Auto w Pracy

Slideshow Image

Granice pomiędzy segmentami aut uległy zatarciu, ale Renault Grand Kangoo idzie dalej i przeciera nowe szlaki. Renault w szukaniu nowych rozwiązań ma poważne zasługi. Pierwsza generacja Renault Espace łamała przyjęte wzorce, podobnie było z pierwszym Kangoo.

Renault Grand Kangoo to kolejny model, który wykracza poza system. Renault Kangoo znam, fajny samochodzik do pracy z potencjałem na rodzinne użytkowanie. Teraz miałem dostać Grand Kangoo. Fajnie, trochę więcej przestrzeni zawsze mile widziane. Zerknąłem na zdjęcia. Wszystko się zgadza, wygląda jak Kangoo, tylko trochę większe.

Jadę odebrać, a tam czeka na mnie mały autobusik. To robi tu naprawdę dużą różnicę. Wysokość i szerokość prawie identyczna jak w zwykłym Kangoo, ale po długości przybyło prawie pół metra. Auto mierzy 4911 mm długości, 1860 mm szerokości i 1868 mm wysokości. To jest naprawdę grand.

Od razu zapala się lampka ostrzegawcza – uważać na zakrętach, aby nie zahaczyć bokiem. Nie jest to jeszcze wielkość przedłużonego busa, ale warto zwiększyć uwagę. Na szczęście szybko się okazało, że manewrowanie nie jest trudniejsze niż dużą limuzyną. Alarm odwołany.

Można więc skupić się na wnętrzu auta. W tym samochodzie to najważniejszy punkt. Samochód jest wielki, co bezpośrednio przekłada się na przestronne wnętrze. Zacznijmy od tego, że dla mnie Kangoo to samochód użytkowy, nawet jeżeli jest to wersja osobowa. Nie oczekuję luksusu, a funkcjonalności.

Stylistyka jak w Traficu. Nawet podobny materiał na wykończenie deski rozdzielczej. Układ też znajomy. Centralny monitor i drążek zmiany biegów na konsoli. Taki sam jak w Traficu panel sterowania klimatyzacją i ogrzewaniem. Stacja multimedialna też już mi znana. Sprawdziło się w Traficu, to i tu zda egzamin. Zestaw zegarów przed kierowcą to klasyka Renault.

Półka nad przednią szybą to najlepsze potwierdzenie, że Grand Kangoo wywodzi się z rodziny dostawczaków. Super rozwiązanie, które znajdziemy tylko w busach. W mniejszych samochodach nie ma na to miejsca. Schowek na desce rozdzielczej przed kierowcą też jest rodem z dostawczaka. Szkoda, że to rozwiązanie nie zaadaptowało się w osobówkach. Bardzo lubię tę dodatkową przestrzeń. W Kangoo znajdziemy tam dwa dodatkowe gniazda USB.

Wygodne fotele, tapicerka wygląda bardzo solidnie. Sprawdzałem, jak taka tapicerka wygląda po rocznym użytkowaniu w busie. Praktycznie wyglądała jak nówka sztuka. W moim egzemplarzu nie ma elektryki czy masażu, ale siedzenia mają podgrzewanie, co w chłodniejsze dni w pełni mi wystarcza.

Elektronika bez najnowszych gadżetów, ale spokojnie jest wszystko, co potrzebujemy. Nawigacja, klima, kamera cofania i czujniki wokół auta. Całość uzupełnia możliwość podłączenia smartfona. Tempomat i oczywiście cały zestaw asystentów kierowcy.

Praktycznie, ergonomicznie. Szybko przyzwyczaimy się do gabarytów i prowadzenie auta nie sprawia problemu. Teraz możemy przejść do tyłu pojazdu. Grand Kangoo może być autem 7-osobowym.

Dodatkowe dwa fotele są w części bagażowej. Dostęp do nich uzyskujemy, podnosząc fotel drugiego rzędu. Nawet da się tam wsiąść. Jak dla mnie to strefa dziecięca. Pełnogabarytowe osoby będą tam miały mniej komfortu niż pasażerowie przed nimi.

Jest jeszcze bagażnik. Tu olbrzymie znaczenie ma to, czy jedziemy z kompletem pasażerów. Jeśli tak, to do dyspozycji mamy 500 litrów objętości. Nie jest źle, ale jeśli miałby to być wyjazd dużej rodziny, to bez boxa na dachu lub przyczepki się nie obędzie. Samochód wywodzi się z dostawczaków i ma w tym kierunku olbrzymi potencjał. Jak zaczniemy wystawiać i składać siedzenia, to uzyskamy nawet 3750 litrów. Robi wrażenie. Dołożę jeszcze informację, że po złożeniu fotela pasażera możemy przewieźć przedmioty o długości 3,1 metra.

Możliwości przewozowe są. Teraz można się zająć tym, jak to jeździ. Pierwsze zaskoczenie to zespół napędowy. Spodziewałem się diesla, a tu silnik benzynowy o pojemności 1333 cm³ i mocy 130 KM. Maksymalny moment obrotowy wynosi 240 Nm. Pozwala to na całkiem dobrą dynamikę. Szczególnie jeśli jest to samochód z automatyczną skrzynią biegów. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 12,2 sekundy.

Ciekawie wygląda sytuacja ze spalaniem. Jak na silnik benzynowy to wyjątkowo płasko przebiega średnia. Mieści się w przedziale 6–8 litrów i to w zasadzie jest obojętne, czy jeżdżę w mieście, trasie czy spokojnie na drodze szybkiego ruchu. Wyszło mi delikatnie poniżej średniej, jaką podaje producent.

Spalanie mile zaskoczyło. Jest też wersja z dieslem. Silnik ma 115 KM i 270 Nm momentu obrotowego, zapewnia podobne osiągi. Spalanie mniejsze, ale cena oleju napędowego wyższa. Wybór silnika każdy musi rozważyć, uwzględniając własne potrzeby. Przy długich trasach pomyślałbym o silniku wysokoprężnym, przy codziennym rodzinnym użytkowaniu auta wersja benzynowa jest godna uwagi.

Zapomniałbym o jeszcze jednym istotnym elemencie auta. W zasadzie to poważny argument, który może zdecydować o wyborze Grand Kangoo. Przesuwane tylne drzwi. Takie rozwiązanie podwyższa komfort użytkowania i zwiększa bezpieczeństwo. Grand Kangoo traktuję jako użytkowe auto rodzinne. W takiej sytuacji wysiadanie z tylnej części nadwozia wymaga szczególnej uwagi. Drzwi są dość duże i klasyczny sposób ich otwierania stwarzałby zagrożenie dla samochodów parkujących obok. Przy dzieciakach na pokładzie wcześniej czy później zakończyłoby się to niemiłym incydentem. Przy drzwiach przesuwnych tego zagrożenia już nie ma. Dodatkowo taki system ułatwia dostęp do trzeciego rzędu foteli. Mamy większą swobodę, dysponując całą przestrzenią przy samochodzie. Dla mnie jest to jeden z większych atutów tego modelu.

Trochę gorzej rozwiązany jest dostęp do części bagażowej. Owszem, podnoszona klapa zapewnia pełny dostęp do bagażnika, ale problemem jest jej wielkość i waga. Aby ją zamknąć, trzeba sięgnąć wysoko i użyć trochę siły. Plusem takiego rozwiązania jest możliwość wygodnego korzystania z bagażnika podczas opadów. Otwarta klapa pełni funkcję dachu chroniącego nas przed deszczem.

Rozwiązania ściągnięte z pojazdów użytkowych to sprawdzone, przydatne patenty, ale takie konstrukcje mają też minusy. Komfort podróży będzie niższy od wypasionych osobówek. Gorsze wyciszenie, słabiej tłumione drgania i oczywiście mniej bajerów.

W tym momencie dochodzimy do najważniejszego punktu, czyli podjęcia decyzji: kupujemy albo nie. Najważniejsze, aby była to decyzja przemyślana. Trzeba zrobić analizę, na czym nam tak naprawdę zależy i czy mamy alternatywę.

Jeżeli priorytetem jest przestrzeń, 7 foteli i funkcjonalność, a budżet nie jest z gumy, to Renault Grand Kangoo może być świetnym wyborem. W zasadzie może się okazać, że realnej alternatywy po prostu nie ma. To nie jest samochód, który próbuje udawać coś, czym nie jest. Nie kusi luksusem ani gadżetami. Zamiast tego daje przestrzeń, praktyczność i rozwiązania, które po prostu mają sens. I właśnie dlatego w swojej roli sprawdza się naprawdę dobrze.

Renault Grand Kangoo można kupić już za 132 900 zł za wersję z silnikiem wysokoprężnym 1.5 Blue dCi 115. Wersję z silnikiem benzynowym 1.3 TCe 130 wyceniono na 134 900 zł.

Samochód z automatyczną skrzynią biegów kosztuje już 150 900 zł, ale tu należy pamiętać, że jest to auto w wyższej wersji wyposażenia „Techno”.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor