Auto w Pracy

Slideshow Image Slideshow Image Slideshow Image

 

Ostatnio trafiały do mnie nieco większe pojazdy, często z napędem 4x4. Celerio to raczej miejskie jeździdełko. Czy z takim maluchem można się zaprzyjaźnić?

Można i to bardzo szybko. Autko polubiłem już pierwszego dnia.  Czym mnie kupiło? Chyba tym, że jest jakie jest.

Opis trzeba zacząć od wyglądu. Pierwsze co rzuca się w oczy, to dziwne proporcje. Krótkie, wąskie i wysokie. 1540mm wysokości to może nie jest bardzo dużo, ale przy długości 3600mm i szerokości 1600mm jest już wartością zauważalną.  Taka japońska estetyka, trzeba się do niej przyzwyczaić, najpierw dziwi, a potem doceniamy jej oryginalność.   Coś jest w tej bryle, co sprawia, że jest ono po prostu sympatyczne.

Autko jest pięciodrzwiowe, co znacznie zwiększa jego funkcjonalność. Wnętrze to kolejny atut Celerio. Jest zaskakująco obszerne. Może nie jest to reklamowe XL, ale L to  już tak. Homologacja jest na 5 osób, ale bez przesady. Ten piąty to dokładka w sytuacjach wyższej konieczności.  Zostajemy przy czwórce i można ruszać w podróż. Dysponujemy nawet całkiem sporym bagażnikiem.  254 litrów w tej klasie to dobry wynik. Jeśli mało miejsca to można złożyć siedzenia z tyłu i mamy już 726 litrów przestrzeni. 

Czy dla pasażerów też jest miejsca pod dostatkiem?  Patrząc na katalogowe wymiary można mieć pewne obawy.  Zupełnie niepotrzebnie. Kanapa z tyłu dwóm osobom zapewnia dobre warunki podróżowania. Jest nawet miejsce na nogi. Z przodu jest jeszcze lepiej. Wygodne fotele, w których siedzi się wyżej niż w wielu osobówkach. Prawie jak w crossoverach lub Suvach. Przekłada się to na lepszą widoczność z miejsca kierowcy.

Kilka mankamentów też znajdziemy. Ponieważ auto jest dość wysokie, to linia okien też przebiega wysoko, przez co nie można oprzeć łokcia, tak aby podpierać nim głowę. W drzwiach oczywiście jest podłokietnik i jest on całkiem wygodny. Drugi mankament to wąskie kieszenie w przednich drzwiach. Wiele się tam nie włoży, a jeśli wpadnie tam coś małego, to nie tak łatwo  wyjąć.

Wyposażenie, tym razem nie jest to full wypas. Najszybciej, bo jeszcze przed ruszeniem zauważymy manualne ustawianie lusterek.  Jeśli auto ma jednego kierowcę, to nie ma to większego znaczenia. Lusterka raz ustawione i po sprawie.

Gorzej wygląda, jeżeli jest dwóch lub więcej prowadzących.  Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego, więc brak wielofunkcyjnej kierownicy doskwiera. Szkoda, bo w innych modelach Suzuki taka kierownica jest dostępna. Sterowanie audio przyciskami na kierownicy to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. W Celerio jest tylko zestaw do łączności z telefonem. Dobre i to.

Nie ma co wybrzydzać, większych braków w wyposażeniu nie ma. Jest klima, system audio z możliwością podłączenia USB, elektryczne opuszczanie szyb z przodu.

Samochód uruchamiamy tradycyjnie, przekręcając kluczyk w stacyjce. O światłach nie musimy pamiętać. Światła do jazdy dziennej włączają się automatycznie.

Ciekawe pierwsze wrażenie. W środku jest więcej miejsca niż się spodziewałem. Ma się uczucie, jakby samochód kończył się zaraz za szybą. Obojętnie którą, przednią, boczną czy tylną.  To trochę tak, jakby samochód był tylko częścią osobową. Bez silnika i bagażnika. Bagażnik jak już napisałem, jest i to nie taki mały. Litrowy silnik faktycznie nie potrzebuje dużo miejsca, więc komora silnika jest ledwie widoczna z miejsca kierowcy. Może te niewielkie gabaryty zewnętrzne skłoniły konstruktorów do rezygnacji z czujników cofania. Owszem widać gdzie kończy się auto, ale tylko jeżeli jest to wyższe niż linia okien. Słupki, duże kamienie czy ozdobne kwietniki, albo przebiegający pieszy to jednak zagrożenia, o których nie jesteśmy informowani. Czujniki to groszowy wydatek, więc liczę że Suzuki uzupełni o nie wyposażenie wersji podstawowej.

Benzynowy silnik o pojemności 998 cm3 generuje 68KM i jest to jedyna opcja do wzięcia.   Przy małej masie własnej (805kg) powinno to wystarczyć do pociągnięcia furki.  Na sportowe emocje bym nie liczył, ale też nie takie jest jego przeznaczenie.  Dojazd do pracy, na zakupy, czy do tego potrzebujemy wielkiej mocy? Raczej nie, bardziej istotna jest elastyczność i niskie spalanie. Te oczekiwania spełnia Celerio, zwłaszcza w mieście.  Nikt nas nie otrąbi, że jesteśmy drogową zawalidrogą, no chyba, że wina będzie po stronie kierowcy.  Samochodzik jest dość dynamiczny, a jeżeli do tego dodać precyzyjnie działający drążek zmiany biegów to powinniśmy być zadowoleni. Celerio to sprawne miejskie autko. Spalanie w przedziale 5-6 litrów to też dobry wynik.  Agresywna jazda, od świateł do świateł to przynajmniej litr więcej, tylko po co?  

Za miastem sytuacja zależy od preferowanego stylu jazdy i drogi którą jedziemy.  Jeżeli lubimy szybką jazdę i mamy gdzie tak jeździć, to małe Suzuki jest nie dla nas.  Wprawdzie rozbuja się do 150km/h ale przyjemność z tego niewielka. Czuć, że jest to mały samochód  co przekłada się na pewność w prowadzeniu. Realna szybkość z jaką można podróżować to 120 - 130km/h .  Jeśli na naszej trasie nie ma dróg ekspresowych i autostrad, to w zupełności wystarcza.

Takie parametry skłaniają do spokojnej jazdy. W zamian auto odwdzięczy się małym apetytem  na paliwo. Przy odrobinie chęci uzyskałem średnie spalanie na poziomie 4,2l/100km. Pewnie dałoby się jeszcze mniej, ale bez przesady.  Ta sama trasa (trasa to 100 kilometrów z czego 30% miasto (Warszawa) , 15% drogi ekspresowej, 50% drogi lokalne.) i styl jazdy o którym nie można powiedzieć "eko"  i wynik 4,8l/100km. Też dobrze. 

W sumie to całkiem przyjemny samochodzik umiarkowanych prędkości.  Mnie przypasowało.  Sprawdziło się w mieście i na wypady za miasto. Jakby trzeba było pojechać w dalszą podróż, to też można. Spory bagażnik i  dobrze zestrojone zawieszenie.  Nierówności, dołki czy inne przeszkody nie robią na nim wrażenia. Nie dzwonimy zębami na wybojach i nie bujamy się jak na kanapie, jak na małe i lekkie auto to rewelacja. Czyżby odzywały się w nim geny terenowych Suzuki.  Coś w tym jest. Celerio na polnych drogach sprawuje się doskonale. Ten maluch to prawdziwy pogromca "terenu". Oczywiście "teren", to taki jak dla crossoverów, czyłi zjazd na łąkę nad rzeką lub przejazd leśnym duktem. 

Na koniec kilka słów o cenach. Podstawowa wersja bez rabatu to 39900zł. Mało to nie jest. Uwzględniając wszechobecne rabaty (aktualnie 3000zł) cena już nie przeraża. Jeżeli Suzuki dołożyłoby w tej cenie wielofunkcyjną kierownicę i czujniki parkowania, moglibyśmy mówić o w miarę kompletnie wyposażonym samochodzie.

Celerio można polubić, ma sporo zalet. Jak na segment  małych aut, to ma obszerne wnętrze, spory bagażnik i  dobre zawieszenie.  Sprawnie porusza się w mieście i na drogach lokalnych, ale nie lubi

szybkości autostradowych (140 plus tolerancja) Niebagatelną sprawą jest wygląd, możemy mieć samochód inny niż sąsiad.

Dane techniczne Suzuki Celerio