Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Zanim nie pojawiło się Renault Kangoo wszystko było proste. Były samochody osobowe, dostawcze i ciężarowe. Nie twierdzę, że nie było różnych prób dokonania zmian w tym schemacie, ale rewolucji nie było. W 1997 roku Renault pokazało Kangoo, połączenie osobówki z dostawczakiem i się zaczęło mieszanie segmentów. Dlaczego w przypadku Kangoo się to udało? Są przynajmniej dwa powody. Pierwszy to wygląd auta. Był inny od tego co na rynku, ale stopień odmienności był akceptowalny dla klientów. Drugim powodem była olbrzymia funkcjonalność. Samochód z powodzeniem spełniał rolę osobówki,  auta rodzinnego czy rekreacyjnego. Duże możliwości przewozowe szybko odkryły osoby prowadzące działalność gospodarczą. Takie argumenty to już prawie gwarancja sukcesu.

Nowa generacja Kangoo już nikogo nie szokuje wyglądem. Przyzwyczailiśmy się do takich kształtów, zwłaszcza, że konkurencja również wypuściła podobne modele. Mój Renault Kangoo to wersja dostawcza. Klasyczna blaszanka. Kabina dla dwóch osób i wydzielona za nimi część użytkowa.

W przypadku samochodów dostawczych, część osób ma obawy czy sobie poradzi z prowadzeniem tak dużego pojazdu. Kangoo mierzy 4,5 metra długości, to tyle co przeciętna osobówka, więc prowadzenie nie sprawia problemu.  Jest wyższe od osobówki, bo mierzy 1864 mm wysokości, ale to nie wpływa na prowadzenie. Nie jest to tak dużo, abyśmy musieli się zastanawiać czy zmieścimy się w garażu czy tunelu. Szerokość liczona z lusterkami wynosi 2159 mm, sporo, ale nie na tyle, aby sprawiło nam to kłopoty. Czy w takim razie, te wymiary wystarczają aby zaspokoić potrzeby przewozowe przedsiębiorców ?  Kilka przemyślanych rozwiązań znacznie zwiększa jego możliwości.

Pierwsze z nich, które szybko zauważymy to brak środkowego słupka od strony pasażera.  Dzięki temu uzyskujemy większe możliwości załadunku długich przedmiotów od boku pojazdu. Jeśli ktoś powie, że przecież łatwiej to zrobić przez tylne drzwi, to znaczy, że chyba pracę zna tylko z teorii.  Brak słupka jest plusem, ale dopiero w parze z ruchomą kratką oddzielającą część osobową od ładunkowej, mamy konkretne zwiększenie funkcjonalności auta.

Przestrzeń ładunkowa ma długość 1,65m, ale po złożeniu przegrody i fotela pasażera możemy przewozić trzymetrowe przedmioty.  Pojemność przestrzeni ładunkowej wynosi 3300 dm³, a po złożeniu przegrody wzrasta do 3900 dm³. Waga ładunku to 600 kg. Duża objętość ma też i słabsze strony.

Małe ładunki wymagają dobrego mocowania, w przeciwnym razie, będą jeździć po całej pace, narażając nas, na uszkodzenie auta lub ładunku. Na szczęście łatwo temu zapobiec wykorzystując uchwyty mocujące w aucie. Mój Kangoo jest w bazowej wersji zabudowy, ale konfigurując auto, dobrze jest się zapoznać z listą dostępnego wyposażenia dodatkowego. Cena auta dużo nie wzrośnie, a dobrze wydane pieniądze zaprocentują w czasie użytkowania samochodu. Nie wykluczone, że potrzebujemy pojazdu bardziej dostosowanego do naszych potrzeb, wtedy trzeba pomyśleć o specjalistycznej zabudowie. Takie rozwiązanie potrafi podnieść funkcjonalność pojazdu na wyższy poziom. Firm specjalizujących się w takich usługach nie brakuje, a ten model doskonale się nadaje do takich przeróbek.

Kolejnym atutem jest możliwość wyboru jednostki napędowej. Renault oferuje silniki benzynowe o pojemności 1,3 litra i mocy 100 i 130 KM, oraz jednostkę wysokoprężną 1,5 litra i mocy od 75 KM do 115 KM. Możemy także zamówić auto z automatyczną skrzynią biegów. Jak dla mnie, w samochodach użytkowych najlepiej sprawdzają się jednostki wysokoprężne. Głównym atutem jest płaska krzywa spalania. Producent podaje, iż średnie spalanie w cyklu mieszanym wynosi 5,5l/100km. Pokrywa się to z moimi rezultatami.

W trasie, oszczędna jazda oscylowała lekko ponad 4l/100km. Przy bardziej dynamicznej jeździe, auto spalało 5,2l/100km. Co istotne, były to wyniki powtarzalne. Nawet w mieście Kangoo dużo mi nie pali. 6,5l/100km wywołuje uśmiech na twarzy. Oczywiście, w korkach, czy na krótkich dystansach tak optymistycznych danych nie uzyskamy.  Pomimo tego i tak dość łatwo określić zapotrzebowanie auta na paliwo, co szczególnie jest istotne, jeżeli mamy dać auto w użytkowanie pracownikowi.

Cechy użytkowe w tego typu pojazdach są ważne, może nawet najważniejsze, ale nie można zapominać o pracowniku. Czasy kiedy liczył się tylko efekt pracy, nie ważne jakim kosztem już dawno minęły. Teraz trzeba zadbać o warunki pracy, bo przekłada się to na jej efektywność. Istotna jest przestrzeń ładunkowa i łatwy do niej dostęp, co w Kangoo rozwiązano wzorowo.

Drugą nie mniej ważną sprawą będzie zapewnienie dobrych warunków dla kierowcy. Często jest to wiele godzin bezpośrednio za kierownicą. Nawet jeśli trasy są krótsze, to samochód staje się naszym miejscem pracy i musi spełniać więcej funkcji niż tylko przejazd z punktu „A” do punktu „B”. Podstawą będzie wygodny fotel.  Po kilku godzinach jazdy nie można wyjść „połamanym”. W Renault jest ok. Nie mam problemów z zajęciem miejsca w fotelu i dopasowaniu ustawień do moich potrzeb. Kłopot będą miały osoby lubiące bardziej horyzontalne pozycje za kierownicą. Przegroda za fotelami na to nie pozwoli. Nieprzeszklona przegroda nie pozwoli też na korzystanie z lusterka wewnętrznego, ale ten mankament rozwiązano, montując kamerę.

Ekran monitora umieszczono zamiast lusterka. Plus za dobrą jakość obrazu. Do takiego rozwiązania trzeba się przyzwyczaić. Szczególnie podczas cofania. Inny obraz pokazuje kamera cofania, inny kamera „lusterka wewnętrznego”.

„Bagażnik” olbrzymi, ale z tego kierowca raczej nie korzysta. Musi wystarczyć mu przestrzeń kabiny. Na szczęście znajdzie tu sporo schowków, co trudno przecenić, jeżeli w aucie spędzamy wiele godzin. Wtedy przyda się każde miejsce, gdzie możemy schować potrzebne rzeczy.

Miłym zaskoczeniem było odkrycie indukcyjnej ładowarki. Dotychczas to rozwiązanie kojarzyło mi się z bardziej luksusowymi samochodami.  Tak jak bezkluczykowy dostęp do auta. Ten system, w aucie dostawczym jest jeszcze bardziej przydatny niż w osobówce. W pracy, ręce mamy często zajęte, więc szukanie kluczyków potrafi sprawić spory kłopot. Przy systemie  „hands-free”, wystarczy, że mamy przy sobie kartę dostępu do auta i otworzy się ono wtedy kiedy się do niego zbliżymy, lub zamknie, kiedy się od niego oddalimy.

Nawigacja czy klimatyzacja to już standard w nowych samochodach, więc nie jestem zaskoczony ich obecnością.

Zaskoczyła mnie za to sygnalizacja otwartych drzwi.  Pewnie w 90% jest to dobre rozwiązanie, ale w roboczym samochodzie, zdarzają się sytuacje, że coś nam się w aucie nie mieści.  Wtedy bardziej przydała by się jakaś blokada uchylonych drzwi, niż czerwony neon na tablicy wskaźników. Ciekawe czy można to wyłączyć ?

Na koniec kilka słów o cenach. Benzynowe Renault Kangoo 1,3TCe100, wyceniono na 77900 zł (netto).  Mocniejsza, 130 konna wersja z tym silnikiem kosztuje 81900 zł (netto). Za model z automatyczną skrzynią biegów trzeba dołożyć jeszcze 7500zł. Droższe są auta z silnikami wysokoprężnymi.  Kangoo 1.5 Blue dCi 75 został wyceniony na 82900 zł (netto). Najdroższym w gamie Kangoo jest model 1.5 Blue dCi 115 EDC, za niego trzeba wyłożyć minimum 93400 zł (netto)

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor