Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Przepis na sukces jest prosty.  Zrobić dobry samochód i sprzedać go w najniższej cenie na rynku. Dokładnie z tego założenia wyszła Dacia i okazało się, że to działa. Co prawda pierwszy Logan był dość kontrowersyjnej urody, ale ceną bił wszystkich na głowę.

Dacia Sandero nabrała kształtów nie pozostawiając wątpliwości, że należy do europejskiego kręgu kulturowego. Taki design trafia w gust Europejczyków.  Zgrabna bryła, a w wersji stepway to modny kształt crosovera. Co prawda, nawet w opcji dodatkowej nie ma napędu 4x4, ale często w większych SUV-ach także go brakuje.  Bryła jeszcze nie zdążyła się zestarzeć, a na horyzoncie już jest nowy model. Tym bardziej, warto skorzystać z okazji i przypomnieć sobie odchodzący model.

Dacię Sandero miałem półtora roku temu. Wtedy także była to wersja Stepway, ale z silnikiem o pojemności 898 cm³ i 90 KM mocy.

Teraz mam 999 cm³ i 100 KM. Dodatkowo w bonusie LPG.  Wydawałoby się, że tak niewielka różnica nie ma znaczenia, w rzeczywistości jest to wyraźnie zauważalne.  Przy dwustu koniach może nie odczujemy przyrostu kilku koni, ale przy 90 już tak. Właśnie tej porcji mocy brakowało, co prawda życzyłem sobie plus 20 KM, ale dodatkowe 10 KM też dużo zmienia. Autko stało się zdecydowanie żywsze. W mieście to duży atut kiedy liczy się szybkość z jaką wykonamy manewr. Szybciej, znaczy sprawniej, czyli bezpieczniej. Podobnie jest w trasie, czym szybciej wyprzedzimy, tym krócej przebywamy na przeciwległym pasie ruchu. Prędkość maksymalna nieznacznie wzrosła ze 175 do 182 km/h. Akurat to nie ma wielkiego znaczenia. Pomijając sprawy formalne, że w Polsce nie ma dróg na których można legalnie rozwinąć taką prędkość, nie polecałbym więc podróżowania w tak zawrotnym tempie.

Powiem wprost, Sandero nie jest autem wysokich prędkości. Spokojnie pojedziemy 150 km/h i nieco więcej, ale wraz ze wzrostem szybkości zmniejsza się komfort podróży. W ogóle to Sandero nie jest super wyciszonym autem. Słychać silnik i szumy z zewnątrz. Nie jest to jednak na tyle uciążliwe, aby nie można było swobodnie rozmawiać w samochodzie.  Wszystko zależy od punktu odniesienia, jeżeli będzie to ta sama klasa to wszystko jest ok, a nawet na plusie. Jeśli porównamy komfort z klasy premium to cudów nie ma, ale czy ta różnica warta jest aby zapłacić dwa razy więcej, tego nie jestem już pewien.

Jest jednak dziedzina, gdzie Dacia Sandero Stepway spokojnie odpiera ataki nawet klasy premium.

Polne drogi, leśne dukty, tam Dacia czuje się jak ryba w wodzie. Prosta budowa z nieco twardym zawieszeniem i oczywiście zwiększony prześwit w takich warunkach są nie do przecenienia.  Czysta przyjemność przelecieć piaszczystą drogą zostawiając za sobą kilometrowe tumany kurzu. Ot, takie cywilne WRC na które nas stać.

Nawet jeżeli coś urwiemy nie będzie tragedii, ceny adekwatne do segmentu aut budżetowych. Jest jeden haczyk na który warto zwrócić uwagę przed zakupem. Magiczny przycisk do wyłączenia kontroli trakcji. Do czego to służy i jak wykorzystać to w praktyce zainteresowani fajną zabawą wiedzą. Reszta, lepiej niech tego nie dotyka, lub zamówi wersję bez tego pstryczka, wyjdzie to wszystkim na dobre. Niestety, u mnie tego zabrakło, więc kończymy zabawę i wracamy do codzienności. Ciekawe czy to WRC wyszło tak przy okazji, czy był to celowy zamysł projektantów. Nie ważne jak, liczy się efekt.

 

Na co dzień liczy się twarda ekonomia. Podstawową wersję Sandero wyceniono na 32900zł.  Cena wymiata, nawet najdroższa topowa wersja kosztuje niecałe 60 tysięcy.  Moja Dacia TCe 100 LPG w wersji Stepway dostępna jest od 50800 złotych.

Za dobrze wyposażony samochód z klimatyzacją, nawigacją i kamerą cofania to nie jest dużo. W cenie mamy jeszcze instalacja gazowa LPG. 

Koszt zakupu to jedno, a koszty eksploatacji to drugie. Przy nowym aucie sprawa jest prosta. Mamy gwarancję, czyli święty spokój dokąd ona się nie skończy. Dacia daje trzy lata gwarancji z możliwością przedłużenia jej do pięciu lat lub 200 000 km przebiegu. W takim razie po naszej stronie zostają głównie koszty paliwa.  Instalacja LPG znacząco redukuje te wydatki. Szkoda, że nie ma wskaźnika spalania gazu, wtedy można byłoby dokładnie policzyć koszt przejechanych kilometrów, a tak powiem tylko, że jest tanio. Oczywiście, wszystko można policzyć na podstawie rachunku z  tankowania i przebytych kilometrów. Jeśli gaz się skończy, pozostaje benzyna. Litrowy silniczek w niedużym aucie także nie zrujnuje kieszeni. Producent podaje spalanie w przedziale 5 – 6,5 litra na 100 kilometrów.  Mniej więcej mogę potwierdzić te rezultaty, chociaż dałbym większe widełki, tak pomiędzy 5 a 8 litrów/100km. Wszystko zależy od kierowcy i warunków gdzie jeździmy.

 

Tym razem pominąłem opis wyglądu. Zapraszam do przeczytania Testu Daci Sandero 2019. Przez rok nic się nie zmieniło, nawet kolor jest ten sam. Akurat to mnie nie dziwi. Błękit jest chyba najchętniej wybieranym kolorem wersji Stepway, i jest w mu w nim do twarzy. Wnętrze także bez zmian, więc nie będę się powtarzał. 

 

Najważniejsza zmiana jest pod maską.  Tylko 10 KM więcej, a różnica ogromna. Tym bardziej ciekawi mnie jaka będzie nowa Dacia Sandero. Poprzeczka została zawieszona wysoka, bo w testowanej wersji autko jest fajnie skomponowane w super cenie. Trudno szukać na rynku lepszej propozycji.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor