Auto w Pracy

Slideshow Image

Po Motor Show w Poznaniu wcale mnie to nie dziwi. Chińskie marki wchodzą z impetem na nasz rynek. Efekty już widzimy na ulicach i w portfelach. Samochody staniały. Mnie też to cieszy, bo jest okazja poznać trochę inne spojrzenie na motoryzację.

Kolejne dwa chińczyki meldują się u mnie na testy. Tym razem od Chery. Pierwszy wjeżdża Tiggo 8.

Test Tiggo 7

W tamtym roku poznałem Tiggo 7 i zrobił na mnie dobre wrażenie. Duży, dobrze wyposażony SUV w umiarkowanej cenie.

Tiggo 8 plasuje się oczko wyżej, ale aktualne ceny po promocjach są już bardzo zbliżone. To właśnie rezultat walki o klienta – promocje, wyprzedaże i konkretne obniżki. I bardzo dobrze. Mam więcej za mniej.

Tiggo 8 do maluchów nie należy. Długość 4725 mm, 1860 mm szerokości i 1705 mm wysokości. To już duży SUV, a dla takich pojazdów poprzeczka jest zawieszona wyżej. To nie może być tylko pojazd do przemieszczania się z punktu A do B. Tu klienci wymagają komfortu, dobrych osiągów i jeszcze tego czegoś nieuchwytnego, co skłoni ich do wyboru właśnie tego auta.

Linia nadwozia Tiggo 8 utrzymana jest w dość konwencjonalnym stylu. Nie znajdziemy tu stylistycznych ekstrawagancji projektantów. Zachowano klasyczny układ proporcji – wyraźnie zaznaczona komora silnika, kabina pasażerska i lekko ścięty tył auta. Potężny grill jest znakiem rozpoznawczym Chery i doskonale tu pasuje. Sugeruje siłę i solidność auta. Czy tak jest, to dopiero się okaże. Na razie tylko oglądam sobie autko. Jest potężne i nie próbuje tego ukrywać. Co prawda linię wygładzono i zaokrąglono, ale przetłoczenia podkreślają charakter auta.

19-calowe koła z felgami nawiązującymi do szprychowych rozwiązań rzucają się w oczy. Osłona progów tylko delikatnie odchudza wizerunek. Kolejnym wyróżnikiem są chowane klamki. Takie rozwiązanie ma swoich zwolenników i chyba tyle samo przeciwników. Nieważne, kto ma rację, ale każdy przyzna, że wygląda to efektownie.

Otwieram drzwi i małe zdziwienie, bo Tiggo 8 jest utrzymane w stylu Tiggo 7, pomimo kilku istotnych zmian. Inaczej rozwiązano zarządzanie informacjami. W Tiggo 8 są dwa wyraźnie rozdzielone monitory. Jeden to cyfrowy kokpit przed kierowcą, drugi to centralny wyświetlacz. Doceniam użytkowe walory takiego rozwiązania. Umieszczony na wysokości wzroku olbrzymi wyświetlacz w formie doklejonego tabletu jest czytelny i wygodny w użyciu. W zasadzie same plusy.

Dla mnie jednak zaburza estetykę wnętrza. Jest trochę obcym elementem. Coraz mniej obcym, bo coraz więcej marek wprowadza taki układ. No cóż, trudno dyskutować z argumentami o bezpieczeństwie. Chociaż może sprawa nie jest jeszcze przesądzona. Pojawiły się badania wskazujące, iż dotykowe ekrany rozpraszają kierowcę. Powrót klawiszy i przycisków? To może wiele zmienić.

Dotykowy ekran w Chery faktycznie oferuje mnogość funkcji. Zabawę w ich odkrywanie zdecydowanie warto zrobić na długim postoju. Jest się czym pobawić, ale jak już to zrobimy, to później mamy spokój. Wszystko działa tak, jak chcemy.

Zestaw wskaźników przed kierowcą jest typowo chińskim wynalazkiem. Monitor o przekątnej 10,25”, przez to, że praktycznie nie ma obudowy, wygląda na dużo mniejszy. Do tego w trybie dziennym przypomina ekran komputera. Na szczęście można przestawić go w tryb nocny. Z ciemnym ekranem wygląda zdecydowanie lepiej. Całość systemu uzupełnia wyświetlacz head-up. Teraz można ruszać w drogę.

Samochód to czysta benzyna. Silnik o pojemności 1598 cm³ generuje 147 KM mocy i 275 Nm momentu obrotowego. Parametry przyzwoite, aczkolwiek trzeba pamiętać o gabarytach auta. Masa własna wynosi 1748 kg, a w pełni załadowane auto waży już ponad dwie tony. Dopuszczalna masa całkowita to 2343 kg.

Ruszam bez problemów. Tak na szybko sprawdzam spalanie w komputerze i jestem w szoku. Średnia z 4000 km wynosi 10,8 l/100 km. Rozumiem, że samochód testowy jest intensywnie eksploatowany, ale aż tyle? Resetuję wynik i zobaczymy, jak będzie u mnie.

Jak na razie komputer pokazuje sporo mniej. W mieście około 8,8 l/100 km. Podobnie na autostradzie.  Nadal sporo, ale miasto nie jest idealnym środowiskiem dla dużego benzynowego SUV-a. Rozmiar pojazdu też nie sprzyja oszczędnościom. Za to jest sporo przyjemności z jazdy. Wygodnie, autko dobrze tłumi nierówności, a że jest to SUV, to nie musimy martwić się dziurami, spowalniaczami czy krawężnikami. Automatyczna skrzynia biegów dobrze wykonuje swoją robotę. W zasadzie nie zauważam jej pracy.

Dynamika też nie pozwala na narzekanie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 10,8 sekundy. W mieście istotniejsza jest elastyczność silnika i dobra praca skrzyni biegów, a to – jak już napisałem – działa całkiem dobrze.

Trochę problemów może sprawić parkowanie. Oczywiście nie sama czynność, a znalezienie odpowiednio dużego miejsca.

W trasie sytuacja diametralnie się zmienia. Rozmiary są naszym sprzymierzeńcem. Nie trzeba kombinować, jak się spakować. Do dyspozycji mamy bagażnik o pojemności 889 litrów, a po złożeniu foteli już 1930 litrów. Naprawdę dużo.

 

Miejsce na bagaż ma znaczenie, ale jeszcze bardziej liczy się przestrzeń dla podróżnych. Tiggo 8 jest duże i wygodne. Żaden z pasażerów nie będzie narzekał na brak miejsca. Warto zauważyć podgrzewanie tylnej kanapy, co nie jest często spotykanym rozwiązaniem.

Luksus przewidziano dla piątki pasażerów, ale mamy też trzeci rząd foteli, co sprawia, że auto jest 7-osobowe. Miłą niespodzianką jest również olbrzymia ilość światła wpadającego do wnętrza po otwarciu panoramicznego dachu.

Skoro już mówimy o komforcie, kompletnym zaskoczeniem jest funkcja masażu w fotelu pasażera. Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że masażu nie ma w fotelu kierowcy. Widocznie kierowca ma skoncentrować się na prowadzeniu.

W tym wspiera go cały szereg asystentów. Długa lista – od automatycznie włączających się świateł po tempomat z utrzymywaniem pasa ruchu. Nie jestem wielkim entuzjastą wyręczania kierowcy. Trudno jednak wyobrazić sobie dziś samochód bez systemów wsparcia. Najlepiej więc, gdy są, działają i robią to niezauważalnie w tle.

Dużo bardziej interesują mnie walory jezdne. Samochód musi się dobrze prowadzić. Chery nie ma z tym problemu. Jak dobrze ustawimy sobie stanowisko pracy – fotel, kierownicę, lusterka, podłączymy telefon i dobierzemy indywidualne ustawienia kilku drobiazgów – można po prostu cieszyć się jazdą.

Wszystko działa lekko. Nie ma szarpnięć skrzyni biegów. Dynamika jest na przyzwoitym poziomie. Wystarczająco do sprawnego wyprzedzania, chociaż czasem przełączam auto w tryb sport, żeby podkręcić obroty. Wtedy auto jest zdecydowanie żywsze. Na co dzień jeżdżę jednak w trybie normal, a autko odwdzięcza się umiarkowanym spalaniem.

Jest jeszcze tryb Eco, który zazwyczaj zamula auto, ale nie w Tiggo. Do lokalnej jazdy pasuje doskonale, a spalanie spada do 6,3 l/100 km. Przy tych gabarytach to świetny wynik. Jeśli ktoś myśli, że taki styl jazdy wpływa na czas przejazdu, to nic z tych rzeczy. Oszczędna jazda to przewidywanie, a nie wolna jazda. Wystarczy obserwować drogę i ograniczać ilość hamowań oraz gwałtownych przyspieszeń.

W trakcie jazdy zapaliła się kontrolka płynu do spryskiwaczy. Nie ma wyjścia, trzeba dolać. W tym aucie to wyjątkowo łatwa czynność, z którą każdy sobie poradzi.

Maska jest na siłownikach, więc nie trzeba używać siły do jej podniesienia, a wlew płynu jest praktycznie jedynym punktem obsługi pozostawionym kierowcy przez producenta.

Czas ocenić Tiggo 8. Ocena na plus, pomimo iż pierwsze wrażenie trochę rozminęło się z oczekiwaniami. Wcześniej miałem Tiggo 7, więc skoro Tiggo 8 jest modelem pozycjonowanym wyżej, spodziewałem się bardziej radykalnej zmiany. Owszem, auto jest większe, ale to tylko 17 cm różnicy. Wnętrze jest obszerniejsze, ale utrzymane w bardzo podobnym stylu. Sytuację wyjaśnia jednak spojrzenie do cennika. Oba auta dzieli około 20 tysięcy złotych i wszystko staje się jasne.

Na początku testu zdziwiło mnie średnie spalanie z ponad 4000 km wynoszące 10,8 l/100 km.Po przejechaniu 1126 km u mnie średnia wyniosła 8,2 l/100 km. Jak widać, tym samochodem można jeździć zdecydowanie bardziej ekonomicznie. Wystarczy spokojniejsza i bardziej przewidująca jazda.

Aktualnie taki samochód można kupić już za 130 900 zł z 7-letnią gwarancją. Propozycja godna rozważenia.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor