wynosi 163km/h co jest o kilka km/h mniej niż w manualu, a przyśpieszenie od 0 do 100km/h trwa 1,5 sekundy dłużej. Różnica w Vmax praktycznie nie jest zauważalna, trochę gorzej z przyśpieszeniem.  13,4 sekundy do setki nie powala na kolana, ale też nie jest dramatem. Trzeba pamiętać, że jest to autko do codziennej jazdy, a nie wyścigów.  Przy takim użytkowaniu, najważniejszą cechą będzie spalanie. Według danych producenta, moja Dacia w automacie powinna palić 0,5 litra więcej niż taka sama w manualu. Średnie spalanie ma wynosić 5,8l/100 km. Przynajmniej takie parametry figurują w katalogu. W realnych warunkach trudno o tak precyzyjny wynik. W mieście rozstrzał wyników potrafi być ogromny.

W sprzyjających warunkach będzie to oscylować poniżej 7 litrów, ale nie zawsze jest tak dobrze. Korki i krótkie dystanse potrafią wywindować spalanie w okolice 10 l/100km. Bardziej wymierne wyniki uzyskamy w trasie. Tu jednak też dużo zależy od kierowcy i warunków. Co ciekawe, na wynik spalania rzutowało też obciążenie auta. Komplet pasażerów powodował większe spalanie. Co prawda nie były to duże różnice, ale zawsze wychodziło więcej. Jeszcze większe znaczenie ma styl jazdy. Średnie spalanie mieściło się w widełkach 5,2 – 7,0 litrów/100km.  Spora rozpiętość, ale w rzeczywistości realne spalanie bliższe jest tej niższej wartości.

Dałoby się zejść poniżej 5 litrów, ale to już wymaga więcej wysiłku.

Zgrabny samochodzik który radzi sobie w każdych warunkach. Uniwersalne auta do wszystkiego nie istnieją, ale Sandero stara się wpasować jak najbliżej ideału. Kompaktowe rozmiary są atutem w mieście, ale auto nie jest tak małe, aby nie dało się pojechać nim w trasę.  Nawet możemy zabrać z sobą sporo bagażu. Wszystko przy bardzo umiarkowanej cenie.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor