Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Jeżeli samochód wygląda jak Isuzu D-MAX ARCTIC TRUCKS  to już nic więcej nie potrzeba.  Można postawić go w ogródku, rozłożyć leżak i podziwiać.  Współczesna sztuka użytkowa też potrafi być piękna. Jeżeli nie mamy ogródka, to na ulicy też dobrze się prezentuje.

Prezencję ma i tego się ukryć nie da. Gdzie się pojawi to wzbudza zainteresowanie. Jeżeli chcemy pojazd do lansu, to ten model doskonale się do tego nadaje. Pamiętajmy jednak, że samochód zazwyczaj pełni inne bardziej użyteczne funkcje. Szczególnie jeśli jest to pick-up. Ten rodzaj nadwozia kojarzy się z Ameryką lub pojazdem użytkowym. W sumie to na jedno wychodzi. Amerykańską popularność zbudował sobie ciężką pracą.

Isuzu D-MAX ARCTIC TRUCKS jako pojazd roboczy ? Czemu nie, przecież nikt nie powiedział, że pojazd do pracy musi być brzydki.  Czy Arctic stracił coś z funkcjonalności D-Maxa ? Raczej nie, ale porównajmy oba pojazdy.

 

Na pierwszy rzut oka widać, że Arcitc jest większy i potężniejszy. Czy to jednak ma wpływ na walory użytkowe ? Kabina pasażerska jest taka sama, paka również ma taką samą pojemność.

 

Zabudowa to już sprawa drugorzędna.  Ważna jest objętość i ładowność, a tu parametry są identyczne.

Różnica jest w zawieszeniu i to znacząca. Arctic jest kilka centymetrów wyżej zawieszony. W efekcie próg wychodzi na półmetrowej wysokości.

Tym razem nie jest to popierdółka do ozdoby, a potrzebny element konstrukcyjny umożliwiający wsiadanie.

 

Koła, a zwłaszcza opony to kolejna różnica pomiędzy pojazdami. W Arcticu są klasyczne opony AT, czyli o podwyższonej zdolności w terenie.  Jak ważny jest dobór opon, wie każdy kto jeździ w takich warunkach. Leśnictwo, rolnictwo czy budowlanka, tam pick-up zawsze znajdzie pracę, a drogę już niekoniecznie.

 

W takich warunkach odpowiednie „uzbrojenie” auta jest koniecznością.

 

Do napędu D-MAXa zastosowano wysokoprężny silnik o pojemności 1,9 litra i mocy 163 KM. Innego wyboru nie ma. Widocznie Isuzu wyszło z założenia, że w tego typu samochodzie nie ma co eksperymentować. Jeden silnik za to dobry. Wystarczająco mocny aby wykonać zadanie i na tyle ekonomiczny, aby auto na siebie zarobiło.  W codziennym użytkowaniu całkiem dobrze sprawdza się taka koncepcja.  Ładowność D-MAXa  w zależności od wersji wynosi od 1080 kg do 1160kg. Do tego napęd 4x4 i mamy pojazd który żadnej pracy się nie boi.

Isuzu D-MAX ma też drugie, cywilne oblicze.  W przypadku Artic trucka jest to wyjątkowo atrakcyjne oblicze. Spójrzmy jeszcze raz na jego wygląd.

 

Przecież to żywa ikona amerykańskiego stylu życia. Co więcej, na tle innych samochodów to mały monster truck. Chromowane progi, kangur przed autem i te koła. Błyszczące felgi i terenowe opony w rozmiarze  315/70 R17.  Chyba nic dziwnego, że wszędzie spotykamy zaciekawione spojrzenia. My za to patrzymy na świat z góry.

 

Tam gdzie inni mają już dach nad głową, nam dopiero rozpoczyna się okno. Oprócz wpływu na własne ego, przekłada się to na szereg prozaicznych korzyści. Z góry widać więcej, a to już bezpośrednio zwiększa bezpieczeństwo. Jednak, aby sprawnie poruszać się tym autem, trzeba wyczuć jego gabaryty. Nie widać tego, co bezpośrednio znajduje się przed maską. W parkowaniu tyłem pomaga nam kamera.

Pomaga, ale wcale nie jest łatwo zaparkować 5,5 metrowe auto. Dwa metry szerokości to też nie w kij dmuchał. Nawet jak jesteśmy mistrzami parkowania to i tak musimy znaleźć  duże miejsce do parkowania.

 

Nie zawsze jest tak źle, są miejsca gdzie inni nie mają odwagi zaparkować, dla nas to bułka z masłem.

 

Zimą też nie musimy się przejmować, żadna zaspa nam nie straszna. Inne miejskie atrakcje też nie zrobią na nas wrażenia.  Nie ma takich krawężników czy spowalniaczy, które mogłyby nas zatrzymać.

 

A że samochód jest słusznych rozmiarów, to wzbudza respekt na ulicy. Jakimś cudem  piesi i rowerzyści nauczyli się przepisów, więc przed maskę się nie pchają. Inni kierowcy też bardziej życzliwi niż zwykle. 

Ponieważ nie ma nic za darmo, to pewnie rachunek będzie na stacji benzynowej. Sprawdzam spalanie i jestem mile zaskoczony.

 

Przy tej masie i terenowych oponach takie spalanie w mieście to świetny wynik. Kolejna próba, tyle, że tym razem kręcę się po centrum.

 

11,5 litra, gorzej niż było, ale i tak nie ma co narzekać.  Wszyscy wkoło i tak pewnie myślą że pali ze 20 litrów w mieście. Jak za to co nam oferuje, to rachunek niewielki. Popatrzmy, mamy tu wszystko co w osobówce – klimatyzacja, nawigacja, skórzane fotele z elektryczną regulacją.

 

W D-MAX Arctic trucks mamy coś więcej – przestrzeń dla siebie. Obszerne wnętrze, ponad dachami osobówek pozwala nam wyalienować się z otoczenia. Owszem jesteśmy uczestnikami ruchu, ale ponad tymi pchełkami biegającymi wokół nas. To nie nasza kategoria, my jesteśmy klasą dla siebie.

 

Korektor graficzny i głośniki w suficie wpisują się aktywnie w dbanie o nasze samopoczucie.

Miasto zaliczone na piątkę z plusem. Czas zrobić wypad na działkę. Skoro już mam robocze auto, to trzeba to wykorzystać. Wizyta w sklepie i kilkaset kilo załadowane na pakę.

 

Nieźle, nawet nie przysiadł. Według katalogu można jest jeszcze spory zapas ładowności. Podczas prowadzenia nie odczuwam różnicy. Jest moc, przyśpieszenie.

 

Spokojna jazda z ładunkiem którego nie czuć, to i spalanie sympatyczne. Pewnie można mniej, ale trzeba dostosować się do tempa pozostałych uczestników ruchu. 

 

Dojechać było łatwo, choć droga słaba, teraz trzeba to rozładować. Dobrze, że przynajmniej schylać się nie trzeba. Po pracy należy się trochę rozrywki, a że faceci to duże dzieci więc jazda do piaskownicy.

 

4x4 załączone i rozkręcamy się

 

Zabawa przednia, spalanie też

 

Nic to, są droższe rozrywki. Samochód się nieco przykurzył, więc trzeba ruszać w poszukiwaniu wody.

Na drodze przeszkoda, wał ziemny. Jeszcze niedawno go tu nie było. Widać woda tu w cenie, że robią zapory, aby do niej nie dojechać.

 

Na coś mniejszego to może i poskutkuje, dla monstera to pikuś.

Nie było łatwo znaleźć, ale jest i woda.

 

Teren trochę grząski, woda też krystalicznie czysta nie jest, ale nie ma co wybrzydzać.

 

Woda jest jeszcze lepsza od piasku, można tak bawić się bez końca. Tylko co z planem spłukania kurzu z auta? Hmm, coś tu nie gra, czyżby porażka?

 

Jak dobrze pamiętam to samochód był niebieski. Nie ma co kombinować, tym razem kierunek myjnia.

 

Rozmiar auta razy grubość błota i wychodzi że na samo spłukanie poszło tyle wody co na całe mycie trzech samochodów.

 

Przynajmniej zagadka z kolorem rozwiązana.

To była tylko zabawa, super zabawa, ale te samochody są przygotowane do codziennej pracy w takich warunkach. W warunkach, gdzie większości kierowców nigdy nie odważy się wjechać, bo do głowy im nie przyjdzie, że samochód tam przejedzie.

 

Isuzu poradził sobie w każdych warunkach, w mieście, w trasie i oczywiście w terenie. Średnie spalanie z całego testu wyniosło 9,9 l/ 100km.  Może nie wygląda, ale D-MAX Arctic trucks jest wyjątkowo uniwersalnym pojazdem. Nic dziwnego, że Ameryka kocha takie pojazdy.

W mieście siła spokoju, w terenie pewność i zaufanie czego chcieć więcej.

Dane techniczne Isuzu D-Max

Test Isuzu D-MAX (2018)

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor