Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Nasze testy odbiegają od standardów wielu redakcji motoryzacyjnych. Koncentrujemy się na subiektywnych wrażeniach z jazdy.  To co w codziennym użytkowaniu jest istotne: komfort, ergonomia, funkcjonalność. Opisy technicznych rozwiązań staramy się ograniczyć do niezbędnego minimum. Takich informacji jest wystarczająco dużo i do ich poznania nie trzeba auta testowego.

Tym razem testujemy Vitarę - najnowszy model Suzuki.

Wygląd

Zacznijmy od wyglądu. O gustach się nie dyskutuje, ale nam się auto podoba. Co by nie powiedzieć to wyróżnia się z tłumu zunifikowanych SUV-ów.  Zwłaszcza w wersji z dwukolorowym lakierem.

Kolejny raz stylistom Suzuki udało się połączyć skrajności.  Masywna sylwetka, boczne przetłoczenia sugerujące moc naprężonych bicepsów, a całość zachowuje lekkość linii.  Dla mnie to przyczajony do skoku drapieżnik.  Trzeba przyznać, że Vitara ma charakter, a w zalewie poprawnych lecz nijakich konstrukcji to duży plus. 

Wnętrze

Jeśli samochód ma 4175 mm długości, to aby było funkcjonalnie trzeba dobrze zagospodarować przestrzeń. Pierwsze wrażenie pozytywne.  Bez ekstrawagancji i szaleństw, co nie znaczy, że poczujemy się jak w poprzedniej epoce. Wprost przeciwnie, klasyka w nowoczesnym wydaniu, a kilka detali nadaje klimat autu. Najbardziej klimatycznym detalem jest zegar. Okrągły klasyk ze wskazówkami, umieszczony w centralnym punkcie deski rozdzielczej. Drobiazg, który każdy zauważa.

Wnętrze możemy , jak to się teraz ładnie mówi spersonalizować, czyli dodać kilka kolorowych elementów. Np. zamówić w kolorze nadwozia, dużą ozdobną listwę kokpitu.

Samochód prasowy to wersja XLED z tapicerką skórzano zamszową.  Ciekawe i ładne połączenie materiałów, a do tego wygodne i przyjemne w dotyku. Zdecydowanie lepsze niż skóra w S-Crossie. Nawet dłuższa jazda nie wywołuje zmęczenia.

Zakres regulacji kierownicy i fotela pozwala dobrać odpowiednią pozycję za kierownicą.  Istotna sprawa, głową nie zaczepiamy o sufit. Widoczność dobra w każdą stronę, co w połączeniu z kompaktowymi wymiarami auta zapewnia łatwość kierowania. W manewrach pomagają czujniki parkowania i kamera cofania.

Z tyłu też jest sporo miejsca, oczywiście jak na ten segment pojazdów. Na kanapie z tyłu , swobodnie mogą podróżować dwie osoby. Vitara jest pięcioosobowa, więc  i trzecia osoba się zmieści.

Pozostało ocenić bagażnik. Teoretycznie jest 370 litrów pojemności. W praktyce wydaje się, że jest więcej.

Bagażnik tak jak w innych modelach Suzuki ma drugie dno. Pod podłogą jest płaska przestrzeń na szpargały. Dobry patent na utrzymanie porządku. To co wozimy w aucie na wszelki wypadek, ląduje pod podłogą.

Dla dociekliwych jest jeszcze trzecie dno, tam znajdziemy zestaw naprawczy koła.

Pora ruszyć z miejsca. Odpalanie na przycisk. Włącza się siedmiocalowy ekran dotykowy. Wrzucenie biegu wstecznego automatycznie uruchamia kamerę cofania.  Duży ekran to zaleta, przyda się również do nawigacji.

Jazda miejska

Na pierwszym skrzyżowaniu zauważamy działanie systemu start-stop (można wyłączyć). Zatrzymujemy się, wrzucamy luz i silnik gaśnie. Wciskamy sprzęgło i silnik automatycznie się uruchamia. Szybko przyzwyczaimy się do tego patentu. O tym, że to nie awaria informuje nas zielona lampka w obrotomierzu.

Nawet można to polubić, chociaż ekonomicznie uzasadnienia nie ma. Oszczędność paliwa nie pokryje kosztów szybszego zużycia  elementów, np. rozrusznika. Ekologia kosztuje.

Kierowanie Vitarą jest banalnie proste. Wsiadamy i czujemy się tak jak byśmy to auto znali od dawna. Potwierdza się to podczas jazdy.  Auto jest "miękkie" w pozytywnym znaczeniu.  Miękko pokonuje studzienki, wyrwy i inne przeszkody których na ulicach nie brakuje. Lekko  działają przyciski, biegi, prawie na dotyk. Jedynie zamykanie drzwi nie pasuje do tego obrazu.  Do zamknięcia trzeba użyć siły.

Co z dynamiką?   Do wyboru mamy cztery ustawienia allgripa. Auto, Sport, Snow i Lock. Dwa ostatnie to tryby pracy w trudniejszych warunkach. Na co dzień zostaje wybór pomiędzy dwoma pierwszymi, a praktycznie wystarczy tryb "auto". Przyspieszenie nie powala, ale wystarcza do sprawnego przemieszczania.  W wyścigach spod świateł sukcesów nie osiągniemy, ale drogowym ślimakiem nie będziemy. 

Tryb "sport", to inna bajka.  Po pierwsze zmienia się brzmienie silnika. Dodanie gazu to poezja dźwięku. Po drugie przyśpieszenie jest odczuwalnie większe.  Tylko czy w mieście jest miejsce na takie zabawy?  Uprzedzam, takie igraszki kosztują. Przy dynamicznej jeździe spokojnie spalimy przynajmniej dwa litry więcej.  Ryzyko mandatu też wzrasta. Wskazówka szybkościomierza nie chce opuścić zakazanego pola ( 50km/h).

W opcji możemy zamówić prywatnego policjanta, który na szczęście nie daje mandatów, a czuwa nad bezpieczeństwem. Radar umieszczony w znaczku w suzukowej "S" ostrzeże nas o zbyt szybkim zbliżaniu się do przeszkody.

W trybie auto spalanie wyniosło 6,8 litra, co uważam za dobry wynik.

Światła w wersji XLED to mocny punkt Vitary. 

 

Trasa

Vitara dobrze sprawdziła się w trasie. Jest wygodna, lekko się prowadzi.   Trzeba rozróżnić drogi szybkiego ruchu i autostrady od dróg krajowych.  Na początek drogi krajowe.  Tu  możemy wykorzystać oba tryby allgripa.  Jedziemy w trybie "auto", jeżeli potrzebujemy dodatkowej mocy, aby szybko wyprzedzić np. kolumnę pojazdów,   załączamy "sport" i gaz do oporu.  Chwilowe spalanie skacze, ale i my wyrywamy do przodu. Sprawne wyprzedzanie  to bezpieczeństwo i tu koszty nie grają roli.  Oczywiście bez problemu przejedziemy trasę w trybie "auto".  "Sport" to sytuacje nadzwyczajne, albo przyjemność. Do szczęścia brakuje tylko, możliwości załączania trybu "sport" z kierownicy.

Osiągnięcie katalogowego spalania 5,1 litra/100km w trasie jest możliwe, ale to zabawa dla cierpliwych. Realne spalanie będzie nieco wyższe.   Moja dość dynamiczna jazda wspomagana trybem "sport"  to niecałe 6 litrów na 100km.

W trasie wyszedł minus, słabe wyciszenie spodu. Na równej drodze, problem nie występuje, jest cicho. Nawet dziury czy wyrwy w jezdni nie zakłócają jazdy. Nie ma stuków czy dziwnych hałasów. Jeśli zaś, trafimy na frezowany asfalt, czy odcinek kostki to dźwięki docierające są naprawdę uciążliwe.

 

Autostrada

Tu tryb "sport" nie jest specjalnie potrzebny.  Rozpędzamy auto i przemierzamy kilometry drogi z w miarę stałą prędkością. Teraz możemy skorzystać z adaptacyjnego tempomatu. Ustawiamy prędkość z jaką chcemy jechać i zajmujemy się tylko kierownicą. Jeśli dogonimy wolniej jadący pojazd, nasze auto samo będzie utrzymywać bezpieczny odstęp od niego. Jeżeli tamto auto zwolni, my też. Jeżeli przyśpieszy, my również. Jeżeli zdecydujemy się wyprzedzać, sprawdzamy czy lewy pas jest wolny, włączamy kierunkowskaz i to wystarczy, aby nasza Vitara zaczęła przyśpieszać. Naszym zadaniem jest tylko pilnowanie kierownicy.  Śmiało mogę napisać, że adaptacyjny tempomat to dobre rozwiązanie. Sterowanie tempomatem umieszczono na kierownicy.

Spalanie w okolicach 6 litrów, tu duże znaczenie ma szybkość z jaką jedziemy.

 

Drogi gruntowe i tzw. teren

Hasło reklamowe "Vitara - powrót legendy", nawiązuje do wcześniejszych modeli, kiedy Vitara była autem terenowym.  Nowa Vitara na pewno nie jest terenówką.  Ma wprawdzie zwiększony prześwit, napęd na 4 koła, ale plastikowe osłony podwozia eliminują ją z offroadowych zabaw.  Drogi gruntowe, polne nie stanowią przeszkody. Piasek, błoto również są do przejechania, byle tylko nie zawadzić spodem.  Porządna osłona i dobre opony poprawiły by możliwości terenowe. Dobry napęd już jest.

Inna sprawa, to ilu klientów skłonnych byłoby zapłacić za taki pakiet. Większość i tak nigdy nie zjedzie z utartych szlaków.

Koszty

Wersja testowa to topowy model  XLED . Cena 88900zł Jak za tak wyposażone auto z napędem na 4 koła to rozsądna cena. Niższe wersje są odpowiednio tańsze i ceny zaczynają się od 61900zł (napęd 2WD). Najtańsza wersja 4WD to wydatek 69900zł.

Średnie spalanie podczas całego testu (600km) wyniosło 6,5 l/100km.  60% w trasie w tym 150 kilometrów autostrad i dróg szybkiego ruchu ( szybko, wygodnie, ale niezbyt ekonomicznie), 40 % to jazda miejska. Patrząc na wyniki trzeba uwzględnić, że jest to jazda testowa, a nie ekonomiczna.

 

Podsumowanie

Można powiedzieć, że jest to samochód uniwersalny. Może być autem rodzinnym, miejskim, rekreacyjnym i samochodem do pracy. Dojedziemy tam gdzie prowadzi droga, nawet jeżeli to będzie bardzo słaba droga. Mała bagażówka - oczywiście, że tak. Składane siedzenia i piąte drzwi stwarzają dogodne warunki transportowe.