Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

W przypadku Renault Koleos w wersji Initiale Paris wkraczamy w obszar gdzie subiektywne odczucia są ważniejsze od rzeczywistych parametrów. Nie ma co ukrywać, użytkowników bardziej interesuje komfortowy przejazd przez miejską hopkę niż przeprawa przez rów z wodą.  Nic dziwnego, spowalniacze każdy spotka na drodze, a w teren pewnie mało kto się odważy zjechać. Wystarczy świadomość, że jeśli tylko zechcemy ……

W takim razie zastanówmy się jakie cechy powinien mieć samochód klasy premium.

1.       Wygląd.  Od tego się zaczyna. Pierwsze spojrzenie może zdecydować o naszym nastawieniu do auta. Jeśli nas zauroczy to wybaczymy ewentualne wpadki, jeśli nie to będziemy szukać dziury w całym. Wygląd to oczywiście rzecz gustu, ale jeśli jest to klasa premium to samochód powinien wyróżniać się na ulicy. Koleos nie ma z tym problemu. Słuszne rozmiary, odpowiednia ilość błyszczącego chromu daje oczekiwany efekt.

Potężny przód z dużym logo i płynnie pociągnięte linie kształtują bryłę nadwozia w jedną całość. Każdy detal ma swoje miejsce i komponuje się z otoczeniem.  Nawet kolor wyróżnia ten model. Dla mnie to czarna śliwka, choć producent pewnie ma inną nazwę.  Ważne, że samochód dobrze wygląda w każdym środowisku i na ulicy i w lesie.

 

Nawet duże 19 calowe felgi nie zakłócają proporcji, a wprost przeciwnie dodają uroku.

2.       Wnętrze.  

Tu jeszcze większe znaczenie odgrywają zmysły. Wzrok, słuch, dotyk, wszystko musi zadziałać w jednym czasie. Otwarcie drzwi, bez wyciągania kluczyków czy szukania pilota. Podchodzimy, auto powitalnie rozkłada lusterka, otwieramy drzwi i wita nas muzyka i animacja na wyświetlaczu wskaźników. Mięsiste grube fotele budzą zaufanie. Dwukolorowa skóra, przetłoczenia, przywołują na myśl gabinet z luksusowym fotelem. Nawet lepiej, bo salonowe fotele nie mają podgrzewania i wentylacji.

 

 

Wnętrze w stylu Renault. Znajdziemy mnóstwo wspólnych elementów z mniejszymi modelami tej marki. Zestaw wskaźników, duży ekran z systemem R-link, czy wielokolorowe podświetlenie. 

 

 

Podobne rozmieszczenie podobnych detali, ale efekt zupełnie inny. Okazuje się że dobre, może być jeszcze lepsze. Dla przykładu popatrzmy na  obudowę drążka skrzyni biegów, zamiast plastiku, misterne wycięcie obszyte skórą plus podświetlenie półeczki i jesteśmy w innym świecie.

 

W tej klasie dopracowanie detali ma ogromne znaczenie.  Szczegóły tworzą klimat.  Wypukła faktura ozdobnej listwy, niby drobiazg, ale w tym wnętrzu doskonale współgra z całością. Gładka błyszcząca kierunkowałaby auto w stronę nowoczesności, karbowana to szyk i dostojność.  Szacunek dla projektantów za wychwycenie takich niuansów. Czasem styl bierze górę nad użytecznością. Schowanie gniazda USB w podłokietniku owszem nie zaburza harmonii wnętrza, ale jest średnio wygodne np. przy ładowaniu telefonu. 

Przy projektowaniu Koleosa nie zapomniano o tym że samochód to jednak przedmiot użytkowy.  Plastikowa osłona zabezpiecza tył foteli przed zabrudzeniem. Trzeba przyznać, że wkomponowano ten element tak aby nie rzucał się w oczy. Bagażnik, a w zasadzie przestrzeń bagażowa ma pojemność 500 litrów.

 

To naprawdę dużo, a jeszcze można złożyć siedzenia i robi się 1800 litrów.

 

Żeby nie było tak cudownie, to schowek pod podłogą jest zdecydowanie za płytki. Praktycznie to nic się tam nie mieści, no chyba, że to skrytka na banknoty.

 

3.       Właściwości trakcyjne.

Wygląda świetnie, ale to tylko początek. W końcu to nie jest eksponat do muzeum, tylko pojazd którym będziemy jeździć.  Fotele zachęcają do zajęcia miejsca. Elektryczna regulacja, nie wypada inaczej. Uruchamiam silnik i widzę znany już z innych Renault zestaw wskaźników. Centralny panel R-LINK też już znam. To wyjątkowo udane rozwiązanie, które umożliwia indywidualne dopasowanie ustawień. Od kolorów podświetlenia wnętrza, przez zmianę zegarów, do ustawień systemów bezpieczeństwa. Jest tego naprawdę dużo.

