Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Super, że do kalendarza wracają motoryzacyjne wydarzenia.  Tegoroczna Auto Nostalgia odbyła się w nowej lokalizacji i to był najsłabszy punkt całej imprezy. Centrum wystawiennicze EXPO XXI jest super położone w centrum Warszawy, ale kompletnie nie nadaje się na tego typu motoryzacyjne spotkania. Było do przewidzenia, że fani motoryzacji przyjadą samochodami i będą musieli gdzieś zaparkować. Zanim jeszcze zaparkują, jak znajdą miejsce, to najpierw wmuszą dojechać wąską ulicą. Korki gwarantowane, chyba, że frekwencja nie dopisze. Nie tym razem. Tłumy na Auto Nostalgii wyraźnie pokazują jak bardzo motofani są spragnieni takich spotkań.

Auto Nostalgii przedstawiać nie trzeba, ale  jeżeli ktoś by nie znał, to już sama nazwa wskazuje czego oczekiwać. Samochody zabytkowe i nieco młodsze, ale wszystkie z duszą i historią. Dokładnie tak samo, było w tym roku.

Ostatnie tego typu imprezy przyzwyczaiły mnie do spotkań z tymi samymi samochodami. Tak, jakby u nas było mało zabytkowych samochodów i na wszystkie wystawy jeździł ten sam zestaw obowiązkowy. Tym razem była miła niespodzianka.

Zamiast stałych bywalców, pojawiły się całkiem inne pojazdy. Super, bo to oznacza, że rynek pojazdów zabytkowych żyje i ma się całkiem dobrze, pomimo kryzysu w motoryzacji. Ciekawe, że zmienił się przekrój prezentowanych aut.

Tym razem mniej było amerykańskich krążowników szos.

Mniej było także najstarszych pojazdów. Oczywiście każda z tych kategorii miała swoich reprezentantów.

Jak zawsze można było liczyć na spotkanie z polską motoryzacją. Szkoda, że nie było ekspozycji prezentującej przekrojowo naszą rodzimą produkcję.

Ciekawe wydarzenie, na które warto było się wybrać, chociaż zabrakło gwiazdy lub tematu wokół którego zbudowana byłaby tegoroczna Auto Nostalgia.

Kilka prób było, choćby żółty kącik Fiata, ale nie zmienia to faktu, że dominowała różnorodność wśród wystawców, co też ma swoje zalety. Dla każdego coś dobrego.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor