Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Można Volvo lubić lub nie, ale trudno zaprzeczyć, że ta marka idzie własną drogą.  Nawet zmiana właściciela nie zmieniła tego kierunku. To duża zaleta, jeżeli pojazd wyróżnia się na tle konkurencji. Tylko czy V60 Cross Country ma konkurencję ? Na początek trzeba zastanowić się gdzie zaszufladkować ten rodzaj samochodu. SUV to nie jest, aczkolwiek prześwit i systemy trakcji mogłyby sugerować ten segment.  Wnętrze podpowiada aby przesunąć się w stronę limuzyny. Faktycznie siedząc w środku można odnieść takie wrażenie. Komfort, wyposażenie i design, wszystko pasuje. Niestety znów 210 mm prześwitu zmienia widzenie.  Pozostał zatem crossover w luksusowym wydaniu.

Liczy się pierwsze wrażenie, a to jest bardzo pozytywne. Jest ładny, wzbudza zaufanie i wygląda jak Volvo.  W sumie to już wystarczy aby się nim zainteresować.  Systemy bezpieczeństwa z pewnością na najwyższym poziomie, w końcu to Volvo. Mnie bardziej interesują jego walory trakcyjne.  W dobrych warunkach drogowych nie zauważymy różnicy pomiędzy zwykłą wersją, a cross country, przyśpieszenie, wygoda będą porównywalne. Ciekawie może zrobić się po zjechaniu z drogi.  210 mm prześwitu, to naprawdę dużo, wystarczająco aby na polnych czy leśnych dojazdach na działkę nie obawiać się korzeni, dołków czy kolein. Napęd 4x4 i mocniejsze zawieszenie sugeruje iż można znacznie więcej.  Czy wielu klientów zdecyduje się w pełni wykorzystać możliwości samochodu?  

Nawet jeżeli nie, to i tak poczucie pewności, że auto wydobędzie nas z tarapatów ma swoją cenę. W przypadku Volvo V60 Cross Country jest to minimum 190 tyś zł.