
Testy zderzeniowe czy próby odporności akumulatorów nie są w motoryzacji niczym niezwykłym. CHERY postanowiło jednak przeprowadzić eksperyment, który zdecydowanie bardziej przemawia do wyobraźni. Bateria z TIGGO 9 PHEV najpierw spędziła dobę zanurzona w słonej wodzie, a chwilę później wróciła do samochodu i została poddana kolejnemu sprawdzianowi.
Eksperyment przeprowadzono w Konstancy w Rumunii w ramach europejskiej edycji „Black Sea Safety Challenge”. Ważący 228 kg akumulator o pojemności 34,46 kWh wymontowano z samochodu i całkowicie zanurzono w zbiorniku o głębokości 1,2 metra. Woda miała zasolenie około 35‰, a więc około pięciokrotnie większe niż w Bałtyku.

Po 24 godzinach baterię wyciągnięto i dokładnie sprawdzono. Nie stwierdzono korozji, wybrzuszeń, wycieków ani obecności wody wewnątrz złączy. Parametry szczelności i izolacji również pozostały w wymaganych granicach.
Na tym jednak eksperyment się nie skończył. Akumulator ponownie zamontowano w TIGGO 9 PHEV, samochód uruchomiono, a następnie rozpędzono do 15 km/h i zrzucono z ponad 25-centymetrowego stopnia tak, aby podwozie uderzyło w metalową konstrukcję.

Ucierpiały plastikowe osłony, ale sama obudowa baterii nie została strukturalnie uszkodzona. Nie pojawiły się wycieki elektrolitu, problemy z układem chłodzenia ani zjawisko niekontrolowanego wzrostu temperatury.

Takie eksperymenty są przede wszystkim widowiskowe, ale mają też praktyczny wymiar. Dla wielu kierowców bezpieczeństwo akumulatora nadal pozostaje jedną z obaw związanych z samochodami zelektryfikowanymi. Pokazanie, że bateria potrafi przetrwać dobę w słonej wodzie, a następnie mocne uderzenie w podwozie, może zrobić dla zaufania do elektromobilności więcej niż długa lista technicznych parametrów.
Oczywiście kontrolowany eksperyment nie odtwarza wszystkich sytuacji, jakie mogą wydarzyć się na drodze. Dobrze jednak zobaczyć, że producenci sprawdzają akumulatory również w warunkach zdecydowanie odbiegających od codziennej eksploatacji.