Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekałem kiedy ten model trafi do mnie. Raz, że to nowy model, a każda świeżynka cieszy podwójnie. Dwa, że to przedstawiciel wyjątkowo trudnego do zaprojektowanie segmentu, więc intrygowało mnie jak sobie z takim wyzwaniem poradzi Skoda.

Scala pozycjonuje się pomiędzy Fabią a Octavią. Samochód ani mały, ani duży.  Co to oznacza?  Kosmiczne kłopoty dla projektantów. Klient będzie oczekiwał wszystkich zalet dużego i małego auta.

Z mniejszego modelu bierzemy zwrotność, łatwość w parkowaniu i spalanie. Z większego modelu chcemy obszerne wnętrze i duży bagażnik, bogate wyposażenie i dynamikę. Oczywiście wszystko musi być opakowane w ładną karoserię. Na koniec jeszcze taki drobiazg - dobrze jakby cena była z tego mniejszego auta.

Czy taka kombinacja jest w ogóle możliwa? Nie ma co gdybać, tylko trzeba przyjrzeć się Scali.

Zaczynam od najłatwiejszego zadania, czyli oceny nadwozia. Mnie się podoba, ładnie dobrane proporcje. Płynnie pociągnięte linie nadwozia nadają Skodzie lekkości. Przód jest charakterystyczny dla wszystkich nowych modeli marki.  Lekko drapieżny uśmiech budzi sympatię. Pierwszy plus już jest.

Lecimy dalej. Zobaczmy co jest w środku. Jeżeli liczy się pierwsze wrażenie, to biała skóra jest dobrym wyborem. Powiew luksusu, w końcu to właśnie tego chcieliśmy z większego modelu. Chcieliśmy to mamy. Efekt jest, ale od strony praktycznej to jednak wybrałbym inny kolor.

Skóra była na zachętę, ale po takim początku apetyt rośnie. Reszta także wygląda dobrze. Duży ekran jest standardem w nowych samochodach, więc jest i tutaj. Zdziwiłbym się, gdyby go nie było.

Elektronika powoli przejmuje dowodzenie w aucie. Mnóstwo ustawień i kombinacji, mniej lub bardziej przydatnych, ale jeśli auto ma być nowoczesne to bajery muszą być.  Prawdziwy pokaz co potrafi elektronika jest po uruchomieniu silnika. Cyfrowe zegary, a właściwie to jeden wielki zespół informacji zaczyna swoje życie.  Wygląda, że bez instrukcji się nie obejdzie, no może lekko przesadziłem. Mimo wszystko trzeba poświęcić trochę czasu aby to rozkminić. 

Szybko okazuje się, że jest to prostsze niż się wydawało.  Tak na dobrą sprawę, to takich ustawień nadających się do jazdy jest kilka, reszta kombinacji to informacje dotyczące eksploatacji i ustawień.  Oczywiście każdy wybiera według własnych preferencji. 

Dla mnie, najważniejsze, że można ustawić wariant z mapą nawigacji. Cieszy, że to rozwiązanie staje się standardem.  

Wygląda, że będzie plus za nowoczesność i wyposażenie, ale popatrzmy co tu jeszcze mamy. Sprawę mam ułatwioną, bo elektronika taka sama dla całej grupy Volkswagena. Więc jak ktoś już jeździł Skodą czy Volkswagenem to będzie wiedział gdzie co jest.   W takim razie powinna być możliwość wyboru trybu jazdy. Oczywiście jest. Eco, normal, sport. Nie ma wyjścia, aby to sprawdzić trzeba ruszyć w drogę.

Prezentowana Scala ma 1 litrowy silnik. Dość skromnie, ale trzeba pamiętać, że downsizing to specjalność Volkswagena (więc i Skody). Z małej pojemności wycisnąć dużo mocy. Tu udało się wykrzesać 115 KM.  Wystarczy do sprawnego poruszania się, nawet da się to robić całkiem dynamicznie. Mamy jeszcze tryb „sport”. Jedno kliknięcie i rodzinne auto zmienia się w ryczącą bestię, a przyśpieszenie wciska w fotel. No, niestety, z litrowego silnika takich cudów nie ma. Na szczęście na to nie liczyłem, więc nie jestem rozczarowany.

To może sprawdźmy tryb „eco”. Podobna sprawa jak ze „sportem”. Niewielka różnica, trochę gorsza dynamika, a efekt w spalaniu prawie żaden. Tylko czy potrzebujemy tryb „eco” w samochodzie, który w trasie pali poniżej 5 litrów na setkę. Moim zdaniem jest to całkowicie zbędne. Bez większego wysiłku zszedłem do 4,5l / 100km.  Przy tej jednostce napędowej jest to przerost formy nad treścią.  Nie zmienia to faktu, że za spalanie i dynamikę daję kolejnego plusa.  Jeden tryb wystarczy, aby było szybko i tanio.

Jak na razie dobrze idzie. Przyjrzyjmy się teraz czy małe może być duże. Scala mierzy 4362 mm, czyli mniejszy z większych lub  większy z tych mniejszych samochodów. Scala jest 30 cm dłuższa od Fabii
i 30 cm krótsza od Octavi. Akurat takie gabaryty dobrze wpisują się w koncepcję auta. Jest na tyle małe, aby spokojnie szukać miejsca do zaparkowania. Jak inni dali radę zaparkować, to i my na takie miejsce wstawimy Skodę. Z drugiej strony, te kilkadziesiąt centymetrów więcej przekłada się na odczuwalnie większe wnętrze. Nie jest tak obszerne jak w limuzynie, ale zapewnia komfort dla czterech podróżnych. Piąta osoba też się zmieści, ale już komfort spada. Bagażnik zdecydowanie z większego modelu. 590litrów pojemności to naprawdę dużo, a w razie potrzeby, możemy ratować się złożeniem oparcia tylnej kanapy. Szkoda, że nie uzyskamy równej podłogi bagażnika. Scala nie miała być bagażówką, więc nie jest to problemem. Gorzej sytuacja wygląda jak weźmiemy komplet pasażerów z bagażem. Okazuje się, że ze 115 rączych rumaków, robi się nam 115 kucyków. Dojedziemy do celu, ale brakuje siły do harcowania.

Ok. Pamiętajmy, że Scala nie jest rajdówką, ani bagażówką, a sprytnym samochodem codziennego użytku i w tej roli sprawdza się doskonale. Może być autem służbowym lub rodzinnym. Już chciałem odtrąbić sukces, ale zostało jeszcze ostatnie życzenie. Cena jak za malucha. W takim razie sięgam po rachunek i szok. 105 650 zł. Czyżby w ostatnim punkcie sromotna porażka? Spokojnie przeanalizujmy sytuacje.  Zacznijmy od cennika. Bazowa wersja Skody Scala kosztuje 68500zł i ma taki sam litrowy silnik.  Teraz wygląda to znacznie lepiej. Taka kwota plasuje ten model prawie pośrodku między mniejszą Fabią, a większą Octavią. Skąd w takim razie taka różnica w końcowej cenie. Szukam dalej. Moja Scala to najbogatsza wersja Style, a za to trzeba zapłacić równe 75 tyś. zł. Dalej brakuje 30 tyś. Teraz zobaczmy naszą specyfikację i będzie jasne za co płacimy. Sporo tego, więc wymienię te najważniejsze pozycje:

- elektrycznie podgrzewana przednia szyba +850zł

- Alarm z funkcją monitorowania wnętrza, czujnikiem przechyłu +1000zł

-  PARK ASSIST – system wspomagania parkowania +1400zł

- Obręcze kół ze stopów lekkich SIRIUS 7J x 18" +1500zł

- SPORT CHASSIS CONTROL - obniżone zawieszenie, zawiera DRIVE MODE SELECT +1850 zł

- SIDE ASSIST - funkcja monitorowania martwego pola z REAR TRAFFIC ALERT +3050

- Nawigacja AMUNDSEN (ekran 9,2", dwa gniazda USB-C) z VIRTUAL COCKPIT +3050 zł

- Pakiet Emotion +6150 zł

- Pakiet Comfort dla Style +1950 zł

- Pakiet Tech dla Style +3800 zł

- Tapicerka częściowo skórzana +3850 zł

Dodajmy jeszcze parę drobiazgów i wszystko się zgadza.

Teraz mogę już wydać końcowy werdykt. Owszem, można pogodzić ogień z wodą, ale taka sztuka kosztuje.  Taniej też się da, ale bajerów będzie zdecydowanie mniej. Na szczęście auto nie straci na funkcjonalności, więc duża szansa że Scala będzie kolejnym sukcesem Skody.

 

Tekst i zdjęcia:

 

Dariusz Pastor