Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Panie premierze Morawiecki, coś nie idzie Panu z tą elektromobilnością. Gdzie ten milion elektrycznych samochodów. Prąd drogi, a samochód elektryczny jeszcze droższy, jak tu żyć, jak żyć? Jak tu przekonać ludzi do zakupu elektryków? Dopłata do zakupu, fajna sprawa. Kwota robi wrażenie, ale diabeł tkwi szczegółach. Problem jest w tym, że samochód elektryczny kosztuje dużo więcej niż odpowiednik z tradycyjnym napędem. Nawet po odliczeniu dopłaty, za większość takich pojazdów, na stół trzeba wyłożyć przynajmniej 100 tysięcy złotych i nie liczmy, że będzie to ekskluzywna limuzyna. Jak przekonać klienta, aby wydał więcej za mniej ? Patrząc na efekty programu elektromobilności, wydaje się, że sytuacja bez wyjścia. No cóż, Panie premierze, podpowiem jak z tego wybrnąć. Dogadaj się Pan z Renault i wynajmij tysiąc Zoe na rok. Potem trzeba te samochody puścić w ruch. Na tydzień bezpłatnie udostępnić potencjalnym klientom. Dla wszystkich nie starczy, więc trzeba dokonać selekcji.

Wszystkich pseudekologów bym od razu skreślił, robią dużo krzyku, a chęci do zakupu ekologicznego samochodu i tak nie mają. Najchętniej wzięliby dopłatę i kupili rower. Proponuję, aby autka dać tym, którzy kupili nowy samochód w polskim salonie. Jak raz było ich stać na zakup to jest szansa, że zrobią to kolejny raz. Do tego, wspieramy polską gospodarkę. 1000 samochodów razy 50 tygodni daje to 50000 potencjalnych klientów, a nawet więcej, bo przecież każdy ma rodzinę i znajomych. Teraz jest zgodnie z zasadą, ”czego oczy nie widzą, sercu nie żal”. Jak tydzień pojeżdżą, poznają elektryka to w głowie zostaną pozytywne wspomnienia, a te już będą pracować nad dobrą decyzją zakupową.

Skąd taka pewność, że to zadziała, czy tydzień wystarczy? Ja po dwóch dniach już byłem nim oczarowany, a po tygodniu wiedziałem, że samochód elektryczny to interesująca propozycja. Co mnie w nim urzekło? Przede wszystkim osiągi, ale zacznijmy od początku.

Renault Zoe to autko wielkości Clio. Podobne wymiary 4050mm długości Clio i 4087mm w Zoe. Szerokość 1798mm i 1787mm. Rozstaw osi prawie identyczny, 2583mm i 2588mm.

Wnętrze także wykazuje mnóstwo wspólnych cech, nic dziwnego oba samochody pochodzą od tego samego producenta. Tak jak w każdym nowym Renault, olbrzymi wyświetlacz dominuje w przestrzeni kokpitu.

System Easy Link 9,3" z nawigacją to świetne rozwiązanie ułatwiające obsługa. Olbrzymi ekran to łatwość obsługi i przejrzystość prezentowanych danych. Nie trzeba wpatrywać się w mały ekranik, tu wszystko widać jak na dłoni.

Możliwości tego urządzenia są adekwatne do rozmiaru urządzenia i wersji wyposażenia pojazdu. Kwestia oprogramowania, przecież taki sam sprzęt jest w topowym Talismanie jak i w nowym Clio. W moim ZOE nie jest on, co prawda maksymalnie rozbudowany, ale najważniejsze funkcje są. Jest kamera cofania i olbrzymia nawigacja. Kamera cofania jest jednym z najlepszych wynalazków ułatwiających życie kierowcy. Nowszym rozwiązaniem są asystenci parkowania, ale korzystanie z nich jakoś mnie nie kręci. Cóż to za satysfakcja, jak auto zrobi to za nas. Pewnie już niedługo, nikomu do głowy nie przyjdzie aby z tego dobrodziejstwa nie korzystać. Gorzej jak coś się zepsuje, kto wtedy zaparkuje auto, może trzeba będzie wzywać pomoc drogową ?

Podobny los spotkał tradycyjne papierowe mapy. Kiedyś dobra mapa wystarczyła, aby trafić do celu. Dzisiaj bez nawigacji już się tego nie da zrobić.

W Zoe oczywiście jest nawigacja i wreszcie z możliwością zdublowania informacji na kokpicie przed kierowcą. Super sprawa, właśnie tego brakowało we wcześniejszych wersjach Renault. Mała strzałeczka obok szybkościomierza i bez absorbowania uwagi wiemy kiedy i gdzie skręcić.

Zanim ruszymy, warto odnotować design autka. Tapicerowana wstawka na desce rozdzielczej, z tego samego materiału co fotele to mistrzostwo wzornictwa. Takie cuda to specjalność francuskich projektantów. Drobny zabieg, za który od razu można polubić autko.

Silnik budzimy do życia przyciskiem „start”. Tylko czy na pewno silnik ożył ? Lampki się zapaliły, ale silnika nie słychać. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że elektryki są bezdźwięczne.  Wciskam gaz i auto rusza, to znaczy że silnik pracuje. Dodanie gazu nic w tej kwestii nie zmienia, w samochodzie dalej panuje cisza. Możemy to zmienić, włączając audio.

Głośniki firmy „Bose” wypełnią przestrzeń, dźwiękiem dobrej jakości.

Trochę jednak brakuje dźwięku silnika, zwłaszcza że auto ma całkiem fajne osiągi. Renault Polska na swojej stronie nie podaje wartości takiego parametru jak przyśpieszenie. Trzeba sięgnąć do źródła, czyli francuskiego katalogu Zoe. Przyśpieszenie od 0 do 100km/h zajmuje 9,5 sekundy, od 0 do 50km/h trwa tylko 3,6 sekundy. Dane z katalogu to jedno, a życie i tak zweryfikuje cyferki. W takim razie ruszam na miast. Oczywiście, nie w głowie mi uliczne wyścigi. Wystarczy sprawdzenie jak auto będzie sobie radziło w ruchu ulicznym. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Automatyczna, bezstopniowa skrzynia zapewnia fantastyczną elastyczność, bez jakichkolwiek szarpnięć. Wciskamy gaz i przyśpieszamy.  Subiektywne odczucia nie pokrywają się z tymi z katalogu, jest zdecydowanie lepiej. Jeśli tak to trzeba stanąć w pierwszej linii pod światłami. Autko wygląda na spokojnego mieszczuch, więc nie kusi przeciwników do ścigania. Zmiana świateł i zanim inni się zorientują to my już zjeżdżamy ze skrzyżowania. Powtórka i to samo. Miłe zaskoczenie, zwłaszcza że starsza wersja w tej kategorii wypadała znacznie gorzej. Oczywiście nie do wyścigów stworzono to auto, ale elastyczność i dynamikę docenimy podczas wyprzedzania. Szybko i sprawnie wykonany manewr zwiększa nasze i innych bezpieczeństwo. Trzeba jednak powiedzieć, że elastyczność i dynamika jest w pełnym zakresie prędkości, ale zakres kończy się przy 140km/h, więc na autostradzie nie poszalejemy.

Ok. dynamika jest, przyjemność z jazdy także, ale jeżeli ma to nie być tylko zabawka to musimy sprawdzić jego funkcjonalność. Co na to wpływa ? Z pewnością wyposażenie. Nie ma obawy, że czegoś zabraknie, np. klimy bo to pożera prąd. Pod tym względem Zoe nie odbiega od przedstawicieli swojego segmentu i to tych dobrze wyposażonych.

Druga sprawa, to funkcjonalne wnętrze i bagażnik. O części osobowej już było, sympatyczne, estetyczne jak w Renault. Bagażnik ma pojemność 338 litrów. Nie byłoby źle, gdyby nie kable które trzeba wozić. Do tego trójkąt, apteczka i zestaw naprawczy koła i robi się bałagan. Jeszcze gorzej to wygląda jak trzeba zwinąć kable, przecież nie zawsze jest pogoda, więc mogą być mokre i brudne.  Trochę się dziwię, że nie zastosowano tu dwupoziomowego bagażnika. Tym bardziej, że taki patent jest prawie w każdym nowym samochodzie. Przeglądając katalog dodatkowych akcesoriów, wygląda że można to naprawić. Oczywiście parę złotych będzie to kosztowało.

Kolejnym punktem i to chyba najważniejszym, jest zasięg i możliwość „tankowania”. Teoretycznie, zasięg wynosi 395 km i wygląda, że faktycznie można tyle przejechać. Ja bym jednak nie ryzykował planując trasy dłuższe niż 300 – 330 kilometrów. W dużych miastach zawsze znajdziemy stację ładowania, niestety bezpłatnych słupków jest coraz mniej, Problemy zaczynają się jeżeli chcemy pojechać w dłuższą podróż. Przy tej infrastrukturze jaką mamy, musimy zaplanować gdzie uzupełnimy energię. Nie dosyć, że trzeba wiedzieć gdzie to zrobić to jeszcze zajmie to sporo czasu. Sporo zależy to od mocy ładowarki pod którą się podłączymy. Te najmocniejsze załatwią sprawę dość szybko. Godzinka i jedziemy dalej. Jeśli podczas planowania trasy, założymy sobie odwiedziny znajomych z myślą, że my wypijemy kawę, a w tym czasie naładujemy akumulator na powrót do domu, to możemy się przeliczyć. Ładowanie z domowej sieci trwa wieczność. Niech nikogo nie zaskoczy, że przez noc przybędzie raptem 50 kilometrów zasięgu. To i tak dobrze, bo przy słabej instalacji operacja ładowania się nie powiedzie.

Samochody elektryczne to ciekawa propozycja, czy przyszłość będzie do nich należeć, to jeszcze nie jest przesądzone. Pewnie zadecydują politycy. Tak czy inaczej, na wszelki wypadek budując sobie dom pamiętajcie, aby doprowadzić do garażu przewód o odpowiednim przekroju. Domowa stacja ładowania także potrzebuje mocy. Szkoda, że nie mówi się o tym głośno, czyżby chodziło o to, aby jeździć na płatne stacje ładowania, a tańsze ładowanie w domu będzie opcją dla nielicznych?   

Dane techniczne Renault ZOE

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor