Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Czy przyszłość ma na imię Dacia? Takie pytanie postawiłem dwa lata temu po teście Daci Duster. Potencjał na sukces był duży. Duster oczarował nie tylko mnie. Sporo osób oglądało z zainteresowanie i ewidentnie chęcią zakupu. Czas sprawdzić czy miałem rację stawiając na Dacię. Patrząc na nasze ulice, wychodzi, że nie myliłem się. Śmiało mogę powiedzieć,  że tą markę polubili Polacy.

Tym razem trafił do mnie czarny Duster TCe150.  Czerń to świetny kolor dla samochodów z charakterem, chociaż przyznam, że poprzedni egzemplarz w kolorze orange atacama był zdecydowanie bardziej efektowny.  Miał też więcej bajerów, srebrne progi i ozdobne czarne listwy na drzwiach. Kilka dodatków potrafi odmienić wygląd. Warto pamiętać, że jest taka możliwość.

Ponieważ Duster wyglądu nie zmienił, nie ma sensu opisywać go jeszcze raz.  Wszystko jest tutaj. Test Dacia Duster 2018.

Sylwetka nie straciła swej atrakcyjności, co dobrze świadczy o projektantach. Wnętrze także znajome.

Nawet tapicerka identyczna.  Jeżeli coś jest dobre, to nie ma co zmieniać. Akurat tapicerka była mocnym punktem. Wygodne fotele to podstawa, aby być zadowolonym z użytkowania pojazdu.  Duster nie stracił nic z opisywanej wcześniej funkcjonalności. Nic dziwnego, skoro zmian nie widać. 

Pozostał duży bagażnik z pełnowymiarowym kołem zapasowym, składane siedzenia i dobre wyposażenie. Oczywiście wyposażenie zależy od wersji, ja znów mam najbogatszą wersję.

Kamera 360 stopni rzeczywiście się przydaje. Parkowanie nawet w niewielkich miejscach potrafi sprawiać przyjemność.

Klimatyzacja, nawigacja, przyzwoite audio, nie jest źle, ale pora myśleć o nowszym wzornictwie. 

Szczególnie dotyczy komputerka przed kierowcą. Już dwa lata temu nie było to szczytem designu, teraz to już wyraźnie zaniża poziom. 

Czyżby nic się nie zmieniło ? Jeżeli tak by było, to kolejny test tego samego nie miałby sensu. Zmiana dotyczy serca samochodu. Doszła nowa silniejsza jednostka napędowa. Mniejsza pojemność benzynowego silnika, a moc zdecydowanie większa. Z 1332 cm3 pojemności wyciśnięto 150 KM mocy.  Nie było źle, a teraz powinno być jeszcze lepiej.  Powinno i jest zauważalna różnica.  Jak to wygląda w praktyce. Na przykład tak. Wyjeżdżam na miasto i widzę w lusterku, że za mną pojawiło się Audi A3. Pierwsze światła i  cwaniak już przebiera nogami aby wyprzedzić. Miejsca na to nie ma, bo tylko jeden pas ruchu, ale jest obok ścieżka rowerowa. W sam raz aby ustawić się audicą do wyścigu.  Co prawda ścieżka za dwadzieścia metrów się kończy, no ale A3 to przecież niemiecka technika, więc co nie da rady Daczki minąć.  Jednak nie da rady,  wystarczyło normalnie ruszyć. Widać ciężko było o przeżyć i trzeba było pokazać klasę. Podwójna ciągła pod górkę, ulica to nie tor wyścigowy więc niech mija. Na kolejną sytuację nie trzeba było długo czekać. Wyjazd ślimakiem na autostradę, a za mną jedzie terenowe Suzuki. Wjeżdżam na trasę, a Suzuki od razu na lewy pas. Pewnie przyjął a priori, że Dacia będzie blokowała drogę.  Błąd w myśleniu, a za błędy się płaci. Trochę głupio zostać tak na lewym pasie jak przeciwnik odjechał rozbiegówką. No cóż, nigdy nie należy lekceważyć innych kierowców. Można by tak dalej, wygląda że gdzieś pokutuje przekonanie że Dacia nie ma w ofercie dynamicznych pojazdów. Prowadzić taki samochód niespodziankę to prawdziwa przyjemność. Można też bawić się w eco driving.

Jest nawet znany nam z Renault kwiatek który pokazuje czy jesteśmy eco. Wynikiem punktowym nie będę się chwalił, bo i nie ma czym, co raczej dobrze świadczy o możliwościach auta. Szkoda nie korzystać z mocy zwłaszcza, że spalanie nie jest dramatyczne.

Średnio 6,9 litra na 100 kilometrów, głównie w trasie i po lokalnych drogach.

Informację muszą być rzetelne, więc nie ma wyjścia i muszę przemienić się w centusia. Delikatnie operuję gazem, przewiduję co będzie na drodze i spalanie zdecydowanie mniejsze.

5 litrów na setkę to zacny wynik, ale satysfakcji dużo mniej. Kilkanaście kilometrów udało się utrzymać wynik, ale na końcu trasy i tak było 6,8.

Duster może być w wersji z napędem 2WD lub 4WD. Mój jest z napędem na cztery koła. Oczywiście na co dzień jeżdżę z napędem na jedną oś. Szczerze powiedziawszy, to w zupełności wystarcza.

Autko ma całkiem duży prześwit, więc nie trzeba się przejmować takimi drobiazgami jak krawężniki czy dziury na drodze. W mieście spokojnie możemy ignorować spowalniacze. Duster z zadziwiającą łatwością je pokonuje. Część z tych atrakcji nawet nie zauważamy. W terenie jest jeszcze lepiej. Leśne czy polne drogi to pikuś. Trudno wyobrazić sobie drogę po której inni przejadą, a my nie. Zatrzymać nas może tylko brak przyczepności, ale i na to jest lekarstwo – zmiana opon. Dobra opona w terenie potrafi zdziałać cuda.  Dodatkowe stadko mechanicznych koni zwiększa naszą pewność pakowania się w kłopoty z którymi mamy duże szanse sobie poradzić.  Pewnie ktoś powie, że to nic dziwnego, przecież Dacia Duster z sukcesami startuje w rajdach terenowych. Owszem, sukcesy są tylko że wersja rajdowa nieco się różni od wersji cywilnej.

Czas wrócić do postawionego pytania.  Kilka lat wystarczyło, aby Dacia na dobre zagościła na naszych ulicach. Duster nie budzi już sensacji, bo jest go po prostu pełno. Trudno się temu dziwić, ciężko znaleźć nowego SUVa w cenie 42000 zł. Najbogatsza wersja Prestige to wydatek 79500 zł. Można by rzec, nic się nie zmieniło, podobne ceny były dwa lata temu. Jest jedna zasadnicza różnica, doszła 150 konna jednostka. Właśnie tego brakowało w ofercie. Topowa wersja oprócz walorów użytkowych musi dawać przyjemność z jazdy. Jeśli właśnie oczekujemy to polecam wybrać Dustera TCe150.  

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor