Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Określenie „nowy” jest dość jednoznaczne. Czy w takim razie będzie to całkiem inny model od poprzednika? Nie sadzę, bo wcześniej sprawdziłem na stronie Renault i ten „nowy” wyglądał znajomo.

 

Faktycznie, na żywo także podobny, żeby nie powiedzieć taki sam. Można byłoby ogłosić konkurs z gatunku „znajdź różnice”. Widocznie projektanci są ze szkoły nie ruszać jak dobre, bo można zepsuć.  W tym przypadku, nawet jestem skłonny przyznać im rację. Lubię duże samochody, a Koleos najmniejszy nie jest.  4673mm długości to nie jest rekord w segmencie SUVów, ale wystarczająco dużo, aby zapewnić poczucie pewności na drodze. W końcu - duży może więcej.

Wygląd jest pierwszym punktem, który podlega ocenie klienta. Mnie bryła Koleosa ciągle się podoba. To już duży plus, jeśli linia nadwozia się nie zestarzała.  Ciekawe połącznie, z jednej strony muskularna sylwetka podkreślona wyraźnymi przetłoczeniami karoserii, z drugiej strony płynnie poprowadzona linia nadwozia nadaje lekkości, całość nie jest ciężkim klocem na kołach.  Dobrze dobrane proporcje
z odpowiednią ilością chromu i już mamy przepis na ponadczasowe nadwozie.

Zobaczmy co czeka nas w środku. Widać, że projektanci wnętrza byli z tej samej szkoły co projektanci nadwozia i także nie chcieli nic zepsuć. Całkowicie się z nimi zgadzam. Obawiałem się, że w środku znajdę doklejony ekran na środku konsoli. No cóż taka moda, w małych samochodach faktycznie nie ma wiele miejsca na duży ekran, ale w tych większych wygląda to nieco sztucznie.

Odetchnąłem z ulgą widząc, że w Koleosie wyświetlacz zostawiono bez zmian. Ładnie wkomponowany w konsolę nie zaburza ładu przestrzennego.  W tej klasie musi wszystko być dopasowane i nie ma miejsca na eksperymenty. Poprzednia wersja była skomponowana po mistrzowsku.  Dobrze, że w nowej nie widać zmian.

Piękne skórzane fotele, oczywiście z elektrycznym sterowaniem i funkcją masażu to kolejny mocny punkt tego auta. Jest także funkcja „łatwego dostępu”, czyli po wyłączeniu silnika fotel odsuwa się od kierownicy ułatwiając nam wysiadanie. Podobnie jest przy wsiadaniu. Zajmujemy miejsce, a po uruchomieniu samochodu, fotel automatycznie ustawia się zgodnie z zapisanym profilem kierowcy. Całkiem użyteczna funkcja, jeśli nie jest się wysportowanym dwudziestolatkiem.

 

Deska rozdzielcza to typowe Renault, tylko w opcji na bogato. Inna sprawa, że mam najwyższą wersję wyposażenia – Initiale Paris,  a to trochę jak pokaz możliwości firmy.

Klimatyzacja i nawigacja to już standard w większości nowych samochodów, podgrzewane i wentylowane siedzenia jeszcze nie, ale u mnie są.

Panoramiczny dach również.  Lista wyposażenia jest bogata zaczynając od wszelakich systemów np. kontroli pasa ruchu, nagłego hamowania,  ABS, ESC, HSA i całej masy innych, które wykonują swoją pracę, a my nie zwracamy na nie uwagi. Asystenta łatwego parkowania z kamerą to zauważy każdy, tak jak możliwość zmiany kolorów podświetlenia wnętrza i zestawu wskaźników.

 

 

Bezkluczykowy dostęp do samochodu, także ułatwia życie, tak jak automatyczne otwieranie bagażnika.

 

Nad wszystkim czuwa wszechobecna elektronika, a jej centrum dowodzenia wydaje się, że jest olbrzymi 7”ekran dotykowy z systemem medialnym R-LINK 2. Faktyczne możliwości tego urządzenia są ogromne. Jeżeli ktoś nie miał z nim styczności, to przyda się instrukcja lub spora dawka wolnego czasu na jego poznanie.  Ustawić możemy cały szereg parametrów, od tych istotnych w prowadzeniu pojazdu, np. wybór systemów wspomagania kierowcy do tych mniej istotnych jak oświetlenie wnętrza. 

Czyżby nic się nie zmieniło ?  Zmian dużo nie ma, ale te które odkryłem są dość istotne. Pierwsza wydawałoby się, że mało istotna to przeniesiono gniazda USB. Były schowane w podłokietniku, co nie było zbyt szczęśliwym rozwiązaniem, zwłaszcza jeżeli chcieliśmy do niego podłączyć telefon.  Teraz dwa gniazda trafiły na półeczkę pod konsolą.

Druga zmiana ma zdecydowanie większe znaczenie, a zauważymy ją po uruchomieni nawigacji. Obok zegarów pojawi się strzałka kierunku jazdy. Drobiazg, ale jakże potrzebny.   Bez dodatkowego absorbowania uwagi wiemy gdzie i za ile metrów skręcić.  Tego brakowało w poprzednim modelu, więc super, że jest.  To rozwiązanie radykalnie skraca czas odbioru informacji, co przekłada się bezpośrednio na bezpieczeństwo, a na tym nie warto oszczędzać.

 

Kolejną istotną zmianę znajdziemy pod maską. Co prawda moment obrotowy pozostał taki sam -  380 Nm, ale teraz dwulitrowa jednostka napędowa ma 190 KM czyli o 15 KM więcej. Niby to tylko kilka koni, ale wraz z ilością koni rośnie prestiż auta, więc kolejny plus na koncie.

Tyle teorii, czas przejść do zajęć praktycznych.

Silnik uruchamiamy przyciskiem „start” i już wiemy że pod maską mamy silnik wysokoprężny. Charakterystyczne mruczenie silnika nie pozostawia złudzeń. Akurat ja lubię takie traktorki, a ten żywo reaguje na ruch pedału gazu. Miło, wygodnie i przyjemnie i tak powinno być. Koleos to już  ten poziom, gdzie niczego nie trzeba udowadniać innym. Wystarczy świadomość, że wiem co mam i mogę, ale nic nie muszę. Mam ochotę zrobić sprint  spod świateł, żaden problem, mocy wystarczy. Potrzebuję włączyć się do ruchu, czy zmienić pas ruchu ? Prosta sprawa, gaz w podłogę i po sprawie. Nawet nie trzeba biegów zmieniać bo to automat. Z drugiej strony, mam ochotę na chwilę relaksu, to włączam funkcję masażu i muzykę.

Nagłośnienie BOSE® Surround Sound System  z 12 głośnikami zapewnia jakość dźwięku często lepszą niż mamy w domowym zaciszu. W takich warunkach świat zewnętrzny przestaje mieć znaczenie. Jakieś hopki, dziury, co to nas obchodzi jak auto wysoko zawieszone, a zawieszenie doskonale tłumi nierówności. Wyjazd w trasę - to jakby do tego ten pojazd skonstruowano. Wygodne obszerne wnętrze z bogatym wyposażeniem powoduje, że nawet długie wyjazdy nie męczą.

Do tego bagażnik o pojemności 500 litrów i możemy jechać na wakacje.

W razie większych potrzeb przewozowych to jest możliwość złożenia części lub całość oparcia tylnej kanapy. Czego chcieć więcej? Pewnie niskiego spalania, a na to panaceum jest silnik diesla. Takie jednostki napędowe charakteryzują się właśnie małym spalaniem, nawet przy wyższych prędkościach i dużymi przebiegami. Jest co prawda trochę głośniejsza od silnika benzynowego, ale nie stanowi to problemu. Dalej można spokojnie prowadzić rozmowę lub delektować się muzyką.

Średnie spalanie w teście cały czas trzymało się w granicach 7 litrów z hakiem, a o oszczędzaniu nie myślałem. W trasie mocy nigdy za dużo. Oczywiście nie namawiam do sprawdzania ile auto wyciągnie, bo będzie to ponad 200km/h, a takie szybkości są w Polsce zakazane, ale moc nie tylko służy do rozwijania maksymalnej szybkości. Sprawnie czyli szybko wykonany manewr wyprzedzania jest zdecydowanie bezpieczniejsze niż długie przebywanie zwłaszcza na przeciwległym pasie ruchu.  Zawsze jednak należy pamiętać, że fizyki nie oszukamy, warto wcześniej poznać możliwości auta, zanim zdecydujemy się na dynamiczną jazdę. Podobnie jest wtedy, kiedy mamy zamiar zjechać z asfaltu. Koleos oferuje całkiem duże możliwości terenowe, ale jeżeli nie chcemy zafundować sobie kłopotów na własne życzenie to zalecam korzystać z nich z umiarem.

Nie mam tu na myśli polnych czy leśnych duktów, tam możemy śmiało wjeżdżać nawet z napędem 2WD. Dla dobrego samopoczucia załączmy tryb 4WD Auto, będziemy mieć napęd na obie osie, a w zasadzie to samochód sam zadecyduje kiedy potrzebuje wsparcia drugiej osi i ile procent momentu obrotowego jej przekaże.

Warto poobserwować małą ikonkę napędów na desce rozdzielczej i jak rozkłada się to procentowo na osie. Większość osób będzie zaskoczona tym, że przeważnie całość idzie na przód. Rzadko kiedy na tył będzie skierowane więcej niż 15 % momentu. To pokazuje jaki jeszcze potencjał tkwi w tym samochodzie. W takim razie, problemem w pokonywaniu bezdroży nie będą  możliwości techniczne samochodu, a psychika kierowcy. Proponuję przygodę z offroadem zacząć od walki na drogowych rozlewiskach. Efektowna zabawa i satysfakcja z sukcesu gwarantowana.

Dla bardziej zaawansowanych jest jeszcze tryb 4WD Lock czyli stały podział momentu obrotowego po 50% na oś.  Zdecydowana większość nabywców Koleosa raczej nigdy nie będzie w sytuacji w której jego użycie będzie koniecznością. Może załączy go zimą jak utknie w zaspie, albo chcąc sobie poprawić samopoczucie z posiadania „prawdziwej” terenówki. I tego się trzymajmy, zabawa w prawdziwym terenie to spore wyzwanie wymagające przygotowania kierowcy i samochodu.  Podstawą są opony, bo to jest ten element który łączy samochód z trasą i często jest to najsłabszy element układanki. Do tej pory nie spotkałem Koleosa obutego w terenowy opony, więc wróćmy w bardziej cywilizowane obszary.

Tutaj możemy bawić się bez obaw.

 

Zmian nie jest wiele, ale te trzy o których wspomniałem wystarczają aby powiedzieć, że nowy Koleos jest dojrzałym autem, dopracowanym w każdym szczególe.  Samochód w wersji Initiale Paris z kilkoma dodatkami kosztuje 175 tyś. złotych i wart jest tych pieniędzy.

Dane techniczne

Test Renault Koleos 2019

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor