Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Kolejny Wielki Test Flotowy już za nami. Cóż napisać,  a może tylko zmienić zdjęcia i wstawić do zeszłorocznego artykułu, przecież wszystkie komplementy nad imprezą są aktualne. 

To byłoby zbyt proste, tym razem będzie relacja uczestnika, może uda się oddać klimat wydarzenia. 

WTF zaczyna działać od 8. O tej godzinie można już się rejestrować w recepcji. Rejestracja to pikuś, ale pół godziny później są zapisy na jazdy miejskie, a tu obowiązuje zasada – kto pierwszy ten lepszy. Nie ma wyjścia, pobudka przed 7, wyjazd kilka minut po 7. Godzina na dojazd powinna wystarczyć i to ze sporym zapasem.  Gorzej byłoby w drugą stronę – do Warszawy. Patrząc na korki na wjazdówkach do miasta w myślach dziękuję organizatorom za wybór lokalizacji.  Fakt do Modlina jest kawałek, ale za to dojazd bez większych problemów.  Mały poślizg na starcie, lekkie przykiszenie na trasie i w Modlinie na parkingu meldujemy się 8.30.  Mogło być lepiej. Parking tam co zawsze, przed bramą. Teraz tylko kilkaset metrów spacerkiem i załatwiamy formalności.  Po drodze mijamy auta przygotowane do jazd miejskich. Jest z czego wybrać, faworyt wybrany, a że nie jest to superauto z kilkuset końmi pod maską to są szanse że jeszcze będzie wolny.

W namiocie organizacyjnym dwie kolejki, oczywiście ta dłuższa to zapisy na jazdy miejskie. Jazdy miejskie polegają na tym, że wybrany samochód dostajemy na pół godziny i możemy jechać gdzie chcemy. Samochody w tej puli wyselekcjonowano pod względem atrakcyjności, klasa premium, hybrydy, elektryczne.  Żal nie skorzystać, więc trzeba swoje odstać. Rzut oka na tablice, tak jak myślałem, te najbardziej atrakcyjne czyli najszybsze i najdroższe poszły najszybciej. Audi A7, Lexus LS czy KIA Stinger już zajęte. Nic dziwnego ilość miejsc ograniczona, dwie osoby na godzinę czyli tylko 12 osób pojeździ jednym autem, a uczestników znacznie więcej. Nie jest źle mój faworyt jeszcze nie został wykreślony.  Udało się Goupil jest mój, drugim autkiem będzie Audi A3.

W tym roku zamiast papierowej książeczki do oceniania samochodów pobieramy aplikację na telefon. Jeszcze krótka odprawa i będzie można rozpocząć jazdy. W międzyczasie uzupełniamy w bufecie braki w śniadaniu, w końcu to trzeba nabrać sił przed pracą.

 

Tym razem trafiłem do grupy czerwonej,  w sumie to nie ma znaczenia. W każdej grupie jest kilkadziesiąt różnych samochodów do dyspozycji (w mojej 36).  Zaczynamy od losowania kluczyków. Patrząc na logo umieszczone na pilocie to wylosowałem Peugeota, ciekawe który to. Idziemy wzdłuż zaparkowanych aut i pstrykam pilotem koło pierwszego peugeota. Nic, a więc to nie ten. Przy następnym pstryk i odmrugnął światłami, a więc Peugeot 3008 idzie na pierwszy ogień. Próba dość prosta, sprawdzić zwrotność i prowadzenie pojazdu w zakrętach, a przy okazji oceniamy kilka jeszcze walorów samochodu min. przestrzeń, wygodę nawet wygląd. Trochę tego jest. Peugeot wypada całkiem dobrze, punktuje zwłaszcza za design. Pierwsze próby zawsze przebiegały wolniej, potem impreza się rozkręca i zmiany pojazdów szły zdecydowanie szybciej. To był jeden z powodów aby na jazdę miejską jechać na początku dnia.  W tym roku jest tak samo, aż obawiałem się czy zdążę przejechać trasę Peugeotem. Udało się, drugim samochodem nie ma szans startu, bo kolejka długa, a tu za chwilę jazda miejska.  Szukam namiotu gdzie odbiorę kluczyki do Goupila. Namiot nalazłem, ale obsługa nie znalazła kluczyków. Może będą już w samochodzie, niestety też nie ma, ale jest przedstawiciel firmy i czasie poszukiwań opowiada o autku. Są kluczyki, można ruszać. Goupil to elektryczna mikrociężarówka.  Od początku wpadł mi w oko, co nie powinno dziwić, pierwszy raz widzę ten samochodzik.  Obsługa dość prosta, dwa biegi, jeden do przodu, drugi do tyłu. Miło zaskakuje kamera cofania. Wreszcie ruszam,  prędkość maksymalna 50 km/h i tyle się bujnął, przez chwilę było nawet 51 km/h. Wrażenia trochę jak z jazdy w wesołym miasteczku, trzeba się przyzwyczaić.  Do widoku Goupila na ulicach przechodnie też muszą się jeszcze przyzwyczaić, zdziwienie ogromne, chyba żaden z jeżdżących dzisiaj pojazdów nie wywołuje takiej sensacji.

 

Pora wracać, oddajemy Goupila i wracamy do grupy. Pierwszy wolny pojazd to Citroen JumpyCzasy kiedy samochód dostawczy kojarzył się z siermiężną blaszanką to już historia. W Jumpy jest jak w wygodnej osobówce, a do tego siedzi się znacznie wyżej przez co widzi się więcej. Plus na dzień dobry za pozycje za kierownicą. Przed startem dowiadujemy się, że zaszły pewne zmiany, z trasy wypadł jeden punkt, przez co wszystko idzie znacznie sprawniej. Faktycznie, szybki przejazd i przesiadka do Toyoty. Jeszcze dwie zmiany i przerwa kawowa. Kawa, ciastko i skracamy przerwę, bo już mamy kolejną jazdę miejską. Tym razem coś szybszego, Audi A3 Sportback.  Tym razem nowość, jazda z opiekunem. Z jednej strony plus, bo można się więcej dowiedzieć, z drugiej minus bo zabawa jakby mniejsza. Czyżby opiekun to zasługa zeszłorocznego rekordzisty, który właśnie Audikiem poleciał 220km/h ? Nie ma co narzekać, opiekun żandarmem nie był. Wracamy, parkuję tyłem i szok, nie ma kamery cofania. Tego bym się nie spodziewał, cyfrowy kokpit, a kamera za dopłatą.

Jazdy miejskie zakończone, teraz trzeba się skoncentrować na próbach w twierdzy. Już trwa kolejna konkurencja. To mój ulubiony odcinek, jazda dowolna po najdłuższej trasie.  Kilka zakrętów, prosta przyśpieszenie, hamowanie. Sytuacja w strefie zmian już się uspokoiła, zawsze jest coś wolnego do jazdy. Zaczynamy od Hyundaia i30, potem dwie Toyoty Auris i Aygo. Jeszcze trzeba upolować Forda,  aby odebrać niespodziankę od tej marki. 

Przejazdy nabierają tempa, a tu już wzywają na obiad. 

Posileni  przystępujemy do ostatnich zadań. To wyzwanie szybko pójdzie i to dosłownie. Start na sygnał, rozpędzenie na 100 metrach samochodu ile się da i ostro po hamulcach.  Praktycznie kilka minut i już start następnym autem.  Volvo XC 60 super, ale tego się spodziewałem, miło zaskoczyła Toyota RAV4. Czas leci, a trzeba jeszcze odwiedzić naszego ulubieńca który jeździ w innej grupie. W tej edycji jest w super wersji Arctic więc nie ma opcji, aby nim nie jechać.

 

Nie wiadomo kiedy czas zleciał i już godzina 16, czyli czas kończyć.