Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Dacie Lodgy można stawiać za wzór jak z sukcesem przekuć pomysł w wersję produkcyjną. Pomysł był zadziwiająco prosty, stworzyć maksymalnie funkcjonalny pojazd za minimalne pieniądze. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać, zwłaszcza, że samochód miał trafić na europejski rynek, a to klient wymagający.  

Przepis na taki projekt wydaje się prosty. Najpierw ustawić fotele przednie. Rozstaw dobrać tak, aby zapewnić swobodę ruchów zwłaszcza kierowcy. Bez emocji, wyliczyć zmierzyć i zostawić tylko tyle ile wychodzi z obliczeń. Za fotelami znów podobna operacja. Wyliczyć ile zostawić miejsce na nogi i wstawić tylną kanapę. 

 

Pozostaje bagażnik, czym większy to lepszy, a może pomyśleć o trzecim rzędzie siedzeń?   Zawsze zwiększa to grono potencjalnych klientów. W końcu tanich siedmioosobowych aut dużo nie ma.

 

W takim razie dostawiamy dwa siedzonka do tyłu. Jeszcze trochę miejsca na bagaż i teraz trzeba pomyśleć o opakowaniu, czyli nadwoziu.  Żadne coupe, czy sedan nie wchodzi w grę.  Zostaje kombi lub minivan.  Minivan to wyższe nadwozie, co przekłada się na wygodę pasażerów, zwłaszcza trzeciego rzędu siedzeń, więc idziemy w tą stronę.  Kształt już wybrany,  wyszło podłużne pudełko, więc teraz wystarczy zaokrąglić krawędzie, zrobić kilka przetłoczeń, dodać parę ozdobników i mamy całkiem przyjemny efekt końcowy. Do tego dodamy ładne felgi, relingi na dach i samochód jak się patrzy.

 

Kształt trzeba wypełnić treścią, więc przyjrzyjmy się bliżej jak to zrealizowano. Czasy gdzie wnętrze świeciło gołymi blachami to już przeszłość, nikt by tego nie kupił. Dacia nie może odbiegać od standardów. Skóry czy mięciutkich plastików tu nie zobaczymy, króluje szary dość twardy plastik. Ten rodzaj plastiku ma też zalety, łatwo go utrzymać w czystości.  Elementy całkiem dobrze spasowane i do tego spora ilość schowków.

 

 

 

Zwykła siateczka, a jaka praktyczna. Do tego ładne zegary i wielofunkcyjna kierownica. Odrobina chromu i zaczyna to już dobrze wyglądać.

 

Teraz na centralną konsolę dajemy stację multimedialną z dużym ekranem i możemy być zadowoleni z efektu.

 

Siedzenia to porządna konstrukcja. Solidne, wygodne, ale przydałoby się wprowadzić jakiś akcent, który ożywiłby wnętrze.

 

Plus za rozkładany stolik.

Jak na ograniczony budżet to udało się stworzyć całkiem udane wnętrze z olbrzymim potencjałem. Samochód rodzinny, taksówka czy mały dostawczak, to tylko kilka przykładów gdzie sprawdzi się ten model.

Aby projekt zakończył się sukcesem potrzeba jeszcze pomyśleć o napędzie. Nowinki takie jak hybrydy czy silniki elektryczne odpadają ze względu na koszty. Pozostaje tradycyjne rozwiązanie, a tu są dwie szkoły. Jedna preferuje małe silniki z turbinami o sporej mocy, a druga twierdzi, że tak wyżyłowane silniki są mało trwałe i lepiej sprawdzają się większe pojemności silnika o umiarkowanej mocy. Dacia wybrała salomonowe rozwiązanie – dla każdego coś dobrego. Paleta jednostek napędowych obejmuje i mały 1,2 litrowy silnik o mocy 115 KM i dużą jednostkę 1,6 o mniejszej mocy 107KM. Możemy także wybrać jednostkę wysokoprężną o mocy 95KM lub 115 KM. Ponieważ Dacia z założenia ma dbać o kieszeń użytkownika, więc możemy wybrać model z fabryczną instalacją LPG.

 

Tyle teorii, czas powiedzieć sprawdzam. Moja Dacia Lody ma silnik 1,6l z instalacją LPG. Wersja Laureate oferuje wyższy stopień wyposażenia. Taki model kosztuje  53 tyś zł, to atrakcyjna propozycja, a warto pamiętać, że istnieją jeszcze różne promocje,  na przeglądy czy ubezpieczenie.   

Za te pieniądze otrzymamy naprawdę porządnie wyposażony samochód, brakuje jedynie kamery cofania. Przydałaby się, bo pojazd mały nie jest. No cóż, skoro jest nawigacja, to technicznie dołożyć kamerę nie jest wielkim problemem. Wystarczy dołożyć kilka stówek i po sprawie.

Pierwsze wrażenia bardzo na plus. Jeżeli ktoś spodziewał się topornego auta po taniości, to będzie mocno zdziwiony.  Jest tu wszystko to co powinno być w każdym samochodzie. Całkiem sporo miejsca, a że samochód jest dość wysoki ( 1680 mm) to możemy swobodnie zasiąść za kierownicą. Ważne, że siedzimy nieco wyżej niż w przeciętnej osobówce, przez co mamy lepszą widoczność.  Autko wykazuje się sporą dynamiką.  Wyścigówką nie jest, ale ruchu tamować nie będziemy, ani w mieście, ani na autostradzie. Komfort podróży też nie najgorszy. Solidne fotele sprawdzają się nawet na dłuższej trasie. Nawigacja działa i ostrzega przed fotoradarami. Samochód nie jest nadmiernie głośny, więc spokojnie można rozmawiać lub słuchać muzyki.  Miłośnicy gadżetów będą zawiedzeni, Dacia postawiła na praktyczne rozwiązania takie jak siateczka na drobiazgi czy kieszonka dla pasażerów trzeciego rzędu siedzeń.

 

Widać tu żelazną konsekwencje, od projektu do realizacji wszystko podporządkowane aby stworzyć samochód praktyczny. Jeżeli więc potrzebujemy pojazdu aby przejechać z punktu A do punktu B, to Lodgy doskonale wywiąże się z tego zadania.

Powiedzmy szczerze, Dacią raczej nie zaimponujemy, chyba, że pod sklepem budowlanym. Tam olbrzymi bagażnik wzbudza sensację.

 

Trudno znaleźć samochód, gdzie postawimy dwa wiadra jedno na drugim i zasłonimy jeszcze roletę. Nawet w wersji 7 osobowej, przy złożonych siedzeniach bagażnik jest ogromny.

 

Jeśli potrzebujemy jeszcze więcej przestrzeni dla ładunku to zdecydowanie polecam wersję pięcioosobową. Po złożeniu siedzeń mamy gigantyczną pojemność do załadunku. 2617 dm3 pojemności robi wrażenie.  Zaopatrzenie do sklepu, mały warsztat czy materiał na budowę, możliwości mnóstwo. Do tego instalacja LPG co znacząco obniża koszty eksploatacji. Różnica w cenie gazu a benzyny jest istotna, za to w prowadzeniu praktycznie żadna.

 

Mały przycisk, przełącza rodzaj paliwa. Wystarczy wybrać gaz i to cała filozofia. Automat sam w odpowiednim czasie przełączy zasilanie z benzyny na gaz, a my nawet nie zauważymy kiedy.

Dacia Lodgy to ciekawa propozycja. Samochód bezstresowy – nie rzuca się w oczy, nie zdenerwuje zawistnych sąsiadów, a robotę zrobi.  Cena, aż prosi się powiedzieć, że taniej już się nie da. 

Minusy, w zasadzie tylko jeden, nie jest to samochód do szpanu.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor