Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Peugeot 208 GT LINE1199 CC BENZYNA PureTech 130 KM S&S EAT8

208 to najmłodsze i najmniejsze dziecko Peugota.  Na ulicach jeszcze ich bardzo nie widać, ale miałem okazje zapoznać się z nim na targach motoryzacyjnych i zrobił na mnie dobre wrażenie.

Trzeba jednak wziąć poprawkę, że na takich imprezach wszystkie samochody wyglądają świetnie. W końcu nad ekspozycją pracują fachowcy i wiedzą jak oczarować potencjalnego klienta.  Tym bardziej ciekawa będzie konfrontacja z uliczną rzeczywistością. 

Jesienny test 508 podniósł poprzeczkę i wzmógł apetyt na kolejnego peugeota.

Moja 208 jest w topowej wersji 1,2 GT Line. Niebieski kolor doskonale do niej pasuje, a raczej do moich oczekiwań, może dlatego że w takim kolorze 208 była eksponowana na targach. 

Samochodzik czeka wciśnięty w kąt parkingu. Więksi bracia przysłaniają maluszka, więc trudno ocenić, ładny czy brzydki. Kolor się zgadza, intensywny niebieski metalik nawet w tych warunkach prezentuje się świetnie. Oceną wyglądu zajmę się później, teraz interesuje mnie, aby cało wyjechać. Zadanie nie wygląda na zbyt trudne.

Najpierw jednak trzeba się umościć za kierownicą. Siedzenia kuszą wyglądem. No cóż, w końcu to GT Line, więc sportowe siedzenia są jak najbardziej na miejscu.

Siadam i niby wszystko ok., ale coś mi nie pasuje.  Dokładnie tak samo było w 508. Wtedy wystarczyło ustawić fotel i kierownicę. Teraz robię to samo. Trwa to chwilę, ale warto poświęcić trochę czasu, aby potem cieszyć się naprawdę komfortową jazdą. Jeśli wcześniej nie jeździliśmy peugeotem to nie zaszkodzi zapoznać się z instrukcją obsługi, przynajmniej będziemy wiedzieć co i gdzie mamy. Tu miłe zaskoczenie.

Papierowa instrukcja obsługi to zaledwie kilka kartek. Takie kompendium wiedzy zamiast kilkusetstronicowej księgi zbędnych informacji.

Pierwsze koty za płoty i już jestem na drodze. Szeroko i pusto, a w takich warunkach trudno oprzeć się pokusie, aby od razu mocniej depnąć.

Samochód w automacie, więc nie muszę martwić się o zmianę biegów. Efekt takiego działania wywołuje uśmiech. Autko dynamicznie ruszyło do przodu, bez efektów ubocznych. Żadnego buksowania kół czy wyrywania się kierownicy z rąk. 130 KM przy masie 1200kg musi przekładać się na dobre osiągi. Z drugiej strony silnik o pojemności 1,2 litra nie powinien zrujnować kieszeni. Tyle teorii, a zobaczymy jaka będzie rzeczywistość. Z osiągami nie powinno być problemu, co już zauważyłem przy pierwszym porządnym dodaniu gazu. Jakby co, zawsze można przełączyć na tryb „sport”, a to dużo zmienia. Najpierw jednak trzeba zaprzyjaźnić się z samochodem.  Zawsze znajdzie się detal który potrafi zaskoczyć.

Chociażby taki drobiazg jak sterowanie audio z kierownicy. Po jednej stronie mamy regulacje głośności i zazwyczaj obok szukam przełącznika stacji lub wyboru odtwarzanego utworu. Faktycznie jest pokrętło, tyle że zmienia ono wygląd zegarów przed kierownicą. Identyczne pokrętło jest z drugiej strony  i jesteśmy w domu. Jak już zająłem się muzyką, całkiem fajna jest funkcja ustawienia miejsca z którego dobiega dźwięk.

Przesuwam punkcik na ekranie i rzeczywiście zmieniło się miejsce skąd dochodzi dźwięk. Muzyka to miły dodatek, tak jak podświetlenie ekranów.

Do wyboru mamy trzy kolory: zielony, czerwony i niebieski.  Można wybrać swój ulubiony kolor lub zmieniać wraz z aktualnym nastrojem. Dużo trudniej jest się zdecydować na konfigurację zegarów. Tak jak kolor nie ma dużego wpływu na prowadzenie, to zestaw zegarów i informacji jakie mamy przed sobą już tak. Już sam wyświetlacz można uznać za małe dzieło sztuki użytkowej. Uczciwie trzeba powiedzieć, że konkurencja także nie śpi i współczesne wyświetlacze to zupełnie co innego niż tradycyjny zestaw zegarów. Ot, takie małe wizytówki możliwości firmy.  Kokpit 208, a w zasadzie Peugeota bo w innych modelach też go spotkamy, jest bardzo efektowny. Duża w tym zasługa przestrzennego obrazu 3D. Stonowana kolorystyka jest kolejnym argumentem aby go polubić. Dalej jednak zostaje problem co wybrać.

Oryginalny wyświetlacz przyśpieszenia, fajny można poczuć się jak w statku kosmicznym, lub coś bardziej praktycznego.

Nawigacja może być dobrym wyborem. Takie rozwiązanie sprawdza się skracając czas percepcji informacji.

Jeden rzut oka , praktycznie nie tracąc kontroli nad tym co na drodze i już wiemy gdzie jechać. Jest jeszcze jeden element za co chwała temu kto zaprojektował ten wyświetlacz.

Ostrzeżenie przed pojazdem do którego się zbliżamy. Jak dla mnie kompletnie bezużyteczny detal, ale jeżeli już musi być to niech działa tak jak tu. Stłumiony pomarańcz, nawet bardziej brąz, nie bije w oczy, nie straszy dzwonkiem, a dyskretnie przekazuje informację o potencjalnym zagrożeniu.

Zostawmy „gadżety” i skoncentrujmy się na samej jeździe, a ta może sprawić dużo przyjemności. Nieduże wymiary pojazdu powodują, iż szybko możemy poczuć więź z pojazdem.  Każdy ruch kierownicą przekłada się na precyzyjną zmianę toru jazdy. Na dodaniu gazu autko spontanicznie reaguje. Nawet nie trzeba włączać trybu „sport”. Co będzie jeżeli jednak go uruchomimy ?  Zmienia się brzmienie silnika, nie jest to co prawda ryk monstrum, ale różnica jest zauważalna. Dynamika też się poprawia. Było dobrze, a jest jeszcze lepiej. Nie ma nic za darmo, więc rachunek zobaczymy podczas tankowania. Jego wysokość zależy tylko od fantazji kierowcy.  Aby było wiadomo o czym mowa dam taki przykład. Pojeździłem trochę spokojnie, komputer przeliczył sobie średnie spalanie i pokazuje zasięg, tzn. ile jeszcze mogę przejechać na tym co zostało w baku. Teraz przełączam na tryb „emocje”, tzn. „sport” i podjeżdżam na linię startu, czyli skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Liczy się tylko miejsce w pierwszej linii. Patrzymy na światła i odliczamy do startu. Zielone i gaz w podłogę. Jest satysfakcja, że nie zostaliśmy jak fujara, więc na zjeździe ze skrzyżowania noga z gazu, przecież nie będę łamał przepisów. Zasięg spadł o 5 kilometrów. Następne skrzyżowanie i powtórka z rozrywki i znów zasięg spadł o kolejne pięć kilometrów. W ten sposób na jednej ulicy z kilkoma światłami możemy być o 20 lub 30 kilometrów zasięgu mniej. Tak mniej więcej wygląda różnica między oszczędną jazdą, a „sportową”.

Jeżeli tyle zależy od stylu jazdy, to wszelkie pomiary spalania mogą znacznie różnić się od tych katalogowych.  Jak to wyglądało w moim teście ? W trasie średnia 5,4 l/100km i nie musiałem wysilać się, aby taki wynik osiągnąć.  Bez szaleństwa, ale nikt nie powinien mi zarzucić, że blokowałem ruch. Myślę, że spokojnie da się zejść poniżej 5 litrów, tylko po co? Jeżeli zahaczymy o miasto, to naturalnie spalanie rośnie.  Mnie skoczyło do 7,2 l/100km co i tak jest dobrym wynikiem.

W sumie autko dość oszczędne, można byłoby powiedzieć, że nic tylko brać. Niestety jest tylko mały szkopuł. Cena tej najfajniejszej wersji wynosi 95200zł, a jeżeli jeszcze coś dołożymy, to będzie jeszcze więcej. Mój niebieski maluszek został wyceniony na 108 tyś. Trochę dużo, taniej bo za 53900zł można kupić bazową wersję 208 z 75 konnym silnikiem. Połowa ceny, tylko co zrobić jak podoba się ten najdroższy egzemplarz. Nawet jak nie mamy wolnej stówki w portfelu, to nie ma co się załamywać. Na gotówce świat się nie kończy, są inne możliwości. Osobom prowadzącym działalność gospodarczą pierwszym co przyjdzie do głowy, będzie leasing. Standardowa umowa to 10% wpłaty własnej, 36 rat  i 10 % wartość wykupu.  Miesięcznie przyjdzie płacić 2768 zł brutto. Też niemało, ale netto wyjdzie 2250zł.   Rata pójdzie w koszty, jednak ciągle dużo. Nie wszyscy mają też firmę, więc szukamy dalej.

Ciekawym rozwiązaniem i ratunkiem może okazać się pożyczka Perfect Drive. Jak ona działa.  Na początek musimy coś wpłacić. Nie mniej niż 10% i nie więcej niż 30% wartości pojazdu. Potem wybieramy czas na jaki podpisujemy umowę, np. 36 miesięcy.  Miesięczna rata wygląda już całkiem przyzwoicie. 10 tysiaków na dzień dobry i 1400 zł miesięcznie. Po trzech latach oddajemy auto i szukamy nowej okazji. Można powiedzieć, że przez trzy lata zapłaciliśmy połowę ceny i nic nie mamy, bo oddaliśmy samochód. Racja, ale przecież przez ten okres auto także straci z 50%.  Rachunek wychodzi na zero, z tym, że nie mamy problemu ze starym samochodem.  Nie martwimy się komu go sprzedać i za ile.  Zamiast szukać kupca na nasz samochód, bierzemy nowe autko z salonu i dalej jeździmy nowym autem na gwarancji. Jak dla mnie warto przemyśleć takie rozwiązanie.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor

Dane techniczne Peugeot 208