Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

Skoda od lat cieszy się uznaniem polskich klientów.  Solidne auto za rozsądną cenę, taka opinia do niedawna wystarczała aby osiągnąć rynkowy sukces. Teraz to zdecydowanie za mało, trzeba zaoferować coś jeszcze. Co proponuje Skoda, że wciąż zajmuje czołowe miejsca w rankingach sprzedaży ? Czas to sprawdzić. 

Z małym zdziwieniem zobaczyłem, że Skoda zaproponowała do testu model CITIGO. Myślałem, iż będzie to bardziej reprezentatywny model marki. Fabia  lub Octavia to przecież najpopularniejsze modele i spodziewałem się , że któryś z nich będzie reprezentował Skodę. Ok. nie ma sprawy, może to być ciekawe wyzwanie. Raz, że to pierwsza Skoda w redakcji, dwa że dawno takiego malucha u nas nie było.

Na Skodę było trzeba trochę poczekać, ale w końcu przyszedł dzień kiedy błękitne autko pojawiło się na parkingu. Widok znajomy, od kilku miesięcy identyczny samochód parkuje w okolicy. W sumie to plus, znaczy że ludzie kupują.

CITIGO mierzy niewiele więcej niż 3,5 metra. Mało, ale rozstaw osi to już 2,4 metra, a to prawie tyle co sporo większa Fabia. Wystarczy spojrzenie na auto i wszystko jasne. Koła umieszczono w samych rogach pojazdu. Gdyby to była terenówka, to takie rozwiązanie gwarantowałoby świetne kąty natarcia i zejścia. W tym przypadku chodziło o wygospodarowanie jak największej ilości miejsca dla pasażerów i to się udało.  Jak na te wymiary to miejsca jest zaskakująco dużo, ale po kolei.

Otwieram drzwi i pierwsze co rzuca się w oczy to duże siedzenia.  Ładny wzór tapicerki, a na estetykę zawsze zwracam uwagę. Tak, estetyka to mocna strona CITIGO.  Nie przeszkadza nawet widok lakierowanej blachy w części osobowej.

Dużo gorszy efekt dało to w bagażniku. Wygląda jakby producent poskąpił kawałka wykładziny. Od strony praktycznej to też nie najlepsze rozwiązanie. Uszkodzenie blachy to jednak większy problem niż uszkodzenie wykładziny. Sam bagażnik spory jak na malucha. Można jeszcze złożyć oparcia siedzeń. 

Bagażówki dzięki temu nie uzyskamy, ale doraźnie można się tak poratować. Zamykam drzwi bagażnika i głuchy dźwięk zamykanej blaszanki. Hmm, to nie zachwyca. Dźwięk zamykania centralnego zamka też wyraźnie słyszalny. Może za dużo wymagam, przecież ten model otwiera cennik Skody.  Nie oznacza to, że musi być słabo wyposażony. W takim razie przyjrzyjmy się co nam fabryka dała. Model testowy to wersja Style plus kilka dodatków.  Wszystko wyceniono na 53 tyś złotych. Sporo, ale jest to cena wywoławcza, zawsze można się potargować i dostać rabat.  Jak w rachunku uwzględnimy, że mała Skoda dobrze trzyma cenę, to nie jest tak źle.

Wróćmy do wyposażenia. Jak na ten segment samochodów, to lista wyposażenia jest długa. Automatyczna klimatyzacja, elektryczne szyby, centralny zamek, wielofunkcyjna kierownica i czujniki parkowania, automatyczne światła i to co ucieszy w chłodne dni to podgrzewane fotele.  Do szczęścia brakuje tylko dużej nawigacji. Ten problem rozwiązano montując uchwyt na smartfona. Proste i skuteczne.

Pod maską mam 3 cylindrowy litrowy silnik o mocy 75 KM.  Przy niskiej masie pojazdu powinno to w zupełności wystarczyć. Nie pozostaje nic innego, jak powiedzieć sprawdzam i uruchomić silnik. Przekręcam kluczyk i miła niespodzianka. Radio wita nas ekranem powitalnym z logo Skody. Tego się nie spodziewałem. Pierwszy cel podróży to Warsaw Motor Show w Nadarzynie. Trochę inaczej niż zawsze, bo zwykle zaczynam od kręcenia się po mieście. Droga szybkiego ruchu, a maluszek daje radę. Nic dziwnego Vmax to 170 km/h, więc jeszcze mam spory zapas. Na prowadzenie nie narzekam, mokro, ślisko, a Skoda trzyma się drogi. Nawet nie czuję, że to mało gabarytowy samochód.

Spotkana na targach Skoda CiITIGO przypomina, że trzeba wracać do pracy.

„Miastolubna”, fajne określenie, ale chyba rzeczywiście trafne. Co potrzebne jest w mieście? Przede wszystkim zwrotność, łatwość parkowania i niskie spalanie, a i odrobina mocy też nie zaszkodzi. Małe samochody potrzebują mało miejsca. Tam gdzie większe auta zawracają na trzy razy, mała Skoda zrobi to na dwa razy. Tam gdzie inni nawet nie podejmują próby parkowania, my wciśniemy Skodę. Przydają się czujniki cofania z graficznym wyświetlaczem odległości.  

75 KM wystarcza do sprawnego przemieszczania się, a co ze spalaniem. No właśnie, całkiem o tym zapomniałem. Dwa dni jeżdżenia, a wskazówka poziomu paliwa nawet nie drgnęła. Czyżby perpetuum mobile.  To raczej nie możliwe, trzeba sprawdzić co pokazuje komputer pokładowy. Wyzerować licznik i w miasto. Wyszło 5,7 litra na 100 km. Dobry wynik, zwłaszcza, że nie starałem się oszczędzać. Tak jak wszyscy jechali, tak i ja. Jeżeli taki wynik uzyskałem w mieście, to ciekawe ile wyjdzie w trasie. Żeby nie było tak łatwo, to pakuję czterech chłopa w autko i w trasę. Zobaczymy czy przeżyją. Dwie godziny jazdy, a tu wszyscy wysiadają i nikt nie narzeka. Potwierdza się hasło reklamowe „mały z zewnątrz, wielki wewnątrz”.  Cała trasa drogą szybkiego ruchu, więc spalanie można by rzec autostradowe - 4,9 litra.  Szkoda, że producenci nie uwzględniają w katalogach takiej pozycji.

Spalanie w trasie to zupełnie inna kategoria. Spokojna jazda, zgodnie z przepisami, czyli tyle ile wolno dało powtarzalny rezultat 3,9 – 4,0 litry/100km. 

Czy można zejść jeszcze niżej?  Do poziomu 3,5 litra jest to możliwe, przy minimalnym natężeniu ruchu. Tylko czy warto, chwila zapomnienia i po wyniku. A jakby tak spróbować pójść po bandzie i zbić spalanie do minimum. Podejmuję wyzwanie. Test w normalnym ruchu i aby był zaliczony wynik musi utrzymać się przez minimum 10 kilometrów. Pierwsza próba nieudana, już na trzecim kilometrze skrzyżowanie i korek do świateł. Druga też nie zaliczona. Może następnego dnia będzie lepiej.  I jest. Pierwsze podejście i od razu 3,1 litra na wyświetlaczu. Nie chce spaść niżej, ale też utrzymuje się przez 10 kilometrów. Jest rekord.  Dobry wynik pobudził apetyt na olejne próby. Przez chwilę było 2,8, niestety trzeba próbować dalej. W końcu jest sukces. Wynik dnia -  2,6 l/100km. Coś pięknego.

Wróćmy jednak do rzeczywistości,  na koniec dnia średnia i tak była 3,8 litra.

Kilka dni wystarczyło aby polubić małą Skodę. W mieście, gdzie czasem walczymy o każdy centymetr miejsca docenimy jej skromne rozmiary. W środku okazała się dużo większa niżby się zdawało.  75 KM zapewnia sprawne użytkowanie pojazdu nie tylko w mieście, ale także i na autostradzie. Jedynie przy ruszaniu, jak damy za dużo gazu to terkotliwy dźwięk silnika może nieco irytować.  O takich drobnych mankamentach zapomnimy na stacji benzynowej.  Za spalanie można nie tylko polubić, ale nawet pokochać Skodę CITIGO.

Tekst i zdjęcia: Dariusz Pastor