
Skoda Enyaq Coupe 85 jest samochodem elektrycznym, choć dziś nie ma to już takiego znaczenia jak jeszcze kilka lat temu. Wtedy elektryki wymagały specjalnego traktowania: były drogie, miały krótki zasięg, bardzo długo się ładowały, a infrastruktura dopiero raczkowała. Owszem, budziły ciekawość, a czasem dało się je naładować za darmo, ale komfort użytkowania był ograniczony. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej — współczesne elektryki nadal nie są tanie, ale oferują duży zasięg, szybkie ładowanie, a stacje ładowania stały się stałym elementem polskiego krajobrazu.

Skoda również nadążyła za zmianami. W ofercie ma trzy modele elektryczne: Enyaqa, Enyaqa Coupe i Elroqa — wszystkie w ulubionym przez klientów segmencie SUV-ów. Enyaq Coupe potrafi zaskoczyć tych, którzy nie kojarzą Skody ze sportowymi odmianami typu coupe. Ten rodzaj nadwozia zwykle zarezerwowany jest dla motoryzacyjnej „elity” — aut najdroższych i najszybszych. W Skodzie jest podobnie: najsłabsza wersja Coupe ma 210 KM, a najmocniejsza RS aż 340 KM. Testowany przeze mnie wariant oferuje 285 KM i 545 Nm momentu obrotowego, co przekłada się na realne osiągi. Akumulator trakcyjny o pojemności 82 kWh według producenta pozwala pokonać 580 km.

Ja podchodzę do tej wartości z rezerwą, ale to jedna z pierwszych rzeczy, które postanowiłem sprawdzić.

Cena? Testowany egzemplarz wraz z dodatkami kosztuje około 260 tys. zł. Sporo, ale w tej klasie motoryzacyjnej nie płacimy jedynie za użytkowe właściwości – liczą się także odczucia, komfort, design i detale, które tworzą wrażenie obcowania z czymś wyjątkowym. Zresztą, taka cena gwarantuje też pewną oryginalność na drodze.

Przejdźmy do wyglądu. Co by nie mówić, Enyaq Coupe prezentuje się naprawdę dobrze. Ma 4658 mm długości, 1623 mm wysokości i 1879 mm szerokości — i choć to duże auto, wizualnie wydaje się jeszcze większe, nie przytłaczając jednocześnie sylwetką.

Duży wpływ ma na to nowy grill. W poprzedniej wersji był masywny i dostojny, tutaj postawiono na lżejszy, bardziej sportowy charakter, który świetnie współgra z dynamiczną linią Coupe, choć nieco traci na indywidualności względem starego projektu.
Styl coupe to dla projektantów zawsze wyzwanie — trzeba połączyć masywność SUV-a z lekkością sportowej sylwetki. Tu się udało. Duże, 21-calowe felgi doskonale pasują do całości, choć kosztują dodatkowe 7000 zł. Kolor „Biel Moon Metalizowany” również wymaga dopłaty (3100 zł), ale moim zdaniem jest tego wart — biel świetnie kontrastuje z czarnymi dodatkami i tworzy klasyczne, eleganckie połączenie.

Auto ma cztery drzwi — dla tradycjonalistów może to brzmieć jak „herezja”, ale trudno dziś wymagać od SUV-a dwudrzwiowej karoserii. Funkcjonalność jest priorytetem, a Enyaq Coupe jej nie traci: jest przestronny, wygodny i łatwo się do niego wsiada. Bagażnik ma 570 litrów i regularny kształt, można dokupić siatki mocujące.

Niestety, w elektryku część przestrzeni zabierają kable. Mam przewód do publicznych ładowarek oraz ładowarkę z kablami do domowego gniazdka 230 V lub instalacji siłowej 400 V.

To zajmuje sporo miejsca, a rozwiązanie Skody — torba umieszczona w bocznej wnęce — jest mało wygodne i nie wygląda najlepiej. W praktyce ładowarki domowej i tak nie wożę, bo ładowanie z gniazdka 230 V ma moc około 0,8 kW, więc w trasie nie ma to sensu. Zabieram tylko kabel do wolnych ładowarek AC, choć większość szybkich ładowarek powyżej 50 kW ma już kable na stałe.

W kabinie panuje wysoki komfort. Miejsca jest dużo, a wnętrze dopracowano z dbałością o szczegóły. Skoda stawia na jakość — panoramiczny dach, elektrycznie sterowane fotele, systemy parkowania, dobre nagłośnienie — tworzą przyjemny klimat. Zaskakująco szybko można polubić to auto.

Nawet minimalistyczny wyświetlacz przed kierowcą ma sens, szczególnie w połączeniu z head-upem.

Natomiast głównym centrum sterowania jest duży ekran multimedialny, na którym znajdziemy ustawienia oświetlenia, audio, asystentów jazdy, zużycia energii czy stanu baterii. Dużo, lecz po krótkim czasie wszystko staje się intuicyjne.
285 KM w elektryku to poważna sprawa — pełna dostępność momentu obrotowego sprawia, że auto reaguje natychmiast. Przyspieszenie 0–100 km/h w 6,7 sekundy jest świetnym wynikiem, adekwatnym do wyglądu. Prędkość maksymalna to 180 km/h — oficjalnie dla bezpieczeństwa, ale w praktyce również ze względu na zużycie energii przy wyższych prędkościach, które rośnie wykładniczo.

A skoro mowa o zużyciu energii — tu wiele zależy od stylu jazdy. Dynamiczna jazda potrafi podbić wynik do 30 kWh/100 km i więcej. Moja średnia przy szybszym tempie to około 25 kWh/100 km. W normalnych warunkach wychodzi 21,5 kWh/100 km, a spokojna jazda pozwala zejść poniżej 20 kWh/100 km. Bez wysiłku osiągam 16–17 kWh/100 km.

Koszty eksploatacji zależą przede wszystkim od miejsca ładowania. Z domowej sieci — szczególnie przy fotowoltaice — są bardzo niskie. Ładowarki AC również są akceptowalne. Najdrożej jest na szybkich stacjach DC, gdzie kWh potrafi kosztować ponad 3 zł. Można to obniżyć dzięki kartom flotowym i rabatom, ale w trasie i tak płaci się najwięcej. Z drugiej strony w podróży liczy się czas: ładowarki o mocy 100–150 kW pozwalają uzupełnić energię na około 250 km w ciągu 15–20 minut, czyli tyle, ile trwa przerwa na kawę. Wyższy koszt bilansuję bardzo tanim użytkowaniem auta w mieście, gdzie jeżdżę najwięcej. Dodatkowe korzyści elektryka — jazda buspasami czy brak opłat za parkowanie — realnie oszczędzają czas i pieniądze.

Skoda Enyaq Coupe to propozycja dla kierowców, którzy oczekują od samochodu czegoś więcej niż tylko niskich kosztów eksploatacji czy dużych możliwości przewozowych. W tej klasie liczą się przede wszystkim wrażenia, komfort, stylistyka i to subiektywne „coś”, które sprawia, że auto chce się mieć i chce się nim jeździć. Cena jest więc dobrym punktem wyjścia do zrozumienia, czym Enyaq Coupe tak naprawdę jest — samochodem, który ma dawać satysfakcję, a nie tylko bezproblemowo dowozić z punktu A do punktu B.

Pod tym względem Skoda spełnia swoje zadanie bardzo dobrze. Łączy wygodę, świetne osiągi, funkcjonalność SUV-a i atrakcyjny wygląd, tworząc nowoczesne, dopracowane auto elektryczne, które potrafi wyróżnić się na tle drogowej codzienności.
Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor