Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

W koncernach o globalnym zasięgu nie ma miejsca na przypadek. Każda marka ma swój target, do którego ma trafić z ofertą. Dacia także otrzymała swój kawałek motoryzacyjnego rynku. W tym przypadku jest nią rynek samochodów budżetowych. Jeżeli ktoś myśli, że jest to łatwe zadanie to popełnia duży błąd. Nie wystarczy wyprodukować najtańsze auto, aby odnieść sukces.  Kluczem do sukcesu jest znaleźć złoty środek pomiędzy ceną, a jakością. Dacia poradziła sobie doskonale z tym wyzwaniem. Każdy kolejny model to potencjalny sukces. Dokładnie tak samo jest z nową Dacią Sandero.

Już poprzedni model cieszył się popularnością na rynku. Nic dziwnego, w tej cenie trudno było szukać konkurencji.  Wszystko wskazuje na to, iż nowy model będzie podążał tak samo drogą do sukcesu. Moja dzisiejsza Dacia, to crossover Sandero Stepway, droższa i wyżej pozycjonowana wersja bazowego modelu Sandero.  Nie ma sensu porównywać do poprzednika, bo już na pierwszy rzut oka widać, że określenie „nowa” jest tu w pełni uzasadnione. Nadwozie nabrało bardziej muskularnego charakteru, jak przystało na crossovera. Ciekawe, że udało pogodzić się dwie, wydawałoby się sprzeczności – lekkość linii i muskulaturę kształtu. Efekt naprawdę udany.

Orange Atacama to niemal kolor rozpoznawczy Dacii, do tego dołożono sporą ilość czarnych plastików z kilkoma chromowanymi detalami i mamy samochód który nie ustępuje pola innym crossoverom, często znacznie droższym. Z pewnością nie będziemy się czuć jak ubodzy kuzyni.

Sandero Stepway mierzy 4099 mm długości, a wygląda na więcej. Wysokość to 1535 mm, a z relingami 1587mm i tu warto docenić pomysłowość konstruktorów. Po odkręceniu kilku śrubek, relingi możemy ustawić w poprzek auta i zamocować do nich np. bagażnik dachowy.

Tak jak na zewnątrz nie widać oszczędności, to w środku da się zauważyć, że nie jest to klasa premium. Jeżeli jednak porównamy Sandero do aut w zbliżonym przedziale cenowym, to mój samochód wychodzi obronną ręką.  Co prawda, plastiki mogłyby być bardziej miękkie, ale samochód jest całkiem dobrze wyposażony.

Wygląd deski determinuje duży wyświetlacz multimedialnego systemu. Jego możliwości nie epatują fajerwerkami, ale oferuje to co najważniejsze: audio z USB, nawigację i kamerę cofania. Całkiem fajnym patentem jest zamontowany uchwyt na telefon. Co prawda telefon możemy podłączyć do systemu multimedialnego, ale przecież telefon nie służy tylko do rozmawiania.  Zestaw zegarów przed kierowcą, tu szaleństwa nie ma.

Szybkościomierz, obrotomierz i okienko z podstawowymi informacjami typu: średnie spalanie, zasięg itp.

Automatyczna klimatyzacja,  wielofunkcyjna kierownica i przycisk do uruchomienia silnika. Skoro już mam pod palcem przycisk start, to uruchamiam silnik. Nierozgrzany silnik jest dość głośny, później jest lepiej. 999cm³ pojemności i 90 KM mocy, jak dla mnie przydałoby się trochę więcej. Nie jest to zarzut do Dacii, a do całego trendu Downsizig.  90 koni wystarcza do jazdy w zwykłych warunkach, jeżeli jednak zabierzemy komplet pięciu pasażerów z bagażem, to te konie tracą wigor. Jak często się to trafia, każdy musi sam ocenić kiedy ma tylu chętnych do podróży.

Częściej zdarza się korzystać z bagażnika, który zaskoczył mnie swoją pojemnością.  Jeżeli potrzebujemy więcej, to składamy oparcia tylnej kanapy.

Minusem jest brak równej podłogi z bagażnikiem.  Mimo wszystko jak na samochód mierzący 4,1 metra to mamy dużą przestrzeń do przewozu towarów. Z bagażem wyszło lepiej niż dobrze, w przypadku ludzi, miejsca jest adekwatnie do rozmiarów auta, czyli piąty pasażer tylko w sytuacjach awaryjnych.

Niewielkie rozmiary mają też swoje atuty, zwłaszcza jak szukamy miejsca do parkowania. Przy samym manewrze parkowania niezwykle przydatna jest kamera cofania. Kompletnie zbędny moim zdaniem jest ogranicznik szybkości.  Jeżeli ktoś nie potrafi kontrolować szybkości auta, to może powinien zastanowić się czy w ogóle powinien prowadzić. Sugerowałbym takiej osobie poczekać na auta w pełni autonomiczne. Na szczęście, nie ma obowiązku korzystania ze wszystkich systemów jakie są w aucie. Szkoda, że w Sandero nie można wyłączyć kontroli trakcji.

Pewnie konstruktorzy wyszli z założenia, że bezpieczeństwo ma priorytet. Faktycznie możemy czuć się bezpiecznie. Spora w tym zasługa wyższego zawieszenia. W mieście nie boimy się krawężników czy dziur, a za miastem spokojnie zjedziemy z asfaltu. Oczywiście pamiętajmy, że nie jest to terenówka. Napędu na cztery koła również nie ma, a opony typowo szosowe nie zapewnią nam trakcji w błocie.

To co mamy, wystarcza na polne drogi, czy leśne dukty. Zawieszenie dobrze sobie radzi z nierównościami, ale trzeba uważać bo ma tendencje do podskakiwania przy większej szybkości. Noga z gazu i wraca nam dzielność w terenie.  Jeżeli Dacia zdecyduje się wprowadzić wersję z napędem 4x4 to ten mały crossover będzie pogromcą bezdroży.

Z prędkością maksymalną 172km/h królem autostrady nie zostanę, ale też nie będę blokował ruchu. Plus minus, te 140 na godzinę poleci bez wysiłku i co jest plusem nie spali wiele benzyny. Średnia w takich warunkach wychodziła mi około 6,5 l/100km. Podobny wynik wyszedł z całego testu.  Nie jest źle, ale muszę powiedzieć, iż w przypadku Sandero wiele zależy od warunków i sposobu jazdy.

W trasie nie trzeba mocno się przykładać aby zejść do 5l/100km, równie łatwo podnieść spalanie do 6 litrów z hakiem. Jeszcze większe widełki będą w mieście.  Tu moim zdaniem teoria zmniejszania pojemności silnika się nie sprawdza. Duże miasta wymagają ciągłego przyśpieszania, hamowania i znów ruszania. Jeżeli ma to być wykonane dynamicznie, a tego wymaga wielkomiejski pośpiech to nasz silniczek, cały czas poddawany jest dużym obciążeniem. Efektem jest spalanie nieadekwatne do pojemności. Ja miałem to szczęście,  że co wyjechałem na miasto to korki. Spalanie pomimo włączonej funkcji „start-stop” wychodziło wysokie.  11 litrów na 100 km mnie zaskoczyło, na szczęście korki też nie trwają wiecznie i średnia z miejskich pomiarów zatrzymała się na 8,7l / 100km. Dalej dużo, ale już do zaakceptowania. Warto odnotować dużą pojemność baku paliwa. 50 litrów w sprzyjających warunkach wystarcza na przejechanie prawie 1000 kilometrów. Jeżeli szukamy oszczędności na paliwie, to weźmy wersję z instalacją LPG, dopłata tylko 1000zł.

Jak oceniam Nowe Sandero Stepway ? Za design, zwłaszcza wygląd zewnętrzny maksymalna ocena. Wnętrze i wyposażenie też zasługuje na wysoką ocenę. Przy niewielkich wymiarach zewnętrznych dobrze zagospodarowano przestrzeń, dając użytkownikom duże możliwości przewozowe. Wygodne siedzenia plus dobre wyposażenie dają nam całkiem wysoki poziom komfortu, nawet wyższy niż spodziewałbym się po aucie w tym segmencie. Pamiętać trzeba, że jednym z atutów jest atrakcyjna cena. Żeby powiedzieć na ile jest to cena konkurencyjna, trzeba porównać ją z konkurencją, a tej praktycznie nie ma. Są większe i znacznie droższe modele, albo mniejsze i przeważnie także droższe od Sandero Stepway. Wychodzi, że w tej konkurencji Dacia ciągle jest liderem. Oczywiście rozpatrując koszty trzeba brać wszystkie wydatki związane z autem, nie tylko koszt zakupu. Kupując nowe auto w salonie po stronie plusów mamy pewność pochodzenie auta bez wypadkowej historii, dostaniemy 3 letnią gwarancję, a zazwyczaj otrzymamy także korzystną ofertę na ubezpieczenie. Możemy także za niewielką dopłatą (1000zł) zamówić auto z instalacją LPG.  Po stronie minusów jest spadek wartości nowego auta, większy niż w przypadku zakupu na rynku wtórnym. Drugim minusem będzie wyższa cena nabycia nowego samochodu, którą możemy złagodzić korzystając z nowych form finansowania.

Kilka lat temu postawiłem tezę „że przyszłość ma na imię Dacia” i spokojnie mogę powiedzieć, że Dacia konsekwentnie zmierza do jej realizacji.

Tekst i zdjęcia:

Dariusz Pastor