 

Pod maską 2-litrowy diesel o mocy 175 KM i 380 Nm momentu obrotowego. Takie parametry to obietnica przyjemnej jazdy. Automatyczna skrzynia biegów w tej klasie to już standard. 

Komfort i moc, tego oczekuję.  Pierwszego spowalniacza nie musiałem długo szukać. Przejazd przez niego potwierdza oczekiwania. Dobrze zestrojone zawieszenie wykonało swoją prace. Koleos to SUV więc dziurami, spowalniaczami czy krawężnikami nie musimy zaprzątać sobie głowy. Oczywiście pełnowymiarowy SUV musi mieć napęd 4x4. W Koleosie możemy wybrać jeden z trzech trybów: 4x2, 4x4 auto i 4x4 lock. Najbardziej logiczny jest wybór 4x4 auto. Samochód sam dobierze odpowiedni podział momentu obrotowego, a nas poinformuje o wyniku ikonka na wyświetlaczu.

W normalnych warunkach rzadko kiedy pójdzie więcej niż 10% momentu na tył. W nie normalnych i tak załączymy 4x4 Lock. Inna sprawa to  jak często spotkamy takie ekstremalne warunki i czy odważymy się na przeprawę. Sama świadomość, że możemy ma już swoją cenę.  Jeśli jednak ciągnie nas w bezdroża, to warto wiedzieć że ten samochód ma spory potencjał.

Zaryzykuję stwierdzenie, że możliwości auta przekraczają możliwości większości kierowców. Samochód przejedzie, jeżeli kierowca odważy się na takie wyzwanie. Większość zrezygnuje i zawróci i nie ma co się dziwić.  Decydując się na offroad trzeba liczyć się ze stratami. Coś się urwie, porysuje lakier, a nasze autko do najtańszych nie należy. Szkoda samochodu. Lepiej zostać pogromcą lokalnych dróg i ścieżek podczas wyjazdów na grzyby, ryby czy polowanie. Bez stresu i w komfortowych warunkach zajedziemy tam gdzie nie dojadą osobówki. Satysfakcja gwarantowana.  W trasie też nie polegniemy. 175 KM rozpędza Koleosa w 10 sekund do prędkości 100km/h. Subiektywnie ma się odczucie, że auto jest jeszcze bardziej dynamiczne. Prędkość maksymalna to trochę ponad 200 km/h. Teoretycznie w Polsce tyle jechać nie wolno, nawet na autostradzie. Na pozostałych drogach jest jeszcze gorzej, limity jakby na drogach wciąż królowały maluchy i trabanty. Współczesny samochód to inna bajka. Nie dosyć, że trzyma się drogi jak przyklejone, to jeszcze hamuje w miejscu. W przypadku naszego auta liczą się dobre hamulce, bo łatwo zapomnieć się i przekroczyć szybkość. Gdyby nie szybkościomierz to można nie spostrzec kiedy przekraczamy limit. Nie czuć szybkości, a mocniejsze wciśnięcie gazu powoduje, że krajobraz szybciej przesuwa się za oknem, czemu nie towarzyszą zewnętrzne dźwięki. O zmysł słuchu dba system głośników „BOSE”.

 

4.       Spalanie.

Zawsze można powiedzieć, że jak kogoś stać na samochód (zwłaszcza taki) to i stać go na paliwo. Coś w tym jest, jednak o spalaniu wspomnę aby zaspokoić ciekawość tych pozostałych. Spalanie w teście wynosiło od 6,5 do 10 litrów na 100 kilometrów .  Dolna granica to spokojna jazda w trasie (zgodnie z przepisami), górne widełki to test miejski i jazda autostradowa, gdzie specjalnie się nie oszczędzaliśmy. Skoro nikt nas światłami nie poganiał, to ruchu nie tamowaliśmy, więc kto by tam na szybkościomierz patrzył.

Każdy wynik można poprawić. W dół wielkiego pola manewru nie ma. Nam udało się zejść do 6,3l/100 km 

 

W drugą stronę są większe możliwości, zwłaszcza w mieście. Tylko czy Koleos to samochód do ulicznych wyścigów?

Po odrzuceniu skrajności, spokojnie można przyjąć że średnie spalanie mieści się w przedziale od 8 do 9 litrów. W trasie może być trochę mniej, w mieście więcej, ale średnia będzie się zgadzać.

 

5.       Podsumowanie.

Renault Koleos to wyższa półka w ofercie marki, a to zobowiązuje.  Mocny silnik, wygoda, wyposażenie, to podstawa, ale do pełni satysfakcji potrzeba jeszcze odrobinę czegoś nieuchwytnego co nas oczaruje. I to coś można znaleźć w tym modelu.  

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor