Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Silnik 1,9 TDi śmiało można uznać za symbol motoryzacji z przełomu wieków. Charakterystyczny klekot tej wysokoprężnej jednostki pamiętają pewnie wszyscy, którzy w tym okresie mieli coś wspólnego z motoryzacją i nie ma co ukrywać, że był on przedmiotem pożądania wielu z nich. Co prawda, kultowe 1,9 TDI przeszło do historii, ale jego miejsce zajęła nowsza konstrukcja 2,0 TDI, która przeszła kolejne modyfikacje. Czy dzisiejsze TDI dalej zachowało swoje atuty ?

1,9 TDI w pamięci pozostał, jako solidny klekot do wszystkiego.  Kombi w TDI to marzenie tamtych czasów, dlatego teraz też wybrałem kombi z nowszym egzemplarzem TDI. Wybór padł na Skodę Octavię kombi, w sumie to też klasyka gatunku.

Dokładnie to jedna z najciekawszych wersji tego modelu - Octavia Combi Scout 2,0 TDI z napędem 4x4.

 

Z zewnątrz wygląda jak każda Octavia Kombi, no prawie. Jak się przyjrzymy to widać plastikowe ochronne nadkola, dwie rurki wydechu i jakoś tak wygląda na wyżej zawieszone autko. Wnętrze jeszcze bardziej podobne, a w zasadzie takie samo jak w innych wersjach Octavi kombi. Scout już w bazowej konfiguracji jest modelem dobrze wyposażonym. Nie dziwi więc, że dopłata za wyposażenie dodatkowe w mojej Skodzie to zaledwie 10 tys. złotych. Każdy kto zamawiał nowy samochód  wie, że jest to naprawdę bardzo mało. Nie znaczy  to, że ogólny rachunek za auto jest równie niski. Wyszło 164 tys. złotych. Suma robi wrażenie, ale jeżeli popatrzymy na jeszcze droższą konkurencję, to nie powinniśmy być zaskoczeni taką kwotą.

 

Klient płaci, klient wymaga, w takim razie popatrzmy co tu mamy. Zacznijmy od wnętrza. System bezkluczykowy, to standard o którym można byłoby nie wspominać, ale że w zestawie jest elektryczne otwieranie bagażnika to miły akcent, którego się spodziewałem. Tak samo jak cyfrowy kokpit.  Każda dobrze wyposażona Skoda dostaje ten sam zestaw. W zasadzie to cyfrowy zestaw wskaźników jest wspólnym elementem całej grupy Volkswagen. Nie dziwi mnie to, bo jest to jeden z najlepszych kokpitów jakie spotkałem. Pomimo, iż jest już kilka lat na rynku, nic nie stracił ze swoich atutów.

Najbardziej podobają mi się możliwości nawigacji. Mogę ustawić sobie mapę zamiast zegarów i to w dowolnej skali.  Dodatkowym wsparciem kierowcy w dotarciu do celu jest wyświetlacz head-up. To jeden z niewielu dodatków za który trzeba dopłacić w tej wersji.

Fajne rozwiązanie, chociaż czasem nadmiar informacji bywa męczący. Spokojnie można zrezygnować z informacji o ograniczeniach prędkości. Dla mnie w zupełności wystarczy wyświetlanie strzałki nawigacji.

 

Jeżeli nie chcemy jednak iść w stronę minimalizmu, do dyspozycji mamy mnóstwo systemów wspomagania. Większość nie wymaga działania z naszej strony, dzięki czemu możemy skoncentrować się na drodze.

 

Octavia mierzy prawie 4,7 metra długości, więc miejsca nie powinno brakować. Kierowca i pasażer przedniego fotela mają go pod dostatkiem.

Pasażerowie na tylnej kanapie także nie będą narzekać. Pozostaje zajrzeć do bagażnika. W przypadku samochodu typu kombi, to bardzo ważne miejsce. Octavia Scout ma napęd 4x4 i dodatkowe mechanizmy gdzieś muszą się zmieścić. Dlatego tym bardziej jestem ciekawy czy nie odbyło się to kosztem pojemności bagażnika. 

Na szczęście, bagażnik nie ucierpiał.

W razie czego, wystarczy pociągnąć dźwigienkę i mamy złożone oparcia tylnej kanapy.

Szkoda, że nie tworzą jednej płaskiej podłogi.

 

Oględziny zakończone, można przejść do meritum, czyli silnika TDI. Pierwszą zmianę dostrzeżemy już przy uruchamianiu silnika. Tradycyjny kluczyk zastąpił przycisk „start”.  Samochód jest nieźle wyciszony, ale diesla słychać. Szczególnie, dokąd silnik się nie rozgrzeje. Później, przestaję zauważać jego pracę.  Dwulitrowy diesel generuje 150 KM i 360 Nm momentu obrotowego. Silnik połączono z automatyczną skrzynią biegów DSG.  Czy 150 KM to dużo czy mało ? Wszystko zależy od punktu odniesienia. W ofercie Skody jest jeszcze jeden model w wersji Scout, który testowałem w tamtym roku.

272 konna Skoda Superb Scout jest jednak całkiem innym samochodem o innym przeznaczeniu. Skoda Superb Scout - test 2021

 

Skoda Octavia Kombi ma jednak bardziej roboczy charakter.  Obojętne czy trafi do firmy, czy jako auto rodzinne, to będzie samochodem mniej lub bardziej użytkowym. Nawet, jeżeli będziemy traktować auto, jako samochód rekreacyjny, to także będzie używany w celach przewozowych. Chociażby do transportu sprzętu sportowego. Tak na logikę, jeżeli nie planujemy nic przewozić, nie kupujemy kombi. Jeżeli tak, to moc nie jest tu najważniejsza, więc wydaje się, że jest adekwatna do przeznaczenia pojazdu. W zupełności wystarcza, do przewiezienia ładunku nawet o znacznej masie, bez obawy, że zacznie nam brakować mocy na podjeździe pod górę. Warto zauważyć, że Scout to napęd 4x4, co także wymaga odpowiedniej dawki mocy.

Co prawda, napęd 4x4 nie czyni jeszcze z auta terenówki, ale znacznie zwiększa szansę dojechania do miejsca przeznaczenia. Jeżeli faktycznie nasze kombi ma pomóc w realizacji naszych pasji, to możliwości zjazdu z utwardzonej drogi mogą być bezcenne. Jak wygląda to w praktyce ? Spokojnie można przyjąć, iż wszędzie gdzie przejadą samochody osobowe, to my też przejedziemy. Z tą różnicą, że my zrobimy to bez problemów, nawet jeżeli osobówki będą mieć tam kłopoty. Scout może znacznie więcej, ale tu barierą będą opony. Jest to najczulszy punkt każdego pojazdu w terenie. Dobra opona potrafi cuda. Standardowa opona szybko traci przyczepność i niewiele nam pomogą systemy wsparcia. W mojej Skodzie mam założone zimówki, więc trochę bieżnika więcej niż przy oponach letnich. Wystarcza to na małe błoto i oczywiście swobodną jazdę po śniegu. Na bardziej ekstremalne zabawy nie mam odwagi się zdecydować w obawie o przedni spojler.

Wygląda ładnie, ale przy zabawie w offroad będzie to pierwszy element który zweryfikuje teren.

W samochodach terenowych dobrze sprawdzają się silniki wysokoprężne, więc i nasze TDI sobie nieźle radzi. Tylko, że przeznaczeniem naszej Skody nie jest jazda w terenie, to opcja w razie nieprzewidzianych kłopotów. Nasze TDI pokochamy w długich trasach. Moim zdaniem do pokonywania setek kilometrów nie wymyślono nic lepszego niż silnik wysokoprężny.  Skąd takie twierdzenie, no cóż decyduje tu ekonomia. Najniższa cena przejazdu przy zachowaniu komfortu podróżowania. Przyjrzyjmy się czy na pewno tak jest.  Zwolennicy czystej ekologii z pewnością powiedzą, że najlepszym rozwiązaniem jest auto elektryczne. Do jazdy lokalnej, jak mamy dostęp do taniego lub darmowego prądu to i owszem. Jeżeli jednak ruszymy w trasę, to nie obędzie się bez skorzystania z szybkich, płatnych ładowarek. Wtedy kończy się tanio, a zaczynają się problemy z logistyką, gdzie i ile czasu ładować.  Zostawmy nowości i popatrzmy na sprawdzony sposób obniżenia kosztów paliwa, czyli instalację LPG. Litr gazu kosztuje 2,80 zł, litr oleju napędowego to 5,25zł (średnia cena w Warszawie 01.02.2022r.)  

Przejazd 300 kilometrów w tym 200 kilometrów autostrady, reszta to duża aglomeracja miejska więc warunki mało sprzyjające niskiemu spalaniu, a wynik 6,1 l/100 km.  Przy prędkości autostradowej, w okolicach dopuszczalnej prędkości maksymalnej jestem bardzo zadowolony z wyniku. Koszt przejazdu 100 kilometrów wyszedł 32 zł. Przy instalacji LPG w samochodzie o podobnych gabarytach i mocy trzeba liczyć 10l/100km. Daje to 28 zł za 100km. Trochę taniej, ale trzeba gdzieś tą instalację, a zwłaszcza zbiornik gazu zmieścić. Dodatkową uciążliwością jest fakt, że nie wszędzie możemy wjechać samochodem z instalacją LPG. Dobra instalacja to także dodatkowy wydatek.

Koszty eksploatacji mojej Skody bez większego problemu można obniżyć, wystarczy zdjąć nogę z gazu.

Ekonomiczna jazda w trasie dała rezultat 4,1 l/100km, co przekłada się na 21zł/100km. Podobna jazda na gazie, dała wynik 8l/100km, czyli 22zł/100km.

Zostaje jeszcze jazda w mieście, ale tu więcej zależy od czynników zewnętrznych, gdzie na nic nasze wysiłki obniżania spalania. Wystarczy, że będziemy poruszać się na krótkich odcinkach i osiągniemy abstrakcyjne wartości.

Spalanie na pierwszym kilometrze może przekroczyć 20l/100km.

Jeśli jest tak dobrze, to czemu tak mało tych samochodów na ulicach. Głównym powodem jest cena zakupu. Aktualnie w cenniku Skody, Scouta wyceniono na 158 750 zł. Najtańsza Skoda Octavia Kombi z silnikiem diesla kosztuje 110 350zł. Co prawda silnik ma tylko 115 KM i nie ma napędu 4x4, ale różnica w cenie znaczna. Jeżeli ma to być auto firmowe, to taką kwotę zdecydowanie szybciej zaakceptuje księgowy. Uzasadnić potrzebę dodatkowej porcji koni i napędu 4x4 z dopłatą prawie 50 tys. złotych może nie być łatwo. Konie może by i przeszły, dopłata do 150 konnego modelu to tylko 12 000 zł, gorzej z resztą i chyba zagadka rozwiązana. Łatwiej taką decyzję podjąć w przypadku zakupu samochodu przez osobę fizyczną, pod warunkiem, że dysponujemy taką kwotą. Problem w tym, że klienci indywidualni statystycznie na zakup samochodu przeznaczają mniejsze kwoty niż firmy.

 

Szkoda, bo Skoda Octavia Scout jest samochodem z olbrzymim potencjałem. Dobrze wyposażony samochód z niskim spalaniem, napędem 4x4 z automatem DSG musi kosztować. Wygląda więc, że największą wadą tego samochodu jest to, że jest zbyt dobre, jak na auto w swojej klasie.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor