Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Samochody elektryczne, pomimo zachęt do ich zakupów, ciągle są egzotyką na naszych ulicach. W dużych miastach czasem mignie zielona tablica, ale w trasie to już naprawdę rzadkość.  Czyżby to była kwestia zasięgu ?  Trochę tak. Zasięg na pełnej baterii zazwyczaj wynosi powyżej 300 kilometrów czyli 150 km w jedną stronę.  Można po drodze doładować akumulator, ale to już wymaga wcześniejszego planowania trasy. Co innego ruch lokalny, tu nie powinno być problemu, nawet jeżeli do pracy musimy dojechać z podmiejskiego domu.  Trafia się okazja, aby to sprawdzić. Tym razem do testu trafia Peugeot e2008.

Nie jest to mój pierwszy elektryczny samochód, więc mogę na niego spojrzeć z innej perspektywy, wolnej od pierwszych zachwytów i oczarowania nowością. Dobrze, że nie jest to także moje pierwsze spotkanie z nowym stylem Peugeota.  Potrafi oczarować.  Co prawda urok nie mija, ale że człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego, to teraz zamiast bezkrytycznych zachwytów można pokusić się o obiektywne spojrzenie. 

Wnętrze 2008 nakierowane jest na kierowcę. Siadamy w fotelu i czujemy się jakbyśmy znaleźli się w centrum pojazdu. Wszystko dla nas. Centralna konsola skierowana w stronę kierowcy. Nawet wyloty nawiewów zwrócone są w naszym kierunku. Jakość materiałów bez zarzutu. Kolejny etap poznania to uruchomienie silnika, a zwłaszcza zestawu zegarów przed kierowcą.

W zasadzie jest to cyfrowa tablica informacyjna, na której wybierzemy sobie graficzną formę przedstawienia wybranych informacji.

Możemy wybrać tradycyjne zegary, nawigację, albo pójść na minimalizm. Cyfrowe zestawy wskaźników to nic nowego, ale siła Peugeota tkwi w ich trójwymiarowym obrazie. Wrażenie niesamowite, którego żadne zdjęcie nie odda. Zmierzch potęguje wrażenie.

Zauważamy oświetlenie wnętrza. Delikatny pasek podświetlenia, w dzień prawie nie widoczny, teraz nabiera kształtu i koloru, który oczywiście sami wybierzemy.

Takie czasy, kiedyś personalizacją były starannie dobierane detale, teraz robimy to przy pomocy elektroniki i ledowego światła.

Jest jeszcze jeden niepowtarzalny szczegół wnętrza. Klawiatura przycisków na konsoli. Dwa rzędy niemal jak w miniaturowym fortepianie.

Skojarzenie jak najbardziej słuszne w otoczeniu czarnego lśniącego lakieru schowka, gdzie ukryto bezprzewodową ładowarkę.  

Takie wnętrze dobrze wpływa na samopoczucie, a to już duży krok aby wysoko ocenić komfort podróży. Peugeot e2008 jest samochodem elektrycznym, ale nie musimy obawiać się obniżenia komfortu z tego powodu. Wszystkie instalacje i urządzenia które znajdziemy w wersjach spalinowych znajdziemy także w wersji elektrycznej.  Korzystanie z nich (także z klimatyzacji) zwiększa zużycie prądu, ale nie obniża to drastycznie zasięgu pojazdu. Zdecydowanie większy wpływ ma styl jazdy. Dokładnie tak samo jako w samochodzie z tradycyjnym napędem.

Ostra jazda to większe spalanie, a w naszym przypadku większe zużycie energii.  Przy pełnym naładowaniu baterii, energii powinno nam starczyć na 330 kilometrów. Tyle w optymalnych warunkach przy spokojnej jeździe. Dynamiczna jazda to spadek zasięgu do 240 km, a nie jest to jeszcze czarny scenariusz. Jeżeli będziemy chcieli zimą poszaleć przy -15⁰C  to przejedziemy zaledwie 150 kilometrów.  Czy samochód elektryczny zachęci nas do sportowej jazdy? Tryb sport jest.

Włączam go i jestem mile zaskoczony. Jest zauważalna różnica w dynamice auta. Bez trybu sport było dobrze, a jest naprawdę sympatycznie. Wciśnięcie gazu od razu przekłada się na żywą reakcję auta. Peugeot klasyfikuje 2008 w segmencie SUV co wydaje mi się małym nadużyciem. Ja przypisałbym go do crosoverów  i to głównie za wygląd.

Patrząc na 2008, na myśl przychodzą mi rajdówki z Dakaru, z tym że tu mamy wersję cywilną. Ciekawa bryła, z mocno wyprofilowanymi kształtami. Wyraźnie zaznaczona maska sugeruje, że kryje się pod nią sporo mocy.

Z miejsca kierowcy też widzimy kawał blachy przed nami, co daje nam poczucie, iż prowadzimy większy i mocniejszy pojazd niż w rzeczywistości. Szczególnie fajne wrażenie na polnych drogach, normalnie terenowa rajdówka.  Nie dajmy się ponieść emocjom, które zaprowadzą nas na manowce.  Wygląd i całkiem przyzwoity prześwit to za mało, aby uznać małego Peugeota za terenówkę. Polegniemy na pierwszej poważniejszej przeszkodzie. Co innego polne czy leśne drogi. Tutaj możemy poczuć się królem offroadu. Miękko zestrojone zawieszenie sprawi, że nawet komfort jazdy dużo nie ucierpi.  

2008 spokojnie można zaliczyć do uniwersalnych pojazdów. Kompaktowe rozmiary, w sam raz do codziennego użytku. Jest bagażnik o pojemności 434 litrów z możliwością powiększenia do 1467 l po złożeniu tylnych siedzeń, więc jakby co to przewieziemy spory ładunek. W razie wypadu za miasto, na piknik możemy zjechać z asfaltu. No właśnie, na jak daleki wypad możemy sobie pozwolić, skoro mamy samochód elektryczny.

Zasięg w optymalnych warunkach to jak wcześniej napisałem 330 kilometrów, ale pewnie będziemy chcieli zostawić coś w zapasie, bo jak wyjeździmy do zera, to niestety w kubełku czy karnistrze prądu nie przyniesiemy.  Zostaje 300 kilometrów. 150 kilometrów w jedną stronę. Można przygotować się do takiego wyjazdu i zaplanować trasę, uwzględniając punkty ładowania.  W Internecie podobno jest wszystko, więc znajdziemy i stację ładowania, jeżeli tylko takie będą. W dużych miastach nie będzie problemów, chyba że szukamy darmowego prądu, a o ten co raz trudniej. Możemy być niemile zaskoczeni, jeżeli bezpłatny słupek zmienił się na płatny. Będzie kosztowało, ale akumulator podładujemy i będziemy mogli wrócić do domu. Sprawa komplikuje się w mniej zaludnionych regionach, gdzie jeszcze brakuje infrastruktury jakiej potrzebujemy. No cóż, pozostaje nam podłączyć się do zwykłego gniazdka 230 V. Taki prąd jest wszędzie, tylko co z tego jeżeli nikogo tam nie będziemy znali. Do obcych ludzi nie pójdziemy, a nawet jeżeli, to proces ładowania będzie trwał wieczność.  Standardowo do pojazdu dostajemy zasilacz przeznaczony do ładowania auta z domowej sieci. Sprawdziłem, da się przeżyć, ale ciągle jesteśmy na minusie. Podłączyłem samochód na noc i rano rewelacji nie było. Przybyło 70 kilometrów zasięgu. Trochę mało, aczkolwiek nie codziennie tyle się wyjeździ. Powrót do i wtyczka do gniazdka. Kilka godzin i mam kolejne 30 kilometrów więcej. Krótki wyjazd, ubyło 20, zostało 10 na plusie. Wieczór, więc podłączam na noc i znów kilkadziesiąt kilometrów przybyło. Zabawa z kalkulatorem w ręku. Jeżeli mało jeździmy, to tragedii nie ma.  Gorzej przy większych przebiegach, tu nocne ładowanie nie uzupełni wyjeżdżonych kilometrów. Lekarstwem na to będzie wizyta na stacji ładowania, lub zamontowanie takiej stacji we własnym domu. Warunkiem będzie dobra instalacja elektryczna, która wytrzyma obciążenie kilkunastu kilowatów. Dobra instalacja przyda się także i przy małej ładowarce. Przedłużacze, zazwyczaj nie wytrzymują obciążenia i nici z ładowania.

Jeżeli już poradzimy sobie z zapewnieniem energii dla naszego pojazdu, to pozostaje nam tylko cieszyć się z jazdy. Czego potrzeba, aby mieć satysfakcję z jazdy. Moc, komfort i odrobina luksusu to elementy tej układanki. Peugeot zapewnia nam te wszystkie trzy składowe.

Elektryczny silnik generuje 136 KM mocy. W przypadku silnika benzynowego to dobry wynik, ale bez rewelacji. W samochodach elektrycznych jest inaczej, najwyraźniej konie są mocniejsze. Wnika to z tego, iż od samego startu mamy całą moc do dyspozycji. Bezstopniowa skrzynia biegów przenosi moc na koła bez żadnych szarpnięć, zgrzytów czy straty czasu. Dzięki temu mamy rewelacyjne osiągi, porównywalne do dużo mocniejszych samochodów z tradycyjnym napędem. Co prawda przy wyższych prędkościach tracimy przewagę, ale w mieście jeśli tylko chcemy, możemy być królem ulicy. Przyśpieszenie w zakresie dopuszczalnych miejskich prędkości potrafi pozytywnie zaskoczyć. Do szczęścia brakuje tylko ryku silnika, który towarzyszyłby zabawie. To jedna strona medalu, jeżeli cenimy sobie komfortową podróż, to też się nie zawiedziemy. Doskonałe warunki zawdzięczamy kilku składowym. Pierwszym jest cisza, immanentna cecha każdego samochodu elektrycznego. Drugim płynność jazdy i dobre osiągi. Trzecim łagodnie zestrojone zawieszenie. Można powiedzieć, że bezszelestnie płyniemy po ulicach. Do pełni szczęścia potrzebny jest jeszcze ostatni element, odrobina luksusu. Precyzyjnej definicji luksusu nie ma, dla mnie luksus, to coś bez czego da się żyć, ale posiadanie tego sprawia przyjemność.  Cena nie jest tu kluczowym składnikiem, chociaż jest często kojarzona jako nieodłączna składowa luksusu. Przy takich założeniach Peugeot e2008 wypełnia moje kryteria. Pomijam cenę, która faktycznie wkracza w sferę dóbr luksusowych, bo takie są ceny samochodów elektrycznych i Peugeot nie odbiega od normy. Dużo ważniejsze jest dla mnie to jak się czuję w samochodzie. Wygoda i dobrej jakości materiały dobrane z francuskim smakiem sprawiają fantastyczny klimat. Uruchomienie samochodu budzi do życia elektronikę, a ta potęguje doznania zmysłów. Trójwymiarowe zegary to prawdziwe mistrzostwo. Dotykowe lampki oświetlenia wnętrza to kolejne detale wpisujące się w definicję luksusu. W efekcie czujemy się jak w klasie premium.

Na koniec powinienem napisać parę słów o kosztach. Tylko czy ma to sens, jeżeli teraz jest to raczej wybór stylu życia niż ekonomicznie uzasadniona decyzja?   Jeżeli jednak chcemy drążyć temat, czy warto kupić samochód elektryczny to zapraszam do przeczytania artykułu „Fakty i mity o samochodach elektrycznych”

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor