Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

W tym roku wszystkie wydarzenia są inne niż były do tej pory. Samo to, że impreza się odbyła jest wielkim sukcesem organizatorów. Dla odwiedzających możliwość uczestnictwa w motoryzacyjnym evencie jest nieocenionym przeżyciem. Jak bardzo fani motoryzacji potrzebują takich emocji, świadczy szybko zbierający się tłumek widzów przy każdym uruchomionym silniku.

Dźwięk pracującego motoru działał jak magnes i przyciągał odwiedzających Auto Nostalgię.

Tegoroczna, jubileuszowa edycja ze względu na panującą sytuację były skromniejsze niż zawsze.  Co nie znaczy, że nie było ciekawych egzemplarzy.

Dla mnie, gwiazdą tej edycji była ekspozycja „Starachowickiej gwiazdy”.  Żółty Star C-28 przyciągał wzrok, kolorem i rozmiarem. Pięknie odrestaurowany egzemplarz przywoływał wspomnienia czasów, kiedy te ciężarówki królowały na  polskich drogach.

Jeszcze bardziej imponujące wrażenie robił Star 25 Dźwig.

Jak zawsze można było liczyć na wielbicieli amerykańskiej motoryzacji.  Krążowniki szos, muscle cary i nieśmiertelne pick up.  Francuska motoryzacja także miała ciekawą ekspozycję.

Kultowe DS zawsze przyciągają wzrok. Trudno się dziwić, ten model wyprzedził swoją epokę.

Trochę gorzej wypadła ekspozycja najstarszych modeli.  Stulatków i nieco młodszych samochodów tym razem nie było wiele.  Czyżby staruszkowie znaleźli się w covidowej grupie ryzyka?

Na każdej takiej imprezie warto poszukać perełek, które często ukrywają się w cieniu gwiazd. Moim odkryciem był Fiat Duna. Brazylijska odmiana Fiata Uno jest całkowicie u nas nie znana.

Spotkanie z historią motoryzacji jest dla mnie okazją do obserwacji jak zmienia się „biżuteria motoryzacyjna”. Znaczki marek i ozdobne statuetki często kwalifikują się, aby uznać je za dzieła sztuki. Tegoroczne poszukiwania także przyniosły ciekawe odkrycia. Od klasycznych emblematów to całkiem dowolnych fantazji.

Jako bonus do Auto Nostalgii można było odwiedzić wystawę „Impresjoniści 3D”. Całkowicie inne spojrzenie na znane nam obrazy. Warto obejrzeć, aby odkryć szczegóły i detale który umykają nam kiedy stoimy przed oryginałem.  Nic dziwnego, oryginał to sztuka, a obrazy 3D to tylko iluzja i narzędzie do poznania dzieł impresjonistów.

Tekst i zdjęcia:

Dariusz Pastor