Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Suzuki Vitara 2019 to nowa odsłona tego modelu. Określenie nowa to spore nadużycie. W 2018 roku nastąpiło odświeżenie modelu. O rewolucji nie ma mowy, samochód wygląda znajomo. 

Poszukajmy co się zmieniło. Z zewnątrz wielkich zmian nie ma. Zmieniono grill i to jest najbardziej widoczne.

 

Pionowe żeberka zastąpiły poziome. Delikatnie zmieniono zderzak i szukamy dalej. Z boku trudno dopatrzyć się różnić, może z tyłu coś znajdę.

 

Światła podobieństwo kształtu zachowały, ale zmienił się ich układ. Lampa cofania powędrowała na środek tylnego zderzaka.  Zakres zewnętrznych zmian to ledwie kosmetyka. Dla spokoju sumienia robię jeszcze  jedną rundę wokół samochodu,  bo może coś  przeoczyłem. Nie, więcej zmian nie ma, czyli kosmetyka i to raczej dość delikatna. Nie pozostaje nic innego, jak zajrzeć do środka. Fotele, tego nie da się przeoczyć.

 

Są po prostu piękne. Od razu sprawdzam jak kanapa z tyłu.

 

Spoko, trzyma poziom. Połączenie skóry i zamszu (w wydaniu eko), do tego lekkie pikowania. Połączenie salonowego luksusu z sportowym stylem, dla mnie rewelacja. 

Fotele to element wyposażenia w odpowiedniej wersji. Szukam dalej, a nie jest to łatwe zadanie. Zwycięskiej drużyny się nie zmienia i chyba z tego założenia wyszli projektanci. Deska rozdzielcza znajoma.

 

Charakterystyczny okrągły zegar pozostał i bardzo dobrze, bo taki detal podkreśla styl auta. Teraz otacza go pierścień w kolorze nadwozia.

 

Takie pierścienie otrzymały także sąsiadujące z nim nawiewy.

 

Stacja multimedialna wygląda znajomo. Pokrętło allgrip też już było.

Wielofunkcyjna kierownica, klasyczna jak w każdym Suzuki. Może zestaw wskaźników przed kierowcą uległ zmianie. I tak i nie. Zmieniono panel informacyjny, tyle, że nie jest to nowy element, a unifikacja zestawu wskaźników. 

     

Pierwszy raz pojawił się w Baleno, a teraz to obowiązkowy element każdego modelu. Nie ma co się czepiać, bo to całkiem udane rozwiązanie z ciekawymi funkcjami. Przeciążenie, wykorzystanie mocy, to nie często spotykane parametry pokazywane kierowcom.

Hmm, tu też rewolucji nie ma. Ostatnia szansa, aby coś znaleźć, to zajrzeć pod maskę.

 

Teraz nie ma wątpliwości, zmiana widoczna od razu.  140 konny silnik 1,4 litra tak jak w Swift Sport. Wprawdzie Vitara ma ze 200 kilogramów więcej masy niż Sport, ale mimo wszystko spodziewam się sporej dawki emocji podczas jazdy.

W takim razie, nie ma na co czekać, trzeba ruszać. Autko znajome, więc wiadomo gdzie co jest.  Nie znaczy to jednak, że nie znajdzie się nic nowego.

 

Regulacja wysokości siedzenia pasażera, to niezbyt często spotykana funkcja w tej klasie. Zazwyczaj taki komfort ma tylko kierowca. Właśnie komfort to mocna strona Vitary. Estetyka to drugi atut.

 

Nocna iluminacja, trafia w mój gust. Dobre wyważenie proporcji pomiędzy efektownymi dodatkami a elegancją. Do tego miłe w dotyku materiały dopełniają dobry odbiór wnętrza. Kilka przemyślanych detali też ułatwia życie, choćby dobrze umieszczony uchwyt do zamykania klapy bagażnika.

Dzielony bagażnik to rozwiązanie które na dobre zadomowiło się w nowych pojazdach. Prosty patent, a sprawdza się w użytkowaniu.

Składane siedzenia tworzą w miarę płaską powierzchnię, co stwarza całkiem spore możliwości przewozowe.

 

Prowadzenie Suzuki to jak zawsze przyjemność.  Ta marka ma coś takiego co nazywam lekkością jeżdżenia. To suma kilku subiektywnych odczuć, zwrotność, przyśpieszenie, komfort zawieszenia. Suma tych wrażeń powinna dać bezstresową jazdę i tak jest w tym przypadku.  Aby mówić o bezstresowej jeździe, musimy w samochodzie czuć się bezpiecznie. Jest tak, jeżeli mamy poczucie, że to my panujemy nad samochodem, a wszelkie manewry wykonujemy intuicyjnie. Konstruktorzy też o to zadbali wyposażając auto w liczne systemy wspomagania kierowcy. Czy wszystkie potrzebne? Jeśli nawet nie, to i tak nikt się nie odważy ich zanegować, bo przecież mogą uratować czyjeś życie.  Taki asystent pasa ruchu. Czy faktycznie obudzi zasypiającego kierowcę, lepiej nie sprawdzać.

 

 

Sprawne operowanie gazem, dla płynności ruchu często jest ważniejsze niż używanie hamulców, a do tego potrzebny jest pewien zapas mocy. 140 KM całkowicie rozwiązuje ten problem. Przy tej mocy, wreszcie wybór trybu „sport” ma sens. 

 

Wraz ze zmianą brzmienia silnika zmienia się dynamika auta. Było dobrze, jest jeszcze lepiej, a różnica jest zdecydowanie zauważalna.

 

Vitara to SUV z potencjałem. Byle dziura na drodze nas nie zatrzyma. Zjeżdżając z asfaltu szybko przekonamy się jak ważnym parametrem jest prześwit. Vitara nawet na szosowych oponach radzi sobie całkiem dobrze na leśnych duktach, koleinach  czy piaskach. Na dobrą sprawę w codziennej eksploatacji wystarcza dobre zawieszenie i napęd 2WD. Zimą napęd na cztery koła przydaje się znacznie częściej i nie ma się czemu dziwić. Zajedziemy dalej i bezpieczniej.

Światła to ważny element nocnej jazdy i tu Suzuki utrzymało wysoki standard.

 

A jak wygląda spalanie? W katalogu Suzuki podaje, że w mieście powinno to być 7 litrów na 100 km, w trasie 5,5 litra, a w cyklu mieszanym 6,1 litra. Nawet udaje się uzyskać zbliżone wyniki.

 

W trasie 5,7 litra i owszem, ale była to jazda turystyczna, bez pośpiechu. Czas nie ma znaczenia.

 

 

Jeżeli jednak nie chcemy aż tak bardzo się pilnować, to spalanie będzie o litr większe. Za to możemy sobie pozwolić czasem na odrobinę adrenaliny w trybie sport. To całkiem przyzwoita cena.

Miasto rządzi się innymi prawami. Wielość czynników nie pozwala mi na podanie jednej liczby. W zależności od natężenia ruchu, długości trasy spalanie mieściło się w widełkach 7,7 – 8,3 l/100 km.

 

Oczywiście każdy wynik można poprawić, zwłaszcza w górę. Wystarczy załączyć tryb sport i czerpać emocje pełnymi garściami. Suzuki Vitara 1,4 BOOSTERJET na to pozwala.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor