Auto w Pracy

Slideshow Image

Pamiętam pierwszą generację Dustera. Trudno jej nie pamiętać — to był model, który wyniósł markę na poziom europejskiego gracza. O gustach się nie dyskutuje, więc powiem wprost: mnie w tym aucie najbardziej podobała się cena. Nie żeby było brzydkie, ale nie do końca trafiało w mój gust.

Dla mnie SUV czy terenówka powinna być bardziej wyrazista. Trochę kanciasta, z charakterem. Tamten Duster był raczej „bułowaty”. Choć pierwszy egzemplarz, który trafił w moje ręce, miał już w sobie coś więcej.

Test Duster 2018

Wyróżniał się z tłumu i pokazywał potencjał. Kolejne generacje tylko potwierdziły, że to nie był przypadek.

Dziś Dacia nie musi już niczego udowadniać. Zadomowiła się na rynku, zdobyła uznanie klientów i ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko dobrą cenę.

 

Nowy Duster jest tego najlepszym przykładem. Wystarczy spojrzeć w katalog — wybór jest naprawdę szeroki. Możemy mieć silnik benzynowy z LPG, miękką hybrydę, pełną hybrydę, a nawet hybrydę z LPG. Do tego skrzynia manualna lub automat i wybór między napędem 4x2 a 4x4. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Do mnie trafiła wersja Hybrid 155. To pełna hybryda z napędem 4x2. Silnik o pojemności 1.8 wspierany jest przez jednostkę elektryczną, co daje łącznie 157 KM mocy systemowej. Całość współpracuje z automatyczną skrzynią biegów.

Tyle teorii — czas na praktykę.

 

Duster to SUV z aspiracjami terenowymi, szczególnie w wersji 4x4. Ma ku temu solidne podstawy. Kluczowe są dwa elementy: opony i prześwit. Bez nich nawet najlepszy napęd niewiele pomoże.

Opony to kwestia wyboru — wystarczy sięgnąć po modele typu AT (All Terrain). Prześwit to już sprawa konstrukcyjna. W autach terenowych stosuje się tzw. lift, ale to ingerencja w samochód. W Dusterze mamy fabrycznie 21 cm prześwitu i to w zupełności wystarcza, żeby poradzić sobie w trudniejszym terenie.

Sprawdzałem to w praktyce — daje radę. To auto pojedzie tam, gdzie większość kierowców nawet nie spróbuje się zapuścić.

 

Ale prawda jest taka, że większość użytkowników nigdy nie zjedzie z asfaltu. SUV to dla nich wygoda, wyższa pozycja za kierownicą i lepsza widoczność. I trudno się z tym nie zgodzić. Napęd 4x4 przydaje się w gorszych warunkach, zwłaszcza zimą, a nie do walki o przetrwanie w terenie.

 

Wracając do testowanego egzemplarza — Hybrid 155 bez napędu 4x4. W praktyce wcale tego nie brakuje. 21 cm prześwitu daje poczucie pewności na każdej drodze. W mieście to również duży atut — krawężniki przestają być problemem. Po przesiadce ze sportowego auta to wręcz luksus. Tam każda przeszkoda oznacza stres o dokładki czy spojlery. Tu po prostu jedziesz dalej. Duster radzi sobie bez wysiłku.

I to jest jego pierwsza, bardzo ważna zaleta — pewność. Jeśli inni przejechali, Ty też przejedziesz.

 

Drugi mocny punkt to funkcjonalność. Duster mierzy 4343 mm długości i 1813 mm szerokości.

W środku jest przestronnie, a bagażnik oferuje 430 litrów, które można powiększyć do 1545 litrów. To już naprawdę sporo.

Na co dzień najważniejsze jest jednak miejsce kierowcy. Tu wszystko jest na swoim miejscu. Obsługa jest intuicyjna i nieprzekombinowana. Nawet w bogatszej wersji wyposażenia nie znajdziemy zbędnych gadżetów.

 

Jest to, co faktycznie potrzebne: klimatyzacja, podgrzewane fotele i kierownica, kamera cofania (najlepiej z widokiem 360°). Reszta to standard — nawigacja, integracja ze smartfonem — niczego nie brakuje.

Oczywiście mamy też zestaw systemów wspomagających kierowcę. Są też obowiązkowe „unijne dodatki”, jak sygnał ostrzegający o przekroczeniu prędkości. Nie każdemu to odpowiada, ale na szczęście można to ograniczyć. Tryb „perso” pozwala zapisać własne ustawienia i szybko je przywołać.

Wystarczy dwukrotne kliknięcie przycisku za kierownicą i po sprawie. 

 

Elektronika to kolejny przykład rozwoju marki. Początkowo Dacia korzystała z rozwiązań Renault, dziś ma już własny system. Jest prosty, czytelny i spełnia swoje zadanie. Bez zbędnych fajerwerków — i to jest jego zaleta.

Jak te 157 KM przekłada się na jazdę? Jest poprawnie. Może momentami chciałoby się trochę więcej, ale trzeba pamiętać, że to nie jest auto sportowe. Przyspieszenie do 100 km/h w 10,2 sekundy w zupełności wystarcza do codziennej jazdy.

Zresztą nie o osiągi tu chodzi. Duster stawia na funkcjonalność i wygodę użytkowania. Ma być wygodnie, praktycznie i bez stresu — i taki właśnie jest.

Przy takich założeniach istotne jest zużycie paliwa. Klienci Dacii raczej nie należą do tych co z groszem się nie liczą. Świadczy o tym popularność modeli z instalacją LPG. Czy hybrydowy Duster bez gazu ma szanse konkurować z nimi w kategorii ekonomia. Ma i to całkiem spore szanse. 

Katalogowo średnie spalanie wynosi 4,8l/100km. W rzeczywistości jest jeszcze lepiej. Na co dzień nie śpieszę się i spokojna jazda przynosi efekty. Średnia wyraźnie spada poniżej 5l/100km.

Można się pobawić ecodriving i zejść poniżej 4l/100km ale nie widzę takiej potrzeby.  4,5l/100km jest dla mnie super wynikiem. Takie wyniki mam w lokalnym ruchu i tu okazuje się, że ta hybryda ma sens. Ruszanie i powolna jazda w gęstym ruchu przy użyciu trybu EV znacząco obniża zużycie benzyny.

Na trasie sytuacja się zmienia. Przy wyższych prędkościach udział napędu elektrycznego maleje i spalanie rośnie. Spalanie zbliża się do 6l/100km a nawet je przekroczy przy większych prędkościach. Nadal jednak trudno uznać to za problem.

Na koniec zostawiłem wygląd. I tu muszę przyznać — ta generacja trafia w mój gust. 

Projekt jest bardziej klasyczny i wyrazisty. Wyraźnie zaznaczona maska, masywna sylwetka, poszerzone błotniki i czarne dodatki nadają mu charakteru. To auto wygląda solidnie i budzi zaufanie.

Czarne nakładki, progi i detale przywodzą na myśl terenowe akcesoria. Aż prosi się o snorkel i dodatkowe oświetlenie na dachu.

Relingi już są.

Wystarczy dorzucić odpowiednie opony i mamy wizualnie rasową terenówkę.

Dacia Duster Hybrid 155 to bardzo udany samochód. Nie próbuje być czymś, czym nie jest. Zamiast tego oferuje dokładnie to, czego oczekuje większość użytkowników — funkcjonalność, rozsądek i poczucie pewności w każdej sytuacji. I robi to naprawdę dobrze.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor