Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Suzuki na tle konkurencji zawsze miało to coś, co pozwalało rozpoznać auto tej marki. Można powiedzieć, że Suzuki chodzi własnymi ścieżkami. Czasem potrafi też zaskoczyć swoją filozofią, niekoniecznie zrozumiałą dla zwykłych śmiertelników. SX Cross debiutował pod nazwą nowy SX4 i nikt nie potrafił wyjaśnić co stary SX4 ma wspólnego z nowym. Teraz w ofercie Suzuki pojawiła się nowość – Vitara Strong.  Ucieszyła mnie ta informacja, bo „strong” to mocny. Czyżby moc była z Suzuki ? Czemu nie, po spotkaniu z Acrossem (test Suzuki Across) nabrałem apetytu na kolejne mocne Suzuki. Może nie liczyłem na 300KM mocy, ale 200KM w wersji „strong” powinno być.

Szybciutko zagłębiłem się w specyfikację i całkiem zgłupiałem. „Strong” ma mniej koni niż wersja bazowa. O co tu chodzi ? Spytałem u źródła, podobno strong jest tak mocno oszczędny, że aż otrzymał ten przydomek. No cóż, dziwne tłumaczenie, ale widać filozofia dalekiego wschodu daleka jest od prostego tłumaczenia.

Nie pozostaje nic innego, jak samemu sprawdzić i rozwikłać tą zagadkę. Samochodzik ładny w super pastelowym błękicie. Jakby co to ten kolor nazywa się Ice Grayish Blue. Na początek pobawię się w znajdź różnicę, z Vitarą którą miałem trzy lata temu. Przyglądam się i nic nie mogę znaleźć, nawet kolor podobny.

Jedyna zmiana jaką dostrzegam to napis na tylnej klapie.

W środku też znajomo.  Nawet jest ta sama wersja tapicerki, która wtedy bardzo mi się podobała i zdania nie zmieniłem.

Zmniejszyła się trochę pojemność bagażnika. Reszta bez zmian,  więc opis z przed dwóch lat ciągle aktualny. Dobrze to świadczy o projektantach, jeżeli  ich praca oparła się upływowi czasu.

Skoro tak niewiele się nie zmieniło, to mogę od razu przejść do meritum, czyli sprawdzenia czy faktycznie auto będzie miało tak niskie spalanie. Punktem odniesieni będzie Vitara 1,4 Boosterjet z 2019 roku. (Test Suzuki Vitara 1,4 BOOSTERJET). Co ciekawe, wtedy 1,4 Boosterjet nie był hybrydą, miał za to 140 KM.

Vitara Strong ma większy silnik, bo 1,5 l (1462 cm³), ale o mocy tylko 102 KM. Ponieważ jest hybrydą, to układ napędowy wspomagany jest silnikiem elektrycznym i łączna moc układu hybrydowego wynosi 116 KM.  Tak się zastanawiam,  czy do porównania nie powinienem włączyć nowego S-crossa z silnikiem 1,4l (1379cm³) i mocy 129KM. (Test Suzuki S-Cross 2022). Taka jednostka jest w bazowej wersji Vitary, więc będzie to porównanie trzech modeli.

Na początek trzeba zresetować dane z komputera i tu mała niespodzianka. Suzuki pozostała przy mechanicznym przełączniku danych na tablicy wskaźników. Większość firm, tą funkcję przeniosła do panelu sterowania w stacji multimedialnej lub na kierownicę. Suzuki chodzi swoimi drogami i dzyndzel został.

Aby nie było jednak tak staroświecko, to nie wystarczy wcisnąć przycisk, ale po wciśnięciu wchodzimy w menu i tam wybieramy reset przebiegu i średniego spalania. Przy okazji odkrywam, że wyświetlacz pomiędzy zegarami zyskał nowe ekrany związane z napędem hybrydowym.

Średnie spalanie wyczyszczone, więc pora ruszać. Miejskie środowisko ze względu na ilość zmiennych, które mogą wpłynąć na końcowy rezultat na razie odpuszczam i jadę w trasę. Pierwsze kilkanaście kilometrów i całkiem dobre spalanie – 5,2l/100km. Miało być oszczędnie więc wybrałem tryb ECO MODE i styl jazdy adekwatny do niego. Jadę dalej i spalanie ciągle oscyluje wokół 5 litrów. W poprzedniej nie hybrydowej Vitarze było 5,7l/100km więc pól litra mniej. W porównaniu z nowym hybrydowym S-Crossem wielkiej różnicy nie ma.

Gorzej wygląda sprawa dynamiki auta. Przy spokojnej jeździe 116KM wystarcza, ale jeśli chcemy wykrzesać z niego więcej życia, to trzeba tryb ECO przełączyć na SPORT. Jest zauważalna poprawa, ale i tak czasem trzeba wspomagać auto redukcją biegów. Dobrze, że jest to możliwe przy pomocy manetek przy kierownicy.  W nowym S-Crossie, większa ilość koni pozwala na bardziej dynamiczną jazdę, a zwycięzcą w tej kategorii jest poprzednia 140 konna wersja Vitary. Faktem jest jednak, że przy takim stylu jazdy spalanie w „starej” Vitarze było najwyższe. W Vitarze strong dynamiczna jazda kosztuje od 6l/100km.

Jak na razie rewelacji nie ma. Wracam do miasta i zaczyna się robić ciekawie. Spalanie zamiast gwałtownie rosnąć, pozostaje na tym sam poziomie. Trzeba się będzie temu zjawisku lepiej przyjrzeć.

Rano odpalam maszynę i ruszam w miasto. Coś tu nie tak, miało być super, a tu 11,4l/100km.  Na szczęście postraszyło tylko na starcie. Spalanie spada w oczach. Po chwili mam już 5l/100km i teraz mi się podoba. Kręcę się po mieście i wychodzi, że taka jazda wokół komina służy tej Vitarze. Normalnie w takich warunkach, gdzie co chwila przystanek, powoduje, że spalanie leci w kosmos. Tu jest inaczej.  Wytłumaczenie jest wyjątkowo proste. W hybrydzie silnik spalinowy jest wspomagany silnikiem elektrycznym. Istotnie obniża to zużycia spalania, szczególnie podczas ruszania. Zmagazynowana energia w litowo-jonowym akumulatorze o pojemności 840 Wh pozwala też na jazdę w trybie wyłącznie elektrycznym.

W takiej sytuacji spalanie na poziomie 3,7l/100km na krótkich odcinkach już nie dziwi, a cieszy.

Vitara Hybrid Strong nic nie straciła ze swoich „terenowych” atrybutów. W cudzysłowie, bo pomimo iż mamy możliwość użycia napędu 4x4 to nowa Vitara nie jest autem terenowym.  Jeśli marzą się nam bezdroża, to sugerowałbym przynajmniej zmienić opony z szosowych na terenowe. Jak do tej pory nie spotkałem Vitary z modyfikacjami do zabawy w offroad. 

To co oferuje seryjny model w zupełności wystarcza do podróżowania nawet marnej jakości drogami. Podwyższony prześwit (175 mm) pozwala w miarę bezpiecznie pokonywać przeszkody na polnych czy leśnych drogach.  Jeżeli jest to droga publiczna, to raczej nie spotkamy tam kolein na których zawiśniemy, chyba że wcześniej jakiś traktorek rozjeździ drogę. Na takie niespodzianki, żaden seryjny SUV czy crossover nie jest przygotowany, więc nie ma co się przejmować.

Wystarczy, że dojedziemy na działkę, czy piknik nad wodą. Co ciekawe, autko całkiem fajnie radzi sobie w kopnym piasku, trzeba wyłączyć tylko kontrolę trakcji. Generalnie dla mnie do wyłączenia jest jeszcze system ostrzegania o zjeżdżaniu z pasa i system ostrzegania o potencjalnym zderzeniu. Zbędne i tylko rozpraszające kierowcę, obowiązkowe ułatwienia wymagane przez UE.

Wypadałoby na koniec jasno powiedzieć czy Vitara Strong to dobry wybór, ale tu mam problem. Kilka dni nie pozwala na jednoznaczne stanowisko. Faktycznie mniej pali. Oszczędności zauważalne są szczególnie, jeżeli sporo jeżdżę po mieście. W takim środowisku, moc nie ma znaczenia. 116 KM w mieście wystarcza do sprawnego poruszania się. Moc przydałaby się w trasie. Jeśli od auta nie oczekujemy porcji adrenaliny, to też źle nie jest, chociaż jak do tej pory większych oszczędności na tym polu nie udało mi się poczynić. Może to kwestia dalszych ćwiczeń w Ecodrivingu.

Wygląda na to, że kluczowym argumentem przy wyborze tego auta będzie obszar w którym głównie się poruszamy. Przewaga jazd miejskich, będzie poważnym argumentem przy podjęciu decyzji.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor