Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Gdyby tytuł brzmiał, Warszawa miasto młodych, to nic tylko się cieszyć. Młodość niesie z sobą energię, radość i rozwój miasta. Gdyby, ale w tytule jest jednak słowo ”tylko”, co sugeruje, że dla reszty społeczeństwa nie ma miejsca w Warszawie. Może zbyt daleko wciągnięty wniosek, ale w przypadku osób starszych, myślę , że w pełni uzasadniony. Przyjrzyjmy się, jak strefa płatnego parkowania wpływa na życie tej grupy.

Zakładam, że są to osoby starsze, które pomimo iż często całe życie pracowały, to wielkich pieniędzy się nie dorobiły. Emerytury dla większości z nich nie pozwalają na szaleństwa, raczej na dość skrupulatne liczenie wydatków. Są oni jednak, na tyle sprawni, aby korzystać z własnego samochodu, co jest zdecydowanie wygodniejsze dla nich.

Nic, tylko korzystać z życia, zwłaszcza że mają czas, a i propozycji dla osób trzeciego wieku nie brakuje. Żeby z tego skorzystać, to najczęściej trzeba tam dojechać. Najwygodniej, jak siły pozwalają, to zrobić to własnym samochodem. Dojechać łatwo, gorzej znaleźć miejsce do parkowania, bo w ramach porządkowania strefy SPPN miejsc ubyło. Jak znajdziemy miejsce, to teraz trzeba uiścić opłatę w parkometrze. Dwie godziny to minimum, a przecież w zajęciach dla seniorów chodzi nie tylko o zdobycie konkretnych umiejętności, może nawet bardziej istotne są kontakty społeczne. Wtedy z dwóch godzin szybko robi się 4 lub więcej. Byłoby super, gdyby nie tykający zegar parkometru.  Rachunek za takie spotkanie może wynieść ponad 20 zł. Okazjonalnie do przeżycia, ale jeżeli te zajęcia będą odbywać się regularnie, kilka razy w tygodniu to kwota robi się poważna. No cóż, miło by było, ale koszty robią swoje, więc szukamy innych rozrywek.

Może muzeum, albo teatr. Sytuacja podobna, do biletu trzeba doliczyć parkometr. Razem z biletem wstępu też tanio nie wychodzi.  Pozostaje spotkanie ze znajomymi u siebie w domu. Owszem, zaoszczędzimy na parkometrze, ale nasi goście już nie. Czy będą chcieli płacić za spotkanie z nami ? Może się okazać, że nawet by zapłacili, ale zwyczajnie liczą koszty, więc także do nas nie przyjadą.

W takim razie pozostaje liczyć na rodzinę. Super, ale jak tu najbliższych narazić na koszty ? Zostaje zacisnąć zęby i zamknąć się w czterech ścianach.

Dariusz Pastor