Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

SUVy i Crossovery szturmem zdobyły rynek. Prawie każda marka ma w swojej ofercie takie pojazdy. Trudno się wiec dziwić, że Skoda szybko wprowadziła taki model do produkcji. Zaskoczeniem może być to, że oferta Skody obejmuje trzy takie pojazdy, z dużą dozą podobieństwa do siebie. Owszem, całkiem różne gabaryty, ale podobna linia nadwozia i jeszcze bardziej podobne wnętrza. W sumie to bardzo dobre rozwiązanie dla klienta, bo każdy dobierze auto do własnych potrzeb.

Poznałem całą trójkę. Dużego Kodiaqa, średniego Karoqa i najmniejszego w rodzinie Kamiqa. Każdy ma swoje plusy i minusy wynikające z gabarytów. Kolejna sprawa to silniki, nie każdą wersję możemy zamówić w każdym z tych aut. Te najmocniejsze, są zarezerwowane dla największego i najdroższego Kodiaqa, a szkoda, bo 245 konny Kamiq byłby ciekawym samochodem.

Karoq jest w środku tej stawki. Dla jednych będzie to kompromis, a dla mnie idealnie dobrane rozmiary. Owszem, fajnie się jeździ Kodiaqiem, ale gdzieś trzeba zaparkować, a to już w mieście potrafi być problemem. Najmniejszym Kamiqiem super się parkuje, ale nie czujemy się panem drogi.

Karoq nie jest mikrusem, więc nikomu nie musimy ustępować drogi, no chyba że wynika to z przepisów. Duży, ale nie na tyle, aby gabaryty utrudniały parkowanie. Auto jest skrętne, co ułatwia manewry. Korzystając z kamery cofania, możemy pokusić się o zaparkowanie dosłownie na centymetry. Jeśli mimo to, nie lubimy parkowania, to trzeba pomyśleć o wersji z systemem do parkowania. Osobiście nie lubię zbyt dużej ingerencji wszelkich asystentów kierowcy i zazwyczaj jak mogę  wyłączam to co uznaję za zbędne. Chętnie w ogole bym z nich zrezygnował, bo po co płacić, za coś z czego nie korzystam. Niestety, eurourzędnicy lepiej wiedzą co mi jest potrzebne i nakazują, aby samochody były w nie obowiązkowo wyposażone. Jednym z tych wynalazków jest system stop-start. W Karoqu też jest, bo musi być, ale działa tu zadziwiająco dobrze, czyli nie przeszkadza.

Karoq może być wyposażony w napęd 4x4. Wymaga to sporej dopłaty (20 tys. zł.) i tu warto zastanowić się, czy warto. Jeżeli nie musimy oszczędzać, to nie ma sprawy, brać i nie pytać się o cenę. W prawdziwy teren Karoqiem co prawda nie pojedziemy, przynajmniej na seryjnych oponach, ale z asfaltu w polne drogi można skręcić. Inna sprawa, że takimi drogami spokojnie przejedziemy i bez napędu na cztery koła. Większy prześwit jest tu kluczem do sukcesu. Po co w takim razie napęd 4x4 ?

Lepsze prowadzenie na śliskiej nawierzchni przekłada się bezpośrednio na wzrost bezpieczeństwa. Oczywiście zawsze można jechać 10 mniej i powiedzieć, że nam 4x4 niepotrzebne. Niby można, ale czy wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć? Latem nie ma problemu, ale wystarczy poczekać do zimy, wtedy szybko docenimy, co mamy, szczególnie jak spadnie śnieg. Nie dosyć, że auto lepiej trzyma się drogi to jeszcze poradzi sobie z zaspami. Z takim atutem, zaparkujemy tam, gdzie inni, nawet nie będą próbować. Nie dosyć, że wjedziemy, to jeszcze wyjedziemy z takiego miejsca. Jest tylko jeden warunek, musimy odważyć się korzystać z tego co oferuje auto. Większość kierowców nawet nie podejrzewa, iż ich pojazd potrafi znacznie więcej niż przypuszczają.

Jeśli zdecydujemy się na 4x4, to mamy prostą sprawę z wyborem jednostki napędowej. Do wyboru mamy dwulitrowego diesla (150KM) lub dwulitrowego benzyniaka (190KM).  Benzyna jest tylko w jednej wersji – sportline. Diesla możemy zamówić w każdej z trzech wersji – ambition, style, sportline. Jakby nie liczyć to mniej niż 150 tys. nie wyjdzie.

Większe pole manewru mamy bez 4x4. Tutaj ceny zaczynają się od 106750zł za wersję z silnikiem 1,0 TSI o mocy 110 KM. Ilość koni jest przyzwoita, ale jeżeli myślimy o użytkowym wykorzystaniu auta, to zdecydowałbym się na większą pojemność silnika. Downsizing jest dobry przy jeździe bez obciążenia. Przerabiałem to w Skodzie Scala z litrowym silnikiem. Wszystko było super, do momentu kiedy nie dopakowałem samochodu do oporu. W trudniejszych sytuacjach takich jak np. wyprzedzanie pod górę, zaczynało brakować mocy. Do ciągnięcia przyczepy też przydałoby się więcej mocy. Jeśli nie przewidujemy jazdy z obciążeniem, to mały silniczek też będzie ok.

Moim wyborem jest 2,0 TDI o mocy 150KM.  Jak dla mnie, silnik wysokoprężny jest tu najlepszym wyborem. Duży moment obrotowy (360 Nm) pozwala na dynamiczną jazdę przy bardzo umiarkowanym spalaniu. Średnia z kilkuset kilometrów jazdy w różnych warunkach wyszła 6,8l/100km. Jeżeli uwzględnimy, że jest w tym sporo jazdy po Warszawie, autostrada i drogi lokalne, to spokojnie mogę powiedzieć, że jest to oszczędne auto.

W mieście spalanie w okolicach 8l/100km także uważam za przyzwoite, szczególnie, że większość z tych miejskich tras to krótkie kilkukilometrowe odcinki.  

Diesel nie bez powodu jest podstawowym silnikiem w transporcie. Nie boi się obciążenia, więc bez obaw mogę wykorzystać jego ładowność czy pociągnąć przyczepę. Dla mnie, ten typ auta to trochę jak wół roboczy. Po to jest obszerne wnętrze, aby z niego korzystać. Po złożeniu tylnych siedzeń, mam małą bagażówkę do dyspozycji.

Nawet przy traktowaniu Karoqa jako auto użytkowe, nie zmienia to faktu, że jest on całkiem komfortowym samochodem. Automatyczna skrzynia biegów DSG (wymaga dopłaty kilku tys. zł.) doskonale radzi sobie z doborem przełożeń i robi to błyskawicznie. Błyskawicznie można się przyzwyczaić do takiego rozwiązania.

Elektronika jest kolejnym mocnym punktem Skody. W dobrze wyposażonych modelach Skoda serwuje cyfrowy kokpit i jest on wart swojej ceny. Jeżeli wcześniej nie mieliśmy z nim do czynienia, to możemy być w szoku, że takie możliwości są w popularnym samochodzie. Szczególne wrażenie robią wirtualne zegary. Do wyboru tradycyjne okrągłe zegary lub same cyfry. Zamiast zegarów można wstawić mapę nawigacji, co jest wyjątkowo wygodne, bo nie odwraca naszej uwagi od obserwacji drogi.

Oczywiście jest cała masa asystentów wspomagających kierowcę. Na co dzień ich pracy nie widać, ale w razie potrzeby zadziałają i zrobią to bardzo skutecznie. Sam się przekonałem o skuteczności awaryjnego hamowania.

Jest jeszcze trochę bajerów, takich jak wybór koloru wewnętrznego podświetlenia auta, czy wyświetlany napis „Skoda” przy otwartych drzwiach.

Strefa audio też na plus, dobre nagłośnienie, możliwość podłączenia smartfona. Skoda w swoich modelach montuje gniazdo USB typu „C”, więc trzeba pamiętać o odpowiednim przewodzie, bo łatwo się oszukać zabierając kabelek z domowej ładowarki.

Skoda Karoq kumuluje w sobie dobre cechy z mniejszego i większego pojazdu. Co istotne, niweluje słabsze strony pozostałych modeli. Można powiedzieć, że Skoda znalazła złoty środek i tak powstał Karoq.

Test - Skoda Kodiaq 2,0 TDI 200KM

Test - Skoda Kodiaq 2,0 TDi 150KM

Test - Skoda Kamiq 1,0 TSI 115KM

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